~Lucy
Kiedy już
zjadłam naleśniki , pomyślałam że zaniosę na dół talerz i go zmyję, przy okazji
dowiem się dlaczego Niall tak zareagował o tym co mu powiedziałam, trochę się
boję zejść, ale trudno. Wyszłam z pokoju i zeszłam po schodach jak najciszej do
kuchni, słyszałam już na górze jak Niall podśpiewywał podczas gotowania nawet dobrze śpiewa, no ale ma już
"pracę". Lekko kaszlnęłam tak,
żeby usłyszał, odruchowo się odwrócił. Boże spokojnie nie zabiję cię, ale ty
mnie możesz, może.. Patrzył się na mnie aż zacznę coś mówić.
- Mogę umyć
talerz?
Chłopak
kiwnął głową i jego wzrok śledził każdy mój ruch. Trochę niekomfortowo się
czuję, ale cóż były gorsze sytuacje z nim. Żeby przerwać tą ciszę zapytałam się:
- Więc czemu
wyszedłeś z pokoju po tym jak ci powiedziałam o tym?
Oparł ręce
na blacie i przekręcił głową, spojrzał się na mnie i powiedział:
- Nie twój zasrany
interes- warknął. A po chwili dodał
-księżniczko.
Nienawidzę
gdy ktoś tam do mnie mówi. Księżniczki są rozpieszczone, a ja nie jestem.
-Możesz mnie
nie nazywać księżniczką. Powiedziałam przez zaciśnięte zęby.
-To nie ty
ustalasz zasady gry
Po chwili
znów o coś zapytał.
- Boisz się
mnie?
CO teraz o
to pyta, idiota.
- Nie wiem
- Jestem
mordercą powinnaś mnie się bać, mogę cię przecież zabić Lucy.
- Nie zabijesz mnie.
Czekałam na
jego odpowiedź
- Powinnaś,
jestem zdolny do wszystkiego
- O co ci
teraz chodzi ?! To przez to, że powiedziałam że mnie zgwałcili ?!
Ale z niego
debil!
Pierwsze łzy
pojawiły się w moich oczach.
- Nie , nie o to! Możesz skończyć już ten
temat ?! Nie mam ochoty już o tym słyszeć
- Teraz nie
chcesz słuchać?! A co chciałeś przed chwilą zrobić ?! Co ty sobie wyobrażałeś,
że co ?! Że wskoczę ci do łóżka jak jakaś tania dziwka spod latarni?
-Tak jakby
zgarnąłem cię z pod latarni, więc...
Nie mogłam
uwierzyć co mówi. Przesadził. Nie wiem co we mnie wstąpiło, ale uderzyłam go z
liścia. A raczej starałam się. Złapał mnie za nadgarstki i popchnął na ścianę.
-Jeszcze
raz, a nie przeżyjesz, suko
Ściskał moje
nadgarstki z całej siły, czułam jak pulsuje mi krew, spojrzałam na nie i były
całe sine.
Przestraszyłam
się go, ale musiałam wziąć się na odwagę i momentalnie go oplułam. Jego oczy
bardziej się ściemniały przez co zaczęłam żałować, że to zrobiłam. Jego dłonie
bardziej ściskały moje nadgarstki przez co jęknęłam z bólu.
-Staram się
być dla ciebie kurwa miły. Przyniosę ci żarcie, pozwalam ci korzystać z
łazienki i ogólnie chodzić po domu, a ty zamiast dziękować ci za moją dobroć
odpierdziela ci. Mogłabyś siedzieć w piwnicy przez 24godziny i załatwiać się
kurwa do miski, a nawet byś kurwa nie dostała miski! Zrobił przerwę i a na jego
twarzy pojawił się uśmiech, lecz to nie był uśmiech, który zwiastował coś dobrego przełknęłam ślinę, a serce mi biło
jak szalone. Myślałam, że usłyszy. Patrzył mi się w prosto w oczy. Niebieski...śliczne.
Stop! O czym ja myślę. Nagle złapał mnie za biodra co mnie zaskoczyło i zarazem
przeraziło. Farbowany blondyn przerzucił mnie przez ramię i zaczął gdzieś iść. Waliłam
pięściami w jego plecy i krzyczałam, aby mnie puścił, lecz on był głuchy na to
co żądam, a jego plecy były jak ze stali i to dosłownie.
-Niall. Szepnęłam.
-Zamknij się
wreszcie! Warknął.
Nagle
doszliśmy do piwnicy. Niall rzucił mną o podłogę. Wydobyłam dźwięk przez ból. Chłopak zaczął mnie przywiązywać do krzesła.
-Czego ty
chcesz ode mnie?
-Dowiesz się
później, księżniczko. Powiedział z powagą.
Chciałam się
odezwać, ale się ugryzłam w język i to dość mocno. Chłopak to zauważył, bo uśmiechnął
się wiedząc, że uda mu się mnie wyszkolić. On w to naprawdę wierzy, debil. Odwrócił
się i zaczął kierować się do schodów.
-Ile
będziesz mnie trzymał?
-Jeszcze
trochę.
-Czemu ja? Na
to mi już nie odpowiedział. Wyszedł trzaskając drzwiami. Po chwili wrócił, aby zgasić
światło. Pięknie, naprawdę pięknie. Boję się ciemności. Starałam się nie wariować, ale mój mózg
wymyślał wiele dziwnych i strasznych rzeczy. Nagle usłyszałam TEN głos. Przerażona
odwróciłam głowę lecz nikogo nie było.
-I tak wiem,
że tego chcesz.
-Nie chcę.
-odpowiedziałam.
Usłyszałam jego śmiech. Miałam wrażenie, że stoi koło mnie.. ten potwór Josh,
znowu wyobraziłam sobie jego postać, jak to mówi..
Krzyknęłam. Do
oczu napłynęły mi łzy. Po chwili wrócił Niall.
-Czego się
drzesz?! Warknął i zapalił światło.
~Niall
Wyszedłem z piwnicy i pobiegłem na
górę zobaczyć, czy Zayn się obudził. Po woli otworzyłem drzwi i na szczęście
chłopak spał. Zeszedłem na dół, aby pooglądać w spokoju telewizję. Nie wiem jak
się miałem wtedy zachować przy Lucy, wiem że powinnam jej współczuć, ale nie
mogę. Nigdy nie zapomnę wydarzenia z moją matką.
Oglądałem
telewizję aż nagle usłyszałem jej wkurzający, a zarazem śliczny głos. Wyłączyłem
telewizor i udałem się do piwnicy.
-Czego się
drzesz?! Zapaliłem światło i zobaczyłem, że dziewczyna płacze. Nie wiedziałem
czemu. Poczułem się winny, ale szybko to odepchnąłem na bok. Podszedłem do jej
krzesła i przykucnąłem przy nim. Złapałem dziewczynę za dłonie.
-Co jest? -zapytałem,
lecz ona patrzyła się gdzieś przed siebie. Nie odpowiedziała. Położyłem rękę na jej
policzku na co się wzdrygnęła(?)wytarłem jej łzy, które leciały po policzku. Drugą
ręką masowałem jej dłoń.
-Nie bój
się. Jestem tu. -powiedziałem.
-Mam się
ciebie bać czy wreszcie nie? Zdecyduj się.-powiedziała cicho i wciąż miała
nieprzytomny wzrok.
-Masz się
mnie bać, ale w tej chwili ty masz się przestać bać. -delikatnie się
uśmiechnęła, lecz szybko uśmiech zniknął
-Spójrz na
mnie!
Po chwili
gdy zorientowałem się, że nie zamierza tego zrobić, złapałem ją za brodę przez
co musiała na mnie spojrzeć.
-Co się
stało?
-Czemu się
zachowujesz jak największy na świecie dupek, a po chwili jakby nigdy nic jesteś
miły? Zapytała omijając moje pytanie
-Taki mój
urok. Uśmiechnąłem się.
Prychnęła.
-Wiesz...dziewczyny
na to lecą. Lucy pokręciła głową.
- Te
dziewczyny muszą być naprawdę głupie. Powiedziała.
-Niedługo ty
będziesz jedną z tych głupich dziewczyn...chyba, że już nią jesteś
-Chyba w
twoim snach. Odpowiedziała.
Zaśmiałem
się.
-W snach nie chcesz wiedzieć co my robimy. Jej
źrenice rozszerzyły się, a jej mina była bezcenna. Żałuję, że nie zrobiłem jej
zdjęcia. Siedzieliśmy w ciszy. Ta cisza dla mnie była bardzo niezręczna. Musiałem
przerwać.
-Powiesz co
się stało?
-Boję się ciemności. Prawie co wybuchnąłem śmiechem. Nie rozumiem jak można bać się ciemności, dla mnie to przyjemność. Przestałem na chwilę się śmiać, gdy to zauważyła.
-To nie jest
śmieszne.
-Nie boisz
się pyskować, a wiesz czym to grozi, a boisz się ciemności. Twoja logika mnie
rozjebała. Zaśmiałem się.
-Śpisz przy
zapalonym świetle czy z misiem? Zapytałem śmiejąc się Zażartowałem z niej, jest bardzo słodka i dziecinna, a zarazem chamska.
-Odczep się!
Powiedziała bez uczuć.
-Dobra, przestaje.
Powiedziałem wciąż się śmiejąc.
-Czemu boisz
się ciemności? Spytałem z
-Miałam o
tym nie wspominać. Odezwała się cichutko.
-Przez
gwałt? Zapytałem się, a ona nie odpowiedziała.
-Kiedy to
się zdarzyło? Zapytałem niepewnie.
-To było 3
lata temu. Przełknąłem ślinę. Było mi jej szkoda, to dziwne, ale rzadko kiedy się kim przejmuję.
-Czemu cię
to obchodzi? Nie odpowiedziałem od razu.
-Nie wiem.
Naprawdę nie
wiem czemu mnie to obchodzi..
Dziewczyna otworzyła usta i zamknęła. Nie wiem co we mnie wstąpiło, ale odwiązałem jej dłonie. Miała czerwony ślad. Trochę za mocno ją związałem Przejechałem dłonią po śladzie.
Dziewczyna otworzyła usta i zamknęła. Nie wiem co we mnie wstąpiło, ale odwiązałem jej dłonie. Miała czerwony ślad. Trochę za mocno ją związałem Przejechałem dłonią po śladzie.
-Przepraszam.
Powiedziałem i ugryzłem się w język. Dawno już nikogo nie przepraszałem. Dziewczyna
spojrzała się na mnie zdziwiona. Wstałem zacząłem się kierować do wyjścia.
-Zostaniesz? -Powiedziała ledwo słyszalnym głosem. Walczyłem sam ze sobą czy zostać czy iść
oglądać dalej film.
Niepewnie
się odwróciłem.
-Chcesz, abym
został?
-Tak.-powiedziała.
Ruszyłem do niej i usiadłem po turecku na przeciwko jej krzesła. Głucha cisza odbijała się od ścian.
-Co tam? Zapytałem
,a ona posłała mi spojrzenie "na serio pytasz się o to?"
-Jak u
ciebie dobrze to u mnie też.
Powiedziałem, jakby do siebie.
Przewróciła
oczami. Naprawdę zaczęło mnie to denerwować.
-Czemu ja?
Zapytała z zaskoczenia
-Co czemu
ty?
O co znowu
jej kurwa chodzi?
-Czemu ja tu
jestem?
Kurwa, na
pewno będziesz bezpieczniejsza tu niż w swoim domu.
-Zrozumiesz
w swoim czasie Lucy. Odpowiedziałem po czym znów zapytała:
-Czemu nie chcesz mi powiedzieć? Nie wiem
czemu, ale znów się go o to mnie zapytała.
-Zabijesz mnie?
-Zależy.
Już biegnę z nożem.
-Od czego? Dopytywała dalej, już mam tego dość. Po co ja z tu zostałem.
-Nie mogę
odpowiedzieć ci na wszystkie pytania. Jęknęła bezsilnie.
-Opowiedz
coś osobie. Zdziwiło mnie to pytanie. Nikt wcześniej nie pytał się o to. Nigdy nikt nie dopytywał mnie o to czym się zajmuję i co lubię.. no może z wyjątkiem Zayn'a.
-Więc jestem
Niall. Przerwała mi, kurwa czego.
-Serio? A
myślałam, że Mark. Zaśmialiśmy się. Boże Lucy mnie się z jednej strony boi, a z drugiej się śmieje, ona jest dla mnie obca, ale znam ją zbyt dobrze, chociaż wiem z tego co opowiadał mi szef.
-Dasz mi dokończyć? Kiwnęła głową na znak
tak.
-Mam 20 lat, jestem jaki jestem. Pochodzę z
Irlandii, a dokładnie z Mullingar.
-Gdzie to?
-W Irlandii.
Prychnęła, zabawnie to wygląda jak tak robi.
-A dokładniej?
-W środkowej
Irlandii. Małe miasto. Pokiwała głową.
-Gdy byłem
młodszy uciekłem z domu i teraz jestem tutaj. Pokazałem na pokój.
-Może cię
rozwiąże...pewnie ci nie wygodnie. Trochę się przejąłem tym czerwonym śladem, co miała wtedy.. Cóż może i dobrze że go miała, zasłużyła na karę.
-Miło, że
wpadłeś na to.
Kurwa, przesadzasz..
-Wiesz...że przeginasz. Zacząłem ją rozwiązywać
i spojrzałem na nią, usiadła na przeciwko mnie na podłodze.
-Co lubisz
robić w wolnym czasie? Spytała.
-Piłka
nożna. Pewnie typowa odpowiedź.
-Czemu
wszyscy mężczyźni jarają się piłką?!
-Czemu
wszystkie kobiety jarają się Butami. Zaśmiała się
-Cóż...nie
wszystkie.
Yhym, akurat.
-Powiadasz, że ty nie? Hmmm? Zabawne.
-Serio! Podniosła ręce w celu obronnym, a po chwili ziewnęła. I skręciła się w kłębek, widać że jest zmęczona, zniosę ją na górę.
- Chyba
powinnaś się położyć, co?
- Może i
tak, rozmawiamy już chyba z 6 godzin.
Chwilę
rozmawialiśmy dopóki ona nie zasnęła. Nie będę już takim wielkim chamem, chociaż
i tak mi na niej nie zależy.. Wziąłem ją na ręce i zaniosłem ją do mojego
pokoju gdzie delikatnie położyłem na mięciutkim łóżku. Schyliłem się nad nią i
szepnąłem:
-Dobranoc. Spojrzałem
na zegarek. 22:30. Wow długo rozmawialiśmy. Pomyślałem że zasnę w swoim łóżku,
czyli muszę spać z Lucy. Może i dobrze dla niej że będę z nią spał bo nie będzie drzeć mordy, że się boi. Zdjąłem bluzkę, a następnie buty i spodnie, a po chwili zgasiłem
światło i wsunąłem się do łóżka. Przyciągnąłem śpiącą dziewczynę pod swoje ramię i ułożyłem jej głowę tak, aby była na moim torsie.
~Lucy
Obudziłam
się na czymś miękkim i bardzo wygodnym.Czyżby to był jeden wielki sen? A Niall nie istnieje?
Otworzyłam
oczy i zobaczyłam, że to nie mój pokój. Po chwili zorientowałam się, że ktoś
mnie obejmuję i śpię na czyimś torsie tą osobą był Niall. Czy on tu mnie
przyniósł? On?! Czy on się o mnie martwi? I czemu leżymy w jednym łóżku, wzdrygnęłam, codziennie inne łóżko. Dużo myśli mi chodziło po głowię, ale to nie możliwe że
to zrobiliśmy, to jest nie możliwe. Postanowiłam jak najszybciej wstać z łóżka,
oczywiście tak, aby go nie obudzić. Kiedy już prawie wstałam, poczułam jak
chłopak ciągnie mnie mocno za rękę, do siebie.
- Zost.. Nie
skończyłam bo jego wzrok się zdenerwował. Patrzył na mnie ze złością, znowu.
- Idź spać,
zobacz która jest godzina. Niall wskazał na zegarek, który był na szafce
nocnej. Była 3:40, super.
Musiałam coś
wymyślić, żeby wyjść, nie chcę z nim leżeć w jednym łóżku, zapytałam:
- Mogę iść
do toalety?
Kiwnął głową,
po czym puścił moją rękę, poczułam ulgę. Wyszłam jak najszybciej z pokoju, wiem
że toaleta jest tu na górze, ale zeszłam na dół. Postanowiłam zrobić sobie
spacerek, aby jak najdalej od niego. Zeszłam po schodach, gdzie zapaliłam
światło, które rozjaśnił cały salon. Weszłam do kuchni, podeszłam do lodówki i
mnie zamurowało. Wisiała tam karteczka, a na niej „Hej Niall, wyjeżdżam do LA,
dostałem ważny telefon, sorry. P.S: Nikomu nic nie powiem, trzymaj się! Z.” Co, nikomu nie powie? Od razu na myśl mi przyszło, że Niall kazał Zayn’owi trzymać
to w tajemnicy, że mnie przetrzymuje. A to chuj, a Amy mu ufa. Szkoda, że nie mam swoich ciuchów bo tam mam telefon, ale jest jeszcze tu pralnia, prawda? Może tam będzie! Ostatnim razem w ogóle o nim nie pomyślałam, byłam zbyt wystraszona, ale teraz mi się uda!
Szukałam chyba wszędzie, ale nagle zobaczyłam drzwi na przeciwko drzwi od ogrodu. Z zaciekawieniem i błaganiem, otworzyłam drzwi i tak! to jest to! Szybko weszłam, zobaczyłam rozwieszone ciuchy i samochód. Pewnie garaż, ale ważne że ubrania są, przegrzebywałam ubrania, zauważyłam moje czarne rurki. Modliłam się żeby on ich nie uprał. Włożyłam rękę do rękawa i był tam telefon.. cały. Działał! Weszłam w kontakty i wybrałam numer. Usłyszałam pierwsze dźwięki, ucieszyłam się.. minęło trochę i "Cześć tu Amy.. i Lucy, zostaw wiadomość, jeśli masz odwagę" Pamiętam jak się wcięłam jej podczas tego nagrania, to były czasy.
Postanowiłam powiedzieć:
- Amy ratunku! Nie wiem gdzie jestem, ale pomóż mi, proszę!
Powiedziałam to tak, aby ten skurwysyn nie usłyszał. Zadzwonię jeszcze raz, wybrałam numer i czekałam.. usłyszałam jak Amy odbiera i mówi zaspanym głosem:
-Halo?
-Am...
Poczułam jak ktoś z całej siły przykłada mi rękę do twarzy, z bólu zaczęłam krzyczeć. Wiedziałam że to on, zabrał mi telefon z ręki i rzucił nim z całej siły na podłogę, mam przesrane. Zaczął deptać po nim, wyjął jeszcze szczątki baterii i karty, które po chwili schował do kieszeni. Puścił mnie i przycisnął do ściany. Kolejny raz, teraz będzie gorzej.
- Co do toalety miałaś iść? Hmmm?
Nic nie odpowiedziałam, ale czułam jak przyciska moją szyję. On chce mnie udusić?!
- Proszę nie!
Patrzył mi się w prosto w oczy, jego spojrzenie wyglądało, jakby chciało mnie zabić. Boję się, mam nadzieję ze Amy coś z tym zrobi, pomoże mi..
- Kurwa, to był twoja ostatnia szansa. Powiedział przez zaciśnięte zęby.
- Przepraszam. Powiedziałam najgłośniej jak tylko mogłam.
Nie wiem, ale Niall się powstrzymał, kiedy widział, że zaraz mogę zejść na drugą stronę. Puścił mnie i upadłam z hukiem na ziemię, po czym mnie postawił na nogi.
- Nic już nie będziesz mieć, suko!
Krzyknął mi prosto w twarz, pewnie i tak nie chciał mnie puścić.
Związał mi ręce i popchnął w stronę drzwi. Popędzał mnie, jak najszybciej. Wiedziałam gdzie mnie prowadzi, już znam to miejsce bardzo dobrze. Kiedy już byliśmy w tej piwnicy, nie było krzesła, tylko materac i rury przez które płynie woda.
- Pomyślałem, że jeśli będziesz grzeczna to dam ci materac, ale kurwa nie jesteś!
Rzucił mnie na materac i przywiązał na sznurku do rury. Zajebiście, kurwa..
Zabierzcie mnie stąd, mam nadzieję że Amy się uda.
- Masz tu zostać, rozumiesz? Czy nie?
Pokiwałam głową, Niall się nachylił nade mną i się uśmiechnął. Nie wiedziałam o co mu chodzi. Poczułam jak kładzie mi swoją dłoń na moim policzku, nie spodziewałam się tego co teraz zrobi. Uderzył mnie z całej siły w twarz. Przez chwilę nic nie słyszałam, następnie poczułam jak mnie cholernie piecze policzek. Widziałam tego chuja przez mgłę, można powiedzieć, że się rozmazywał. Wiedziałam że się na mnie patrzy, ale nie słyszałam śmiechu.
Zobaczyłam jak wychodzi i trzaska drzwiami.
Jedyną myśl, którą miałam w głowie to, to żeby już nie żyć.
___________________________________________________________________________
CZYTASZ=KOMENTUJESZ!
No i jest 5 rozdział, mam nadzieję że wam się spodoba i skomentujecie. Może jest trochę brutalny, ale mi się dobrze go piszę i oczywiście dziękuje za pomoc w pisaniu @megatightening ;)
Ilysm @Horan__HugMe x
___________________________________________________________________________
CZYTASZ=KOMENTUJESZ!
No i jest 5 rozdział, mam nadzieję że wam się spodoba i skomentujecie. Może jest trochę brutalny, ale mi się dobrze go piszę i oczywiście dziękuje za pomoc w pisaniu @megatightening ;)
Ilysm @Horan__HugMe x