poniedziałek, 26 maja 2014

5. I tak wiem, że tego chcesz.

~Lucy 

Kiedy już zjadłam naleśniki , pomyślałam że zaniosę na dół talerz i go zmyję, przy okazji dowiem się dlaczego Niall tak zareagował o tym co mu powiedziałam, trochę się boję zejść, ale trudno. Wyszłam z pokoju i zeszłam po schodach jak najciszej do kuchni, słyszałam już na górze jak Niall podśpiewywał podczas gotowania  nawet dobrze śpiewa, no ale ma już "pracę". Lekko kaszlnęłam  tak, żeby usłyszał, odruchowo się odwrócił. Boże spokojnie nie zabiję cię, ale ty mnie możesz, może.. Patrzył się na mnie aż zacznę coś mówić.
- Mogę umyć talerz?
Chłopak kiwnął głową i jego wzrok śledził każdy mój ruch. Trochę niekomfortowo się czuję, ale cóż były gorsze sytuacje z nim.  Żeby przerwać tą ciszę zapytałam się:
- Więc czemu wyszedłeś z pokoju po tym jak ci powiedziałam o tym?
Oparł ręce na blacie i przekręcił głową, spojrzał się na mnie i powiedział:
- Nie twój zasrany interes- warknął. A po chwili dodał
-księżniczko.
Nienawidzę gdy ktoś tam do mnie mówi. Księżniczki są rozpieszczone, a ja nie jestem.
-Możesz mnie nie nazywać księżniczką. Powiedziałam przez zaciśnięte zęby.
-To nie ty ustalasz zasady gry
Po chwili znów o coś zapytał.
- Boisz się mnie?
CO teraz o to pyta, idiota.
- Nie wiem
- Jestem mordercą powinnaś mnie się bać, mogę cię przecież zabić Lucy.
 - Nie zabijesz mnie.
Czekałam na jego odpowiedź
- Powinnaś, jestem zdolny do wszystkiego  
- O co ci teraz chodzi ?! To przez to, że powiedziałam że mnie zgwałcili ?!
Ale z niego debil!
Pierwsze łzy pojawiły się w moich oczach.
 - Nie , nie o to! Możesz skończyć już ten temat ?! Nie mam ochoty już o tym słyszeć
- Teraz nie chcesz słuchać?! A co chciałeś przed chwilą zrobić ?! Co ty sobie wyobrażałeś, że co ?! Że wskoczę ci do łóżka jak jakaś tania dziwka spod latarni?
-Tak jakby zgarnąłem cię z pod latarni, więc...
Nie mogłam uwierzyć co mówi. Przesadził. Nie wiem co we mnie wstąpiło, ale uderzyłam go z liścia. A raczej starałam się. Złapał mnie za nadgarstki i popchnął na ścianę.  
-Jeszcze raz, a nie przeżyjesz, suko
Ściskał moje nadgarstki z całej siły, czułam jak pulsuje mi krew, spojrzałam na nie i były całe sine.
Przestraszyłam się go, ale musiałam wziąć się na odwagę i momentalnie go oplułam. Jego oczy bardziej się ściemniały przez co zaczęłam żałować, że to zrobiłam. Jego dłonie bardziej ściskały moje nadgarstki przez co jęknęłam z bólu.
-Staram się być dla ciebie kurwa miły. Przyniosę ci żarcie, pozwalam ci korzystać z łazienki i ogólnie chodzić po domu, a ty zamiast dziękować ci za moją dobroć odpierdziela ci. Mogłabyś siedzieć w piwnicy przez 24godziny i załatwiać się kurwa do miski, a nawet byś kurwa nie dostała miski! Zrobił przerwę i a na jego twarzy pojawił się uśmiech, lecz to nie był uśmiech, który zwiastował  coś dobrego przełknęłam ślinę, a serce mi biło jak szalone. Myślałam, że usłyszy. Patrzył mi się w prosto w oczy. Niebieski...śliczne. Stop! O czym ja myślę. Nagle złapał mnie za biodra co mnie zaskoczyło i zarazem przeraziło. Farbowany blondyn przerzucił mnie przez ramię i zaczął gdzieś iść. Waliłam pięściami w jego plecy i krzyczałam, aby mnie puścił, lecz on był głuchy na to co żądam, a jego plecy były jak ze stali i to dosłownie.
-Niall. Szepnęłam.
-Zamknij się wreszcie! Warknął.
Nagle doszliśmy do piwnicy. Niall rzucił mną o podłogę. Wydobyłam dźwięk przez ból. Chłopak zaczął mnie przywiązywać do krzesła.
-Czego ty chcesz ode mnie?
-Dowiesz się później, księżniczko. Powiedział z powagą.
Chciałam się odezwać, ale się ugryzłam w język i to dość mocno. Chłopak to zauważył, bo uśmiechnął się wiedząc, że uda mu się mnie wyszkolić. On w to naprawdę wierzy, debil. Odwrócił się i zaczął kierować się do schodów.
-Ile będziesz mnie trzymał?
-Jeszcze trochę.
-Czemu ja? Na to mi już nie odpowiedział. Wyszedł trzaskając drzwiami. Po chwili wrócił, aby zgasić światło. Pięknie, naprawdę pięknie. Boję się ciemności.  Starałam się nie wariować, ale mój mózg wymyślał wiele dziwnych i strasznych rzeczy. Nagle usłyszałam TEN głos. Przerażona odwróciłam głowę lecz nikogo nie było.
-I tak wiem, że tego chcesz.
-Nie chcę.
-odpowiedziałam. Usłyszałam jego śmiech. Miałam wrażenie, że stoi koło mnie.. ten potwór Josh, znowu wyobraziłam sobie jego postać, jak to mówi..
Krzyknęłam. Do oczu napłynęły mi łzy. Po chwili wrócił Niall.
-Czego się drzesz?! Warknął i zapalił światło.
~Niall

Wyszedłem z piwnicy i pobiegłem na górę zobaczyć, czy Zayn się obudził. Po woli otworzyłem drzwi i na szczęście chłopak spał. Zeszedłem na dół, aby pooglądać w spokoju telewizję. Nie wiem jak się miałem wtedy zachować przy Lucy, wiem że powinnam jej współczuć, ale nie mogę. Nigdy nie zapomnę wydarzenia z moją matką.
Oglądałem telewizję aż nagle usłyszałem jej wkurzający, a zarazem śliczny głos. Wyłączyłem telewizor i udałem się do piwnicy.
-Czego się drzesz?! Zapaliłem światło i zobaczyłem, że dziewczyna płacze. Nie wiedziałem czemu. Poczułem się winny, ale szybko to odepchnąłem na bok. Podszedłem do jej krzesła i przykucnąłem przy nim. Złapałem dziewczynę za dłonie.
-Co jest? -zapytałem, lecz ona patrzyła się gdzieś przed siebie.  Nie odpowiedziała. Położyłem rękę na jej policzku na co się wzdrygnęła(?)wytarłem jej łzy, które leciały po policzku. Drugą ręką masowałem jej dłoń.
-Nie bój się. Jestem tu. -powiedziałem.
-Mam się ciebie bać czy wreszcie nie? Zdecyduj się.-powiedziała cicho i wciąż miała nieprzytomny wzrok.
-Masz się mnie bać, ale w tej chwili ty masz się przestać bać. -delikatnie się uśmiechnęła, lecz szybko uśmiech zniknął
-Spójrz na mnie!
Po chwili gdy zorientowałem się, że nie zamierza tego zrobić, złapałem ją za brodę przez co musiała na mnie spojrzeć.
-Co się stało?
-Czemu się zachowujesz jak największy na świecie dupek, a po chwili jakby nigdy nic jesteś miły? Zapytała omijając moje pytanie
-Taki mój urok. Uśmiechnąłem się.
Prychnęła.
-Wiesz...dziewczyny na to lecą. Lucy pokręciła głową.
- Te dziewczyny muszą być naprawdę głupie. Powiedziała.
-Niedługo ty będziesz jedną z tych głupich dziewczyn...chyba, że już nią jesteś
-Chyba w twoim snach. Odpowiedziała.
Zaśmiałem się.
 -W snach nie chcesz wiedzieć co my robimy. Jej źrenice rozszerzyły się, a jej mina była bezcenna. Żałuję, że nie zrobiłem jej zdjęcia. Siedzieliśmy w ciszy. Ta cisza dla mnie była bardzo niezręczna. Musiałem przerwać.  
-Powiesz co się stało?
 -Boję się ciemności. Prawie co wybuchnąłem śmiechem. Nie rozumiem jak można bać się ciemności, dla mnie to przyjemność. Przestałem na chwilę się śmiać, gdy to zauważyła.
-To nie jest śmieszne.
-Nie boisz się pyskować, a wiesz czym to grozi, a boisz się ciemności. Twoja logika mnie rozjebała. Zaśmiałem się.
-Śpisz przy zapalonym świetle czy z misiem? Zapytałem śmiejąc się Zażartowałem z niej, jest bardzo słodka i dziecinna, a zarazem chamska.
-Odczep się! Powiedziała bez uczuć.
-Dobra, przestaje. Powiedziałem wciąż się śmiejąc.
-Czemu boisz się ciemności? Spytałem z 
-Miałam o tym nie wspominać. Odezwała się cichutko.
-Przez gwałt? Zapytałem się, a ona nie odpowiedziała.
-Kiedy to się zdarzyło? Zapytałem niepewnie.
-To było 3 lata temu. Przełknąłem ślinę. Było mi jej szkoda, to dziwne, ale rzadko kiedy się kim przejmuję. 
-Czemu cię to obchodzi? Nie odpowiedziałem od razu.
-Nie wiem.
Naprawdę nie wiem czemu mnie to obchodzi..
Dziewczyna otworzyła usta i zamknęła. Nie wiem co we mnie wstąpiło, ale odwiązałem jej dłonie. Miała czerwony ślad. Trochę za mocno ją związałem Przejechałem dłonią po śladzie. 
-Przepraszam. Powiedziałem i ugryzłem się w język. Dawno już nikogo nie przepraszałem. Dziewczyna spojrzała się na mnie zdziwiona. Wstałem zacząłem się kierować do wyjścia.
-Zostaniesz?  -Powiedziała ledwo słyszalnym głosem. Walczyłem sam ze sobą czy zostać czy iść oglądać dalej film.
Niepewnie się odwróciłem.
-Chcesz, abym został?  
-Tak.-powiedziała. Ruszyłem do niej i usiadłem po turecku na przeciwko jej krzesła.  Głucha cisza odbijała się od ścian.
-Co tam? Zapytałem ,a ona posłała mi spojrzenie "na serio pytasz się o to?"
-Jak u ciebie dobrze to u mnie też.  Powiedziałem, jakby do siebie.
Przewróciła oczami. Naprawdę zaczęło mnie to denerwować.
-Czemu ja? Zapytała z zaskoczenia
-Co czemu ty?
O co znowu jej kurwa chodzi?
-Czemu ja tu jestem?
Kurwa, na pewno będziesz bezpieczniejsza tu niż w swoim domu.
-Zrozumiesz w swoim czasie Lucy. Odpowiedziałem po czym znów zapytała:
 -Czemu nie chcesz mi powiedzieć? Nie wiem czemu, ale znów się go o to mnie zapytała.
-Zabijesz mnie?
-Zależy. 
Już biegnę z nożem.
-Od czego? Dopytywała dalej, już mam tego dość. Po co ja z tu zostałem.
-Nie mogę odpowiedzieć ci na wszystkie pytania. Jęknęła bezsilnie.
-Opowiedz coś osobie. Zdziwiło mnie to pytanie. Nikt wcześniej nie pytał się o to. Nigdy nikt nie dopytywał mnie o to czym się zajmuję i co lubię.. no może z wyjątkiem Zayn'a. 
-Więc jestem Niall. Przerwała mi, kurwa czego.
-Serio? A myślałam, że Mark. Zaśmialiśmy się. Boże Lucy mnie się z jednej strony boi, a z drugiej się śmieje, ona jest dla mnie obca, ale znam ją zbyt dobrze, chociaż wiem z tego co opowiadał mi szef.
 -Dasz mi dokończyć? Kiwnęła głową na znak tak.
 -Mam 20 lat, jestem jaki jestem. Pochodzę z Irlandii, a dokładnie z Mullingar.
-Gdzie to? 
-W Irlandii. Prychnęła, zabawnie to wygląda jak tak robi.
 -A dokładniej? 
-W środkowej Irlandii. Małe miasto. Pokiwała głową.
-Gdy byłem młodszy uciekłem z domu i teraz jestem tutaj. Pokazałem na pokój.
-Może cię rozwiąże...pewnie ci nie wygodnie. Trochę się przejąłem tym czerwonym śladem, co miała wtedy.. Cóż może i dobrze że go miała, zasłużyła na karę.
-Miło, że wpadłeś na to.
Kurwa, przesadzasz..
 -Wiesz...że przeginasz. Zacząłem ją rozwiązywać i spojrzałem na nią, usiadła na przeciwko mnie na podłodze. 
-Co lubisz robić w wolnym czasie? Spytała.
-Piłka nożna. Pewnie typowa odpowiedź.
-Czemu wszyscy mężczyźni jarają się piłką?!
-Czemu wszystkie kobiety jarają się Butami. Zaśmiała się
-Cóż...nie wszystkie.
Yhym, akurat.
 -Powiadasz, że ty nie? Hmmm? Zabawne.
-Serio! Podniosła ręce w celu obronnym, a po chwili ziewnęła. I skręciła się w kłębek, widać że jest zmęczona, zniosę ją na górę.
- Chyba powinnaś się położyć, co?
- Może i tak, rozmawiamy już chyba z 6 godzin.
Chwilę rozmawialiśmy dopóki ona nie zasnęła. Nie będę już takim wielkim chamem, chociaż i tak mi na niej nie zależy.. Wziąłem ją na ręce i zaniosłem ją do mojego pokoju gdzie delikatnie położyłem na mięciutkim łóżku. Schyliłem się nad nią i szepnąłem:
-Dobranoc. Spojrzałem na zegarek. 22:30. Wow długo rozmawialiśmy. Pomyślałem że zasnę w swoim łóżku, czyli muszę spać z Lucy. Może i dobrze dla niej że będę z nią spał bo nie będzie drzeć mordy, że się boi. Zdjąłem bluzkę, a następnie buty i spodnie, a po chwili zgasiłem światło i wsunąłem się do łóżka. Przyciągnąłem śpiącą dziewczynę pod swoje ramię i ułożyłem jej głowę tak, aby była na moim torsie. 

~Lucy

Obudziłam się na czymś miękkim i bardzo wygodnym.Czyżby to był jeden wielki sen? A Niall nie istnieje? 
Otworzyłam oczy i zobaczyłam, że to nie mój pokój. Po chwili zorientowałam się, że ktoś mnie obejmuję i śpię na czyimś torsie tą osobą był Niall. Czy on tu mnie przyniósł? On?! Czy on się o mnie martwi? I czemu leżymy w jednym łóżku, wzdrygnęłam, codziennie inne łóżko. Dużo myśli mi chodziło po głowię, ale to nie możliwe że to zrobiliśmy, to jest nie możliwe. Postanowiłam jak najszybciej wstać z łóżka, oczywiście tak, aby go nie obudzić. Kiedy już prawie wstałam, poczułam jak chłopak ciągnie mnie mocno za rękę, do siebie.
- Zost.. Nie skończyłam bo jego wzrok się zdenerwował. Patrzył na mnie ze złością, znowu.
- Idź spać, zobacz która jest godzina. Niall wskazał na zegarek, który był na szafce nocnej. Była 3:40, super.
Musiałam coś wymyślić, żeby wyjść, nie chcę z nim leżeć w jednym łóżku, zapytałam:
- Mogę iść do toalety?
Kiwnął głową, po czym puścił moją rękę, poczułam ulgę. Wyszłam jak najszybciej z pokoju, wiem że toaleta jest tu na górze, ale zeszłam na dół. Postanowiłam zrobić sobie spacerek, aby jak najdalej od niego. Zeszłam po schodach, gdzie zapaliłam światło, które rozjaśnił cały salon. Weszłam do kuchni, podeszłam do lodówki i mnie zamurowało. Wisiała tam karteczka, a na niej „Hej Niall, wyjeżdżam do LA, dostałem ważny telefon, sorry. P.S: Nikomu nic nie powiem, trzymaj się! Z.” Co, nikomu nie powie? Od razu na myśl mi przyszło, że Niall kazał Zayn’owi trzymać to w tajemnicy, że mnie przetrzymuje. A to chuj, a Amy mu ufa. Szkoda, że nie mam swoich ciuchów bo tam mam telefon, ale jest jeszcze tu pralnia, prawda? Może tam będzie! Ostatnim razem w ogóle o nim nie pomyślałam, byłam zbyt wystraszona, ale teraz mi się uda! 
Szukałam chyba wszędzie, ale nagle zobaczyłam drzwi na przeciwko drzwi od ogrodu. Z zaciekawieniem i błaganiem, otworzyłam drzwi i tak! to jest to! Szybko weszłam, zobaczyłam rozwieszone ciuchy i samochód. Pewnie garaż, ale ważne że ubrania są, przegrzebywałam ubrania, zauważyłam moje czarne rurki. Modliłam się żeby on ich nie uprał. Włożyłam rękę do rękawa i był tam telefon.. cały. Działał! Weszłam w kontakty i wybrałam numer. Usłyszałam pierwsze dźwięki, ucieszyłam się.. minęło trochę i "Cześć tu Amy.. i Lucy, zostaw wiadomość, jeśli masz odwagę" Pamiętam jak się wcięłam jej podczas tego nagrania, to były czasy. 
Postanowiłam powiedzieć: 
- Amy ratunku! Nie wiem gdzie jestem, ale pomóż mi, proszę! 
Powiedziałam to tak, aby ten skurwysyn nie usłyszał. Zadzwonię jeszcze raz, wybrałam numer i czekałam.. usłyszałam jak Amy odbiera i mówi zaspanym głosem:
-Halo? 
-Am...
Poczułam jak ktoś z całej siły przykłada mi rękę do twarzy, z bólu zaczęłam krzyczeć. Wiedziałam że to on, zabrał mi telefon z ręki i rzucił nim z całej siły na podłogę, mam przesrane. Zaczął deptać po nim, wyjął jeszcze szczątki baterii i karty, które po chwili schował do kieszeni. Puścił mnie i przycisnął do ściany. Kolejny raz, teraz będzie gorzej. 
- Co do toalety miałaś iść? Hmmm? 
Nic nie odpowiedziałam, ale czułam jak przyciska moją szyję. On chce mnie udusić?! 
- Proszę nie! 
Patrzył mi się w prosto w oczy, jego spojrzenie wyglądało, jakby chciało mnie zabić. Boję się, mam nadzieję ze Amy coś z tym zrobi, pomoże mi.. 
- Kurwa, to był twoja ostatnia szansa. Powiedział przez zaciśnięte zęby.
- Przepraszam. Powiedziałam najgłośniej jak tylko mogłam. 
Nie wiem, ale Niall się powstrzymał, kiedy widział, że zaraz mogę zejść na drugą stronę. Puścił mnie i upadłam z hukiem na ziemię, po czym mnie postawił na nogi. 
- Nic już nie będziesz mieć, suko! 
Krzyknął mi prosto w twarz, pewnie i tak nie chciał mnie puścić. 
Związał mi ręce i popchnął w stronę drzwi. Popędzał mnie, jak najszybciej. Wiedziałam gdzie mnie prowadzi, już znam to miejsce bardzo dobrze. Kiedy już byliśmy w tej piwnicy, nie było krzesła, tylko materac i rury przez które płynie woda. 
- Pomyślałem, że jeśli będziesz grzeczna to dam ci materac, ale kurwa nie jesteś! 
Rzucił mnie na materac i przywiązał na sznurku do rury. Zajebiście, kurwa..
Zabierzcie mnie stąd, mam nadzieję że Amy się uda. 
- Masz tu zostać, rozumiesz? Czy nie? 
Pokiwałam głową, Niall się nachylił nade mną i się uśmiechnął. Nie wiedziałam o co mu chodzi. Poczułam jak kładzie mi swoją dłoń na moim policzku, nie spodziewałam się tego co teraz zrobi. Uderzył mnie z całej siły w twarz. Przez chwilę nic nie słyszałam, następnie poczułam jak mnie cholernie piecze policzek. Widziałam tego chuja przez mgłę, można powiedzieć, że się rozmazywał. Wiedziałam że się na mnie patrzy, ale nie słyszałam śmiechu. 
Zobaczyłam jak wychodzi i trzaska drzwiami. 
Jedyną myśl, którą miałam w głowie to, to żeby już nie żyć. 





___________________________________________________________________________

CZYTASZ=KOMENTUJESZ!

No i jest 5 rozdział, mam nadzieję że wam się spodoba i skomentujecie. Może jest trochę brutalny, ale mi się dobrze go piszę i oczywiście dziękuje za pomoc w pisaniu @megatightening ;)
Ilysm @Horan__HugMe x




środa, 21 maja 2014

4. Lucy, boisz się mnie?

~Niall

Usłyszałem jak Lucy mówi mi że boli ją brzuch. Jezu nie przeszkadzaj mi jak oglądam mecz, machnąłem na nią ręką, żeby sobie poszła i tak zrobiła, chyba powędrowała na górę. Sączyłem moje piwo oglądając mecz, idealnie. Usłyszałem jak ktoś stuka do drzwi, momentalnie się zerwałem, zacząłem biec do kuchni po broń, rzuciłem spojrzenie na zegar i przypomniałem sobie że Zayn miał przyjechać.
 Gdyby był to ktoś inny już dawno dostałby kulkę w łeb.
Otworzyłem drzwi i stał w nich mulat, przywitałem się:
-Siema stary, zrobiliśmy braterski uścisk.
- No, dojechałem, nadal mnie to zastanawia czemu akurat cię przywiało do tej ciemniej nory.
- Oh, dobra nie dociekaj, choć do kuchni.
Przeszliśmy do kuchni, Zayn rzucił swoją torbę na sofę, wyjąłem piwo z lodówki i podałem mu.
- Dzięki.
- To co u ciebie słychać?
- W porządku, tylko martwię się o Amy od paru dni jest jakaś rozjebana emocjonalnie, bo zaginęła jej przyjaciółka i teraz szuka jej od rana jak jakaś opętana, rozwiesza wszędzie ulotki, a dopiero minął jeden dzień.
- No! Takie są już dziewczyny w jej wieku, że się wszystkim przejmują, ale z tą sprawą koleżanki pewnie się znajdzie.
Usiedliśmy na sofie i się kłóciliśmy kiedy był karny, a kiedy spalony.
Przypomniałem sobie o Lucy, ona poszła na górę, nie uciekła by bo bolał ją brzuch i nie dała by rady.  
Pomyślałem, że skoro Zayn ma być u mnie tydzień to co z Lucy, muszę jemu o niej powiedzieć. Boję się jego reakcji, ale znamy się od przedszkola, zawsze nierozłączni bracia i tak go bardzo ciekawiło czym się zajmuje. Przecież nie będę jej ukrywał przed nim, bo kiedyś i tak wszystko wyjdzie na jaw.
- Zayn muszę ci coś powiedzieć.
Zayn się popatrzył na mnie ze zdziwieniem.
- Niall, zaczynasz mówić jakbyś chciał mnie poślubić.
Nie żartuj sobie ze mnie akurat teraz, co za chuj.
- Nie! Chciałem ci powiedzieć to o czym bardzo chciałeś się dowiedzieć już dawno.
- O kurwa, jesteś gejem?
Zaczął się śmiać, ale gdy zobaczył moją twarz która nie była teraz w humorze, przestał.
Kurwa… Daj mi powiedzieć
- Idioto! Chciałeś wiedzieć czym się zajmuje, więc jestem seryjnym zabójcą, zabijam ludzi dla pieniędzy i mi to w ogóle nie przeszkadza. Pewnie pamiętasz ten dzień jak jako nastolatek uciekłem z domu, prawda?
Przytaknął wolno głową.
- I od tamtej pory pewien gość, znalazł mnie jak leżałem na ławce w parku, nie wiedziałem o co mu chodzi, ale zaczaił mnie w pewne miejsce, stało tam z 3 mężczyzn ubrano na czarno i ten szef kazał mi zabić niewinnego mężczyznę, bałem się, jak jasna cholera, ale przycisnąłem spust i zabiłem go. Czułem chęć go ocalenia i też dumy, okropne uczucie. Od tamtej pory należałem do tych typków. Miałem codziennie inne zlecenia i je wykonywałem, do dziś to robię, ale teraz to ja jestem naczelnym paru typków i ja mogę im dawać zlecenia, ale i tak jest jeden szef ma na imię Harry. To on jest tam rządzi, ja jestem jego bliskim wspólnikiem, który czasem ma mu przywieść zdobycz, żeby on sam ją maltretował. 
Zayn wstał i patrzył się na mnie z niedowierzaniem, trzymał ręce za głową i się na mnie patrzył.
- Co się gapisz?! Napiłem się i kontynuowałem dalej. Chciałeś wiedzieć czym się zajmuje, nie wiem czemu, ale mi to sprawia przyjemność, czasem to nie jest łatwe, ale to moja praca. Kurwa Zayn zrozum!
- Jak mam zrozumieć, kiedy mój przyjaciel zabija ludzi. Nie wiem Horan co z tobą,  jest to pojebane.
Super.
- Tak, tak wiem, a i Zayn jest kolejna sprawa którą muszę ci wyjaśnić.
- Mam spierdalać do schronu czy jak?  Zaśmialiśmy się.
- Dobra , w moim domu jest pewna dziewczyna o imieniu Lucy.
Zayn dziwnie się na mnie popatrzył. 
- Twoja dziewczyna? 
- Nie! To jest moja zdobycz, muszę ją przetrzymywać, a później oddać w ręce szefa.
- Aha, gdzie ona jest? 
Zayn znowu usiadł i zaczął się denerwować.
- Niall, jesteś moim przyjacielem, uważam cię za mojego jedynego brata, któremu mogę zaufać, ale to jest przegięcie.
- Zayn, to nie może się wydać! Nikomu nie możesz nic powiedzieć.
Zayn się spojrzał na mnie z niecierpliwością i powiedział:
- Zgoda, to tylko dla ciebie.

Odetchnąłem z ulgą i dokończyłem piwo. 
~Zayn

Nie wiedziałem co powiedzieć, kurwa on?! Nigdy bym nie przypuszczał że Niall może się cieszyć z zabijania niewinnych ludzi, okropne. Spoglądałem na niego, powiedział mi że przetrzymuje dziewczynę o imieniu Lucy, kurwa. Jeśli to ona? Kurwa, no nie. 
Momentalnie usiadłem i zacząłem zbierać włosy do tyłu i się martwić, kurwa.
- Niall, jesteś moim przyjacielem, uważam cię za mojego jedynego brata, któremu mogę zaufać, ale to jest przegięcie. 
Niall się na mnie spojrzał błagalnym i jednakowo złym spojrzeniem i powiedział: 
- Zayn, to nie może się wydać! Nikomu nie możesz nic powiedzieć.
Kurwa! Jak?! Nie mogę, ale to jest mój przyjaciel, a moja siostra? Jeśli kurwa to jest Lucy?! Nic nie będę mówił Niall'owi.
Ona nie wytrzyma bez niej, cholera. 
W końcu musiałem się zgodzić..
- Zgoda, to tylko dla ciebie.
Widać że mu ulżyło, boże co ja wyprawiam. 
Jednak żal mi było Lucy, więc zapytałem:
- A gdzie ona jest? 
- Chyba w łazience.
Nie patrząc już na niego, zacząłem biec na górę, aby zobaczyć czy to ona.
Stanąłem przed drzwiami, chciałem już chwycić za klamkę, ale nagle się otworzyły i.. niestety tak to była ona. Kiedy mnie ujrzała, miała minę jakby chciała się na mnie rzucić w ramiona, tak jakbym ją przyjechał uratować, ale niestety. Lucy przykro mi, przepraszam.
Nagle zsunęła się po drzwiach i zemdlała, schyliłem się żeby ją podnieść, ale poczułem jak Niall kładzie mi rękę na ramieniu i mówi:
- Zostaw, ja ją wezmę. 
Pochylił się i podniósł ją. Wyszedł z łazienki i ruszył do jakiegoś pokoju. Chciałem iść za nim, ale powiedział:
- Zostań tu
Ciekawe czemu nie mogłem iść za nim?
Po chwili wrócił z kluczem w ręku. Zjebało go już do reszty, żeby dziewczynę zamykać w pokoju. Szczególnie Lucy. Nie mogę nic powiedzieć Amy. Po co się umawiałem, że nie puszczę pary z ust. Kiedy moja siostra się dowie, że byłem w to zamieszany znienawidzi mnie. Co ja mam teraz zrobić? Nie zdradzę swojego przyjaciela, niestety muszę to ukrywać. Musiał akurat tą pracę przyjąć, kurwa.
Zeszliśmy na dół, wziąłem z kanapy swoją torbę, gdzie mam rzeczy, ponieważ później jadę do Los Angeles w sprawie pracy… Zajebiście w takiej sytuacji.
 Postanowiłem że zostanę u Niall’a ten tydzień, boję się o Lucy.
Niall jest nieprzewidywalny.


~Lucy
Obudziłam się w… pokoju? Co? Nareszcie leże w miękkim łóżeczku, tego mi brakowało. Ale chwila czy na pewno to jest dom Niall’a? Może jestem gdzieś indziej, może Zayn mnie uratował! Pewnie jestem w jego domu! Chociaż nigdy u niego nie byłam.
Podeszłam cicho do drzwi, przekręciłam klamkę i dupa, zamknięte, kurwa.
Nadal czuję ten zapach w buzi, muszę umyć zęby, idiota musiał mi dać ten przeterminowany sok!
Podeszłam do okna, usiadłam na parapecie i patrzyłam się w piękny krajobraz, las, ten piękny zapach, ale po chwili poznałam te miejsce, tam właśnie uciekałam tą ścieżką. Kurwa, będzie mnie tu tak przetrzymywał do usranej śmierci. Czy on mnie kiedyś wypuści?!
Ciekawe co teraz czuje Amy, czy płacze po nocach, a czy Zayn nie miał wyjechać do Usa. Czemu on tu przylazł? Myślę że gdyby chciał mnie uratować, już by to dawno zrobił. Na nikogo nie mogę już liczyć, boję się. Nawet jeśli ucieknę to on znowu mnie złapie i zwiąże. I po co to wszystko? Dlaczego kurwa ja?!
Momentalnie się rozpłakałam, chciałabym w kogoś się wtulić.
~~~
Ale zimno, zaraz tu zamarznę, cała się trzęsłam. Krople wody uderzały o mój kaptur. Czekałam na autobus szkolny, który miał mnie odwieźć do domu. Stoję tu już chyba z godzinę! Postanowiłam iść na piechotę. Szłam jak najszybciej, ponieważ padał deszcz.
- Okropna pogoda. Zatrzęsłam szczęką, mówiąc sama do siebie.
Skręciłam w nieznaną mi drogę, ale chciałam iść na skróty.
Zauważyłam że jest grupka ludzi pod drzewem, o nie! To koledzy z mojej szkoły, wolę się zawrócić, ale przejdę jak najszybciej może mnie nie poznają.
Przyspieszyłam kroku i usłyszałam za sobą:
- Ej! Lala choć, może się zabawimy?
Kurwa, zauważyli, czego oni chcą?
Poczułam silne szarpnięcie na łokciu, od razu się odwróciłam.
To był ten typ, który cały czas mnie przygniata mnie do ściany w szkole.
- No, to co my tu mamy? Co taka samotna dziewczynka jak ty robi tutaj? Na tej dzielnicy?
- Spieszę się, puść mnie.
- Widzę że jesteś mi co winna.
Nagle podeszli do mnie dwóch kolejnych z tej grupki i zaciągnęli za ramiona na trawę. Wyrywałam się im, niestety na nic. Josh schylił się nade mną i zaczął mnie całować. Coraz bardziej się bałam, jego koledzy się mi przyglądali. Chłopak trzymał moje nadgarstki w uścisku. Zaczął ręką zniżać się do moich spodni, zaczął je rozpinać. Kurwa, co on chce zrobić!
- Zostaw mnie! Wykrzyczałam jak najgłośniej.
- I tak wiem że tego chcesz.
Czego chce?
- Pomocy! Wzięłam wielki wdech z płuca i wykrzyczałam z całej siły. Na nic.
Przyłożył mi rękę do twarzy.
- Chłopaki, obstawiacie drogę i patrzcie czy ktoś nie jedzie! Już!
Pobiegli pilnować czy nikt nie będzie iść, czy przejeżdżał samochodem.
- Dlaczego ja?
- Malutka, słuchaj jesteś mi coś winna.
- Nic ci nie jestem winna.
- A, jednak jesteś. Twoja przyjaciółka mnie rzuciła, więc muszę zrobić komuś jej bliskiemu krzywdę.
- Ratunku! Wykrzyczałam… na marne.
Leżałam na ziemi już tylko w bluzce. Niestety zrobił to… Zostałam zgwałcona.
Krzyczałam z bólu, nigdy więcej sama nie będę wracać. Ale już za późno. Zaczęłam płakać, zobaczyłam tylko, że Josh ucieka z miejsca zdarzenia.
Ledwo co się podniosłam, ubrałam się i ruszyłam w stronę domu. Wszystko mnie bolało, nie mogłam uwierzyć do czego doszło. Nie będę w ciąży bo użył gumek, ale czuje obrzydzenie, mam ochotę się zabić. Kurwa, zabiję się! Upadłam na ziemię i zaczęłam ryczeć i wtedy podbiegł do mnie chłopak, wystraszyłam się. I tak poznałam moją pierwszą miłość.. Jacke'a.

~Lucy
Przypomniałam sobie o tym zdarzeniu, jak wtedy Jacke mi pomógł, oczywiście wróciłam do domu, zastałam tam policję i niańkę, która mną się opiekowała po śmierci rodziców, później zamknęli tego skurwiela Josh’a. Pamiętam jak Jacke wtedy mną się opiekował, każdego dnia, cały czas sms’y o późnych porach. Jak trochę podrośliśmy zamieszkaliśmy razem, wszystko cudownie do czasu. Wrócił pijany i mnie zdradził z moją „koleżanką” Connie.
Później zamieszkałam z Amy, mieszkałabym już nią z 2 lata. Czemu znowu muszę mieć spierdolone życia na nowo.
Zeszłam z parapetu i skoncentrowałam wzrok na drzwiach na przeciwko łóżka. 

Otwarte, weszłam do środka to była łazienka, pierwsze co przejrzałam się w lustrze i wzięłam zauważoną na umywalce szczotkę i rozczesałam włosy. Spięłam je w luźnego koka, jak zawsze. Ogromna ulga, wzięłam do ręki szczoteczkę do zębów, wydawała się czysta, muszę przecież jakoś się pozbyć tego zapachu z buzi, ohyda. Wyszczotkowałam zęby i położyłam się do łóżka. Momentalnie zasnęłam.

 Obudziły mnie promienie światła, jest i ciche szepty, które dobiegały zza drzwi, momentalnie się zerwałam i podsłuchiwałam. To była rozmowa Niall'a z kimś przez telefon, tak mi się bynajmniej wdawało.
- Tak szefie, zająłem się nią.
Usłyszałam jeszcze kilka słów z ust Niall'a że ma mnie pilnować i jeśli coś mu się nie spodoba to mi coś zrobi. Boję się go i nie chce żeby mi zrobił takie coś co było z Josh'em. Nie wytrzymałabym tego, za dużo wspomnień. Pomału ze strachu się położyłam z powrotem i udawałam że śpię.
Wzdrygnęłam, kiedy drzwi się otworzyły, prawie zawału dostałam. Poczułam że siada za moimi plecami, czego on kurwa chce!? Nachylił się nade mną i wszeptał:
- Nie bój się mnie księżniczko, nic ci się nie stanie.
Przeszedł mnie powolny i przyjemny dreszcz, jego głos jest anielski. Nie rozumiem czemu jest tym cholernym mordercą. Nagle poczułam jak kładzie mi rękę na biodrach i zaczął jeździć swoją ręką od dołu do góry, zatrzymał rękę przy moich włosach i rozpiął je. Kurwa zostaw mnie! Nie jestem twoją własnością!
- Pięknie wyglądasz. 
Wstał z łóżka i usiadł na fotelu na przeciwko mnie. Domyślam się że teraz się na mnie gapi, czuję się dziwnie. O nie! tylko nie to! Czułam że zbiera mi się na kichanie, nie teraz błagam! I momentalnie kichnęłam, niestety otworzyłam oczy i ujrzałam go. Jego spojrzenie było złe, patrzył się na mnie tym wzrokiem. Ma takie hipnotyzujące wzrok spojrzenie, można się w nich zadurzyć. Usiadłam i powiedziałam:
- Czy mogę coś zjeść? 
Jego twarz nagle promieniowała, mam się bać? 
- Jasne, ale tak na początek to dzień dobry, jak się spało? 
Co kurwa? Ty mnie się pytasz jak się spało? Czy to jest ten sam człowiek? 
- Yyy tak dzień dobry i dobrze się spało. 
Uśmiechnęłam się jak najlżej i moje oczy przez skrępowanie przekręciły się na sufit. 
- Czemu unikasz mojego spojrzenia? 
- Nie unikam. Skłamałam.
- Lucy, boisz się mnie?
- Może
Nie kurwa w ogóle się ciebie nie boję. 
- Czemu? Że ci coś zrobię? 
Pokiwałam głową. 
- Więc bój się mnie. 
Mam to rozumieć jako sarkazm, czy jako prawdę, po nim się wszystkiego spodziewam. On musi być na coś chory. 
- To poczekaj tu, a ja ci przyniosę jedzenie. 
Super, myślałam że jak zejdę to zobaczę Zayn'a i mi pomoże stąd uciec, ale ten chuj wszystko robi żeby nikt się nie dowiedział że tu jestem, w końcu to ja jetem jego zdobyczom i ma mnie tu przetrzymywać. 
Ciekawe co mi do jedzenia przyniesie, pewnie zwiędłe kanapki. I przeterminowany sok, jak wtedy.
 Przyglądałam się fotografią na jego ścianach, na jednym z nich jest jakaś kobieta i Niall. Pewnie jego mama, a na drugim jest z mężczyzną, ale nie wygląda na ojca, może brat? Ojca nie widzę na żadnym ze zdjęć, dziwne. Przerwał mi Niall, który niósł talerz z naleśnikami i herbatą, o to jednak nie to co wtedy. 
Podał mi jedzenie i usiadł na fotelu. 
- Czy możesz wyjść? Poprosiłam. 
- Chcesz powtarzać to co w łazience? Zaśmiał się 
- Proszę? 
- Nie. Odpowiedział krótko. 
-Dobrze, w takim razie nie zjem nic. 
Zrobił się wściekły i powiedział: 
- Masz to zjeść! Inaczej już nigdy nie zobaczysz swoich przyjaciół. 
- Nie rozkazuj mi! 
Zerwał się z siedzenia i wziął talerz z herbatą, odstawił na podłogę. I zaczął do mnie podchodzić, powoli, aż był nade mną. Jego twarz jest ode mnie parę centymetrów, a jego oddech odbijał się o moją szyję. Śledził każdy zarys mojej twarzy. Jego oczy, nie mogę, one chcą żeby go pocałować, nie zrobię tego!
Ale on to zrobił, wpił się w moje usta, chciałam go odepchnął, ale przytrzymał mi nadgarstki identycznie jak chłopak, który mnie zgwałcił. Bardzo się wystraszyłam, nie chce żeby Niall to zrobił, on udaje tylko kogoś kim na prawdę nie jest! Może już przetrzymywał jakieś dziewczyny i robił sobie z nimi co tylko chciał, ale żadna nie sprawdziła jaki jet na prawdę. Może ryzykuję, ale nic mi chyba nie zrobi. Odepchnęłam go nogami, ze strachu poleciały mi łzy. Niall zrobił smutną i zdziwioną minę. 
- Co się dzieje? 
Ok, może na prawdę go to nie obchodzi, bo jest przyzwyczajony do lasek, które dają sie mu uprowadzać. Ale mu powiem co mi jest. 
- Więcej tak nie rób. 
- Dlaczego? 
- Kiedyś mnie zgwałcili. 
Zrobił się zmartwiony i wyszedł z pokoju. Co? To wszystko? Nie wiem już sama, ciężko go zrozumieć. 
Schyliłam się po naleśniki i zjadłam je bardzo szybko, aż tak byłam głodna, nie wiem czemu Niall wyszedł, jakby był przegrany. Muszę się dowiedzieć o co mu chodziło. 



____________________________________________________________________________
Hej, no i jest rozdział 4. Mam nadzieję że wam się spodobał, jeśli tak to komentujcie.
Ilysm @Horan__HugMe x
Tysm za wszystkie komentarze @Kociag x
CZYTASZ=KOMENTUJESZ;) 
____________

niedziela, 11 maja 2014

3. No nie mów, że ci się nie podoba Lucy

Podróż trwała dosyć długo, aż sama się zdziwiłam, że aż tyle przebiegłam. W życiu tyle nie biegałam, chociaż to robię.. robiłam codziennie rano z Amy. W tym czasie chłopak włączył radio i w tle leciała cicha, spokojna melodia. Całkiem przyjemnie oprócz faktu iż jestem w samochodzie mojego porywacza. Oberwie mi się za tą ucieczkę, co chwile nasuwa mi się pytanie czemu porwał mnie? co złego zrobiłam? i co mają do tego moi rodzice? Tę niezręczną chwilę przerwał Niall: 
- O czym tak myślisz skarbie? Przestań tak do mnie mówić chuju! 
- Nie powinno cię to interesować.. co w ogóle to obchodzi człowieka bez serca, który tylko zabija nie winnych ludzi. Zacisnął dłonie na kierownicy i spojrzał się na mnie w lusterku z wyrazem twarzy jakby chciał się zaraz na mnie rzucić i udusić gołymi rękami. 
- Radzę, odnoś się do mnie grzecznie bo to się źle dla ciebie skończy. I oni nie są nie winni. Spierdalaj, udawałam że nie zwróciłam uwagi na jego słowa, ale w środku bałam się go, wygląda tak niewinnie, a na prawdę jest okropny, kto go wychował. Momentalnie przyspieszył auto, przyciągnęłam się do siedzenia, czułam że zaraz chyba zwymiotuję. Niech on już skończy tak jechać, zabije nas! 
- Zwolnij! Nie zwracał uwagi na moje słowa, on kurwa jest pojebany, przecież może wjechać z całą prędkością w drzewo. 
- Niall! Nagle poczułam jak w okół brzucha mam zaciśnięty pas, zatrzymał się, uff całe szczęście, nie chciałabym wiedzieć co by było dalej. 
- Zadowolona? 
- Tak, dziękuje. Wysiadł zdenerwowany z auta i wyjął paczkę papierosów z kieszeni i zapalił, typowy kurwa badboy. Zabija z łatwością, pali, pije, bawi się dziewczynami, ale nie ma tatuaży, dziwny jest. Nie chciałam do niego wychodzić, bo niby po co, pocieszyć go? Na pewno nie, nie zasługuje na to. Czekałam krótko, wsiadł do auta i odpalił go. Tym razem dojechaliśmy w spokoju. Niall wysiadł z auta, otworzył drzwi od mojej strony. Pierwsze co złapał mnie za nadgarstki związał je sznurem, o proszę tym razem sznurem, kretyn. Zaprowadził mnie do domu Chciałam się odezwać, ale się bałam jak zareaguje, zatrzymał się i otworzył drzwi. Ruszyłam do środka, ale chłopak pociągnął za moje związane ręce znowu mnie prowadził. odważyłam się zabrać głos: 
- Po co mnie prowadzisz? Jestem związana i wiesz że nie mam jak uciec. Puść. 
Niall zatrzymał się puścił moje ręce wskazał ręką żebym zeszła do piwnicy. Te miejsce jest okropne, zimno, aż mi dreszcze przechodzą kiedy widzę ten brud, mógłby zadbać o to miejsce dom jest śliczny a piwnica okropna ciekawe czy kogoś tu trzymał oprócz mnie? zeszłam po schodach. Usłyszałam jak drzwi zostały zamknięte jedyne co mi pozostało to usiąść i zacząć płakać. nie miałam na nic siły. Chęci na ucieczki z tego miejsca znikła. Boje sie go. Niall jest przerażajacy nie chce zeby mnie zabił, głupie, ale on wydaje się miły i nikt by nie pomyślał że jest mordercą. Caly sens zycia znikł. Ciekawe czy Amy zglosila moje zaginiecie. co teraz mysli i czuje? głowa mi peka od natłoku myśli. Jestem tutaj nie cały dzień, a juz czuje się wykończona. Dalsze pytania nakładają się w głowie. Oczy stają się ciężkie. Zasnęłam na zimnej podłodze.

 - Mamo! Gdzie jesteś?!
Zaczęłam biec po ciemnym lesie, zobaczyłam rodziców przed wielkim domem, zatrzymałam się przy nich. Bardzo ich kocham, nigdy bym ich nie opuściła, ale ich skóra na rękach, twarzy się starzeje, z każdą chwilą co raz uważniej przyglądałam się im, z sekundy na sekunde zamieniali się w zgniliznę, jakby umierali i nagle zobaczyłam jak uciekają.   
- Nie!! Mamusiu? Tatusiu? Co się dzieje?!
- Lucy, uważaj na siebie. Krzyknęła do mnie mama, tak jakby mnie przed czymś ostrzegała..
Za chwilę pochłonęła mnie ciemność, na końcu widziałam białe światło, gdzie stali moi rodzice.
- Czemu uciekacie?
- Córeczko poradzisz sobie. 
I po tych słowach zniknęli.
- Niee! Skuliłam się w kłębek i zaczęłam płakać, jak najgłośniej, zaczęłam krzyczeć.

Poczułam szarpnięcie na moim ramieniu usłyszałam słowa "Wstań!! Ile będziesz jeszcze  spać?!" Podniosłam się na równe nogi. chciałam przeczesać ręką włosy, ale zapomniałam że mam związane ręce. Patrzyłam na Niall’a stojącego przede mną. Był wyższy ode mnie. Moja noga z łatwością mogłaby spotkać się z jego kroczem. Mam ochotę to zrobić nie wiem co po tym może się ze mną stać. Zrezygnowałam, zaczęłam rozmowę:
- Czy mogę skorzystać z łazienki? Zapytałam.
-Tak ale muszę iść z tobą.
Co kurwa?! Wolę odpowiedzieć pozytywnie, bo jeszcze coś mi zrobi..
-Dobrze odpowiedziałam. Chce mi się siku i nie obchodzi mnie czy ten idiota będzie tam ze mną. Weszłam do łazienki, a on za mną. Złapał za nadgarstki i rozwiązał sznur. ulżyło mi zrobiłam siku czując jak Niall patrzy na mnie. Odezwał się:
- Przyniosę Ci czyste ubrania, powinnaś wziąć prysznic bo śmierdzisz.
Boże mówi mi to prosto w twarz kiedy sikam, idiota.
Odpowiedziałam w myślach, a co mam pachnąć kwiatkami po nocy spędzonej w piwnicy?! Niall wyszedł i po chwili wrócił z ubraniami, o dziwno były to czarne legginsy i bluza z kotkiem. skąd on ma te rzeczy? Może ma dziewczynę. postanowiłam rozebrać się przy nim, nie będę już marnować czasy na kłóceniu się z nim. Powoli ściągnęłam legginsy z nóg. Przejechałam po lewym udzie gdzie znajdowały się blizny. Niall śledził wzrokiem każdy mój ruch. I tak pewnie go to nie obchodzi. On chyba nie ma uczuć i zasad człowieczeństwa. Ciekawe czy ma przyjaciół. Rozebrałam się do naga i zakryłam swoje ciało.
- Czemu się zakrywasz? Jesteś piękna, księżniczko.
Co? Proszę, czy ja się nie przesłyszałam, i tak to jest ten pewnie jego pusty chwyt na te jego lalunie. Czekałam aż kiwnie głową, żebym weszła do kabiny prysznicowej i to zrobił, Niall był oparty o pralkę przyglądał mi się. Weszłam prędko do kabiny, czując na sobie jego obleśne spojrzenie. Czemu nie może mi dać jebanej prywatności choćby na sekundę. Powinien chociaż się odwrócić, a nie. Zaraz oczy zrobią mu się jak pięciozłotówki od patrzenia na mnie. Całe szczęście że drzwiczki nie są przezroczyste wtedy byłaby masakra. Puściłam ciepłą wodę i od razu się rozluźniłam. Ignorowałam jego spojrzenia, którymi próbował mnie pośpieszyć. Dobra, nie będę tu siedzieć długo, jeszcze wyciągnie mnie z tego prysznica. Zakręciłam wodę i odezwałam się nieśmiało:
 - Mógłbyś mi podać ręcznik? Proszę?- odezwałam się z nadzieją . Niall pochylił się i sięgnął po ręcznik z półki
- O, i nie patrz się, proszę.- zaśmiał się.
- Dobra,postaram się. Rozłożył ręcznik przed drzwiczkami żebym, gdy tylko tylko je otworzy byłabym opatulona ręcznikiem. Otworzyłam drzwiczki i szybko wskoczyłam w ramiona Niall'a. Prawie go tym przewróciłam. Boże, jakie to głupie. Jeszcze niedawno ciągnął mnie za włosy a teraz stoimy tak jakby przytuleni. Owinęłam się ręcznikiem , który szczerze powiedziawszy był bardzo mały. Ledwie mi pupę zasłaniał. Specjalnie to zrobił. Chociaż tak czy tak nie ma co podziwiać. Nie będę się już czepiać, jak będę grzeczna może pozwoli mi zostać tu, na górze. Nie chcę wracać do tej okropnej piwnicy. Niall nadał stał trzymając ubrania. Podał mi je i obrócił się. 
-Mogłabym Cię prosić żebyś wyszedł z łazienki ? - zapytałam z nadzieją
- Nie- odparł krótko .
- Proszę Cię, przysięgam że nie ucieknę, tak czy tak nie miałabym jak.
-Proszę, zrobię wszystko- prosiłam jak głupia. Chłopak zamyślił się i uśmiechnął podejrzanie. Zaczęłam żałować swoich słów.
- Okej, wyjdę, ale najpierw dasz mi buziaka, w policzek.- odetchnęłam z ulgą, mógł wymyślić coś gorszego, wole nie wiedzieć co. Podeszłam do niego i pochyliłam się żeby go pocałować. Chłopak w ostatniej chwili odwrócił głowę i moje usta spotkały się z jego. Oderwałam się prawie natychmiast.Będę musiała zdezynfekować po tym usta. 
-Zjesz coś? Zapytał.
- Tak chętnie tylko żeby to nie była taka obleśna papka jak ostatnio. Powiedziałam. 
- A i od kiedy jesteśmy miły?
- Jak jesteś grzeczna to i ja jestem miły, uśmiechnął się. Może on jest na coś chory, na kretynomanię.
- To co chcesz jeść? Przerwał mi rozmyślanie o tym jaki jest głupi..
- Emm, najpierw muszę się przebrać, czy możesz już wyjść? Spytałam jak najgrzeczniej się dało. Szybko się przebrałam, stanęłam przed lustrem i zakręciło mi się w głowie, zaczęłam rozmyślać co ja w ogóle robie, wiem, muszę być dla niego miła to mnie.. i tak nigdy nie wypuści i po co on właśnie mnie porwał, a co z moimi rodzicami o co mu chodziło. Łzy naleciały mi momentalnie do oczu i zaczęłam płakać, jeszcze ten dzisiejszy sen. W dzień kiedy umarli i jeszcze o tym nie wiedziałam przyśnił mi się i dzisiaj. Może oni mnie ostrzegają przed nim, chcą mi powiedzieć że chce mnie w sobie rozkochać, a później zabić? Kiedyś zawsze jak miałam problemy, pocieszałam się moją żyletką, tamte czasy były okropne i nagle powróciły. Zawzięcie zaczęłam czegoś szukać ostrego, nie nie mogę tego zrobić, obiecałam Amy. Najlepiej podetnę sobie żyły i już nigdy nie zobacze tego hipokryty, z drugiej strony bardzo chcę już być z moimi rodzicami. Nie! nie zrobię tego dla Amy, tylko ona mi została. Po chwili mocno zapukały drzwi i zapewne to był Niall.
- Co tak długo tam siedzisz? Wychodź!
- Już idę, powiedziałam cicho, ale tak żeby on usłyszał. Akurat w tym momencie, kiedy planuję swoje samobójstwo, super. Otworzyłam drzwi i stał przed nimi ze skrzyżowanymi rękoma. Wygląda przezabawnie, szkoda że tego nie może zobaczyć. 
- Płakałaś?
Co ty tak się przejmujesz, lepiej mnie wypuść!
- Może, co cię to interesuje jesteś tylko mordercą! I nic nie wiesz. Widać że przyjął te słowa z ulgą, ale pewnie chciał mnie rozszarpać. Wziął głęboki wdech i żeby się uspokoić wypuścił je jak najspokojniej. Nagle taka z niego niańka, a jeśli mi zatruje te jedzenie, o tak nareszcie umrę. Schodziłam z nim po schodach, zapewne mi się patrzy na tyłek, dupek. Skręciłam w lewo, ale nagle poczułam jak ciągnie mnie za bluzę i mówi:
 - W tamtą stronę księżniczko
- Ok, puść mnie! I nie mów do mnie księżniczko. Przysunął mnie do siebie, i objął ręce wokół moich bioder. Niech mnie zostawi.
- No nie mów że ci się nie podoba Lucy. 
I znowu ten jego uśmieszek.
O i pierwszy raz powiedział do mnie po imieniu.
- Bardzo mi się podoba - powiedziałam z sarkazmem
- Wiedziałem. Ugh, tylko mu przywalić w tą śliczną mordkę.
Tak, jest przystojny, ale nie mogę się w nim zadurzyć, nigdy. Pociągnął mnie za rękę, nie zauważywszy byłam już w kuchni, niech już przestanie mną tak szarpać! Ale przyznać trzeba ładna ta kuchnia. Puścił moją rękę, ale jak to on, spojrzał się na mnie z uśmiechem pedofila, boże zwymiotuję. Usiadłam na krześle, przed blatem.
Położył mi przed oczy dwie kanapki, chyba z masłem orzechowym i sok, pomarańczowy. Kiedy wyszedł do drugiego pokoju zaczęłam jeść. Nienawidzę kiedy ktoś patrzy się kiedy jem. To mnie peszy. Usłyszałam , że włącza telewizję, mecz. Zauważyłam , że na lodówce jest postawione radio. Podeszłam do niego i włączyłam . Leciała akurat piosenka American Authors - Best Day Of My Life.
- Chyba jednak to nie jest najlepszy dzień mojego życia - wyszeptałam a w oczach pojawiły mi się łzy. 
Nie płacz Lucy ! Już o wiele za dużo łez wypłakałaś przez tego chłopaka. Bądź silna. Jeżeli nie dla siebie to dla Amy. 
Właśnie, ciekawe czy Amy zgłosiła moje zaginięcie. Głupie pytanie, to oczywiste, że to zrobiła, przecież zniknęłam z tej stacji tak nagle, że wydawało by się jakbym rozpłynęła w powietrzu. Policja powinna już mnie szukać, minęły już te jebane 24 h.  Boże, proszę Cię, niech znajdą dowody mojego porwania, albo niech psy tropiące wyczują mój ślad. Proszę tylko o to, żeby ktoś mnie stąd uwolnił. Wyłączyłam radio z irytującą piosenką i dokończyłam kanapki. Ledwo upiłam łyka soku a prawie zwróciłam posiłek. Podeszłam do szafki na której leżał karton soku. Co do chuja ? Dał mi przeterminowany sok ?! Kurwa , patrzy się na datę ważności ośle. Wylałam coś co nie powinno nazywać się sokiem do zlewu i odstawiłam tam szklankę oraz talerz. W tym czasie zdążył mnie już rozboleć żołądek . Świetnie. Żebym tylko rozwolnienia nie dostała. Wyszłam z kuchni i ruszyłam do salonu. Muszę się zapytać tego ćwoka czy mogę iść do łazienki. Leżał rozwalony na kanapie nadal oglądając mecz. Mój królewicz. Czujecie ten sarkazm, nie ? Podeszłam cicho do niego i szturchnęłam w ramię. Odwrócił się z grymasem a mi przewróciło się w żołądku. 
- Co? - zapytał ze złością. Och przepraszam księżniczko, że ci przeszkodziłam. Tylko jak się zrzygam to nie będę tego sprzątać . 
-Nie za dobrze się czuję mogę iść do łazienki ? Machnął na mnie ręką i wrócił do oglądania. Kiedy się nie patrzył pokazałam mu fakersa. Od razu mi się polepszyło. Ruszyłam po schodach kuląc się z bólu. Zaraz będę na miejscu. I zaraz zwymiotuję wszystko. Doczołgałam się do toalety i otworzyłam klapę. Włożyłam palce do gardła i zwymiotowałam. Trwało to jakieś pięć minut. Wstałam ledwo żywa i podeszłam do umywalki. Przejrzałam się na swoje odbicie. 
- Jezu jak ja wyglądam. Szepnęłam, miałam mokre nierozczesane włosy i wory pod oczami, super.
Ochlapałam twarz zimną wodą ale nie pomogło. Ruszyłam w stronę drzwi , które się otworzyły. Stanął w nich... Zayn? Co on tu robi ? Może przyszedł mnie uratować.. Nic więcej nie mogłam zrobić, ponieważ osunęłam się na podłogę. Ze wszystkich stron ogarnęła mnie ciemność.....


______________________________________________________________________________
Hej c: Kolejny rozdział $.$ Co o nim sądzicie ? Jak myślicie, dlaczego Zayn pojawił się u Niall'a ? :))) Napiszcie w komentarzach ×× Ily @Kociag c;

________________________________________________________________________
I jest kolejny rozdział, bardzo się cieszę i trochę długo nie dodawałyśmy, ale już jest, więc komentujcie i piszcie czy sie wam spodobał:) xx  

Ilysm @Horan__HugMe




sobota, 3 maja 2014

2. A jeśli ktoś ją zabił ?

Amy's POV
Wyszłam ze sklepu z wielką torbą chipsów, batoników , cukierków itd. Kiedy jutro się zważę dostanę ataku serca. Co ja robię , przecież miałam się odchudzać, tyle kalorii przybędzie mi w nocy. Jeszcze tego by brakowało , żebym się nie dostała do pracy jako modelka. Mój brat, Zayn nie jest szczęśliwy z mojego wyboru pracy , pewnie myślał , że zostanę kasjerką w spożywczaku , co to, to nie. Modeling jest moją pasją od najmłodszych lat. Zawsze , gdy w telewizji widziałam wielkiej sławy modelki siadałam na kanapie i oglądałam jak zaczarowana. W wieku dziesięciu lat zaprojektowałam i uszyłam sukienkę na bal maskowy.
Była ona na wzór jednej z ulubionych sukienek mojej mamy. Jej garderoba zawsze świeciła pełnią kolorów , od ciepłego brązu po morską bryzę. Lubiłam tam przesiadywać i to właśnie tam stwierdziłam, że nie chcę mieć tandetnej sukienki ze sklepu , którą każdy mógłby kupić ale zaprojektuję coś dla siebie . I tak właśnie po tygodniu wyczerpującej pracy powstała sukienka , idealna dla mnie. Moi rodzice byli ze mnie bardzo dumni , ponieważ nie musieli zbędnie wydawać pieniędzy. Cudowni rodzice.
Niestety , Zayn nie jest aż tak cierpliwy więc jedyne czego go nauczyłam to przyszywanie guzika do koszuli. Jednak wierzę , że ta umiejętność była i będzie ułatwiać mu życie. Na pewno nie będzie wydawać pieniędzy w błoto. Z czasem przestałam interesować się projektowaniem a samym ' noszeniem ' ubrań. Brałam udział w małych castingach , wygrałam kiedyś całkiem niezłą sumkę. W każdym bądź razie , ta pasja została ze mną do dzisiaj z czego jestem dumna. W całym rozmyślaniu nie zauważyłam ,że wsiadłam do samochodu ale po Lucy ani śladu. 
Odłożyłam torbę z jedzeniem na tylne siedzenie i wyszłam z samochodu. To trochę dziwne , że zostawiła otwarty samochód. Może poszła siku , chociaż , ona boi się ciemności. Dobra , pójdę jej poszukać. Obeszłam całą stację na zewnątrz i nic. Podeszłam do samochodu od strony Lucy , przy drzwiach błysnęło coś srebrnego . Podniosłam to z ziemi i otrzepałam z kurzu. Błękitna bransoletka , którą Lucy dostała ode mnie na 18 urodziny. Nigdy jej nie zdejmowała... o boże. 
Ruszyłam do środka stacji benzynowej , ponieważ mogłam się z nią minąć. Przechodząc pomiędzy półkami zrzuciłam jakieś małe pudełeczko. Schyliłam się po nie i kiedy zobaczyłam co to jest szybko odłożyłam je na miejsce. Zrzuciłam kondomy. Fuj. Krokiem nie wzbudzającym podejrzeń oddaliłam się z miejsca wypadku. Uff. Na szczęście ten przystojny kasjer nie zauważył tego incydentu. Weszłam do toalety , zobaczyłam pisuary i starszego pana myjącego ręce. Spojrzał się na mnie dziwnie i wymamrotał 

' Jak kto woli , co kto lubi ' 

Wolę nie wiedzieć co sobie o mnie pomyślał.
- Ee przepraszam , szukam koleżanki nie widział jej pan czasem? 
- Dam ci dobrą radę dziecko i poszukaj jej w damskiej toalecie . - uśmiechnął się a na jego twarzy pojawiły się lekkie zmarszczki. 
- A no tak! - moja ręka zderzyła się z czołem .- To może pójdę . Do widzenia - niezdarnie się odwróciłam i otworzyłam drzwi. Usłyszałam jeszcze jak starszy pan mamrocze ' Ach ta dzisiejsza młodzież '
Weszłam do damskiej toalety , nikogo nie było przy umywalkach dlatego ruszyłam do toalet i pukałam  do każdej z osobna. Też nic. Wyszłam zrezygnowana z toalety. Kiedy przechodziłam koło kasjera puścił mi oczko , jest przystojny , ale chwila przecież szukam przyjaciółki. Zapytam się go czy nie widział czasem Lucy. 
- Hej , nie widziałeś tutaj przed chwilą szczupłej dziewczyny w blond włosach ? Tak jakby ją zgubiłam ..
- Poczekaj chwilę - odpowiedział .Miał delikatne rysy twarzy i lekki zarost dodający mu lat. Brązowe włosy zaczesane do góry  i niebieskie oczy czyniły go piękniejszym. Dodatkowo wyglądał gdzieś na 1,80 m i miał koszulkę na ramiączka przez którą widać było tatuaże . Tak, z bliska jest jeszcze bardziej przystojny. Podczas gdy ja rozmarzyłam się o chłopaku , on zdążył już obsłużyć podstarzałego kolesia z gazetą. Odchodząc facet uśmiechnął się do mnie obrzydliwie a ja starałam się nie zwymiotować i nie dokładać pracy kasjerowi. 
- Nie martw się , on gustuje tylko w kartkach - zaśmialiśmy się oboje. - Louis - podał mi swoją dłoń, którą chętnie potrząsnęłam . - Amy - odpowiedziałam i powróciłam do pytania  - Widziałeś tą dziewczynę czy  nie? 
- Blondynka ?- pokiwałam ochoczo głową - Sorry , nie widziałem.
Przecież nie mogła się rozpłynąć w powietrzu...
- Dobra , dzięki . To ..cześć - wyszłam ze sklepu i wsiadłam do samochodu . Nadal nie było w nim Lucy. Muszę jechać na policję. Ruszyłam do najbliższego komisariatu policji. Po zdarciu nerwów przez GPS'a wreszcie znalazłam drogę. Kiedy dojechałam do budynku policji , wysiadłam z samochodu i weszłam do środka. Weszłam do pierwszego pokoju , w którym znajdowała się recepcja , byłam już kilka razy na komendzie , na każdej jest tak samo. Na szczęście tu mnie nie znają,
- Dobry wieczór , mogę zgłosić zaginięcie?
- Oczywiście , niech pani tu usiądzie a ja za chwilę wrócę 
- Dobrze . - usiadłam leniwie na krześle. Cały czas myślałam, co mogło się stać Lucy . Strasznie się o nią martwię , jest dla mnie jak siostra.
A jeśli ktoś ją zabił ?!

   Najgorsze myśli chodziły mi po głowie , lecz przerwał mi policjant , z którym rozmawiałam przed chwilą.
- Więc , o co chodzi ? - zauważyłam , że wziął notes i długopis.
- Tak jak już mówiłam , chciałam zgłosić zaginięcie osoby
- Dobrze , jak ma na imię ? Wiek? W co była ubrana ostatni raz?
- Lucy White , 19 lat , ubrana była w białą koszulę , czarne rurki , białe trampki. Znalazłam jej bransoletkę przy samochodzie.
- Proszę pokazać - podałam mężczyźnie przedmiot a on dokładnie się mu przyjrzał.
- Widziała pani cokolwiek , kiedy porwano pannę White ?
- Nie , byłam wtedy kupić jedzenie
- Dobrze , sprawę możemy zacząć od jutra , ponieważ muszą minąć 24 h od zaginięcia. Pojedziemy sprawdzić kamery na tej stacji czy coś nagrały. Sprawdzała pani w domu, czy czasem jej nie ma?
- Wątpię , żeby tam była , ponieważ nie wracałaby sama ciemną autostradą.
- W sumie racja , w każdym bądź razie dobranoc
-  Do widzenia
Wyszłam z komisariatu, usiadłam na siedzeniu kierowcy i zaczęłam płakać. A co jeśli ona już nie żyje?
Co mam robić? Ona sobie sama nie poradzi , a policja gówno zrobi. Do jutra mogliby ją zabić tysiąc razy.
W takiej sytuacji pomoże mi Zayn  
Wyjęłam z torby telefon i wybrałam numer Zayn'a. Dopiero po chwili odebrał.
- Halo ? - zapytał 
- Hej Zayn , mogę przyjechać?
- Wiesz , za chwilę wyjeżdżam ale możesz wpaść. Coś się stało?
- Zaraz będę i wszystko ci opowiem
Rozłączyłam się , odpaliłam samochód i ruszyłam do domu Zayn'a. Przez całą drogę myślałam o Lucy. Kiedy byłam już na miejscu zgasiłam samochód i ruszyłam w kierunku drzwi. Zadzwoniłam dzwonkiem i nie musiałam długo czekać aż ktoś mi otworzy.
- Heeej moja siostrzyczko -  przytulił mnie z całej siły haha zawsze tak robi
- Hej , już możesz mnie puścić hah
- Okej , mała co jest?
- Wejdźmy do środka 
Weszliśmy , usiadłam na białej kanapie a Zayn obok mnie. 
- Teraz powiedz co się stało
- Lucy zaginęła 
- Kiedy?
- Dzisiaj , niedawno , jakąś 1h temu 
- Byłaś z tym na policji ? 
- Tak , poszukiwania zaczynają jutro
- To chujowo
- No , wiem
- Amy , muszę już iść , sorry , tak wyszło. Chciałbym zostać ale nie mogę
- Ok - sztucznie się uśmiechnęłam
- Znajdzie się 
- No ja myślę
Zayn się ubrał i wyszliśmy . Pożegnałam się z nim i ruszyłam do domu ok. 3.00 w nocy , super.
Od razu po wejściu do domu , rzuciłam się na łóżko i zasnęłam.
Niall's POV:
Leniwie przełączałem kanały w telewizji ,  nie mam co robić. Spojrzałem na zegar i wstałem z kanapy. 
Czas na obiad dla mojego więźnia.
Wstawiłem kupione , gotowe danie do mikrofalówki. Schyliłem się do szafki po sok pomarańczowy i nalałem do szklanki. Włożyłem do niego dwie tabletki na ból głowy . Przyda jej się.
Wyjąłem talerz z mikrofali i zacząłem schodzić do piwnicy. Słyszałem jak próbuje się uwolnić z taśmy na nodze. O nie , nie ucieknie mi .
Otworzyłem  drzwi  piwnicy i zapaliłem światło. Miała rozczochrane włosy i rozmazany makijaż. Wezmę ją do łazienki jak będzie grzeczna. Postawiłem talerz z jedzeniem przed nią i odkleiłem taśmę z jej ust.
- Ałł ! - wykrzyczała
- Mam nadzieję , że bolało - wysłałem jej szyderczy uśmiech
Podałem jej szklankę z sokiem , piła go długo , coś za długo. Chciałem zabrać jej tą  szklankę , a ona w tym samym momencie wypluła zawartość swojej buzi na mnie.
- Co ty sobie wyobrażasz ?!?! - pociągnąłem ją za włosy
 - Ja ci jedzenie szykuję a ty mi się tak odpłacasz ?!
Masz karę , nie wezmę cię do łazienki możesz sikać po kątach !
Wziąłem talerz i zostawiłem jej sok. Niech się nim udławi. Wyszedłem trzaskając drzwiami.
Lucy's POV:
 Obudziłam się w jakiejś piwnicy. Przez małe okna wpadały promienie słońca oświetlające tą norę. Szczerze mówiąc, to najmniejsze okna jakie w życiu widziałam.
Kurwa, gdzie ja jestem?
Miałam związane ręce , usta i nogi szarą taśmą, co do chuja? Próbowałam rozwiązać się z tego gówna , ale usłyszałam że ktoś schodzi. To ten sam chłopak, który mnie porwał. Stanął przede mną z dziwnym uśmiechem , w rękach trzymał talerz z żółtą papką i szklankę z sokiem, prawdopodobnie pomarańczowym. Odłożył jedzenie na podłogę i schylił się. Rozerwał mi taśmę na rękach i ustach, nareszcie.
- Ałł - wykrzyczałam, to bolało
- Mam nadzieję że bolało - wysłał mi ten swój uśmiech, co za idiota. Podał mi szklankę i spróbowałam napoju. Ohydny. Za żadne skarby świata tego nie wypiję. Wtedy wpadł mi do głowy cudowny pomysł. Opluję tego idiotę. Z każdą kolejną sekundą moje usta wypełniały się płynem. Zemsta będzie w dobrym stylu. Chyba zauważył że coś knuję, więc zabrał mi szklankę i oplułam go.
- Co ty sobie wyobrażasz ?!?! - wykrzyczał wycierając dłońmi sok z twarzy. Pociągnął mnie z całej siły za włosy, kurwa puść mnie!
- Ja ci jedzenie szykuję a ty mi się tak odpłacasz ?!
Masz karę , nie wezmę cię do łazienki możesz sikać po kątach ! - krzyknął mi prosto w twarz, ma ładne oczy, ale stop to jest morderca, niestety przystojny. Puścił moje włosy i wychodząc trzasnął drzwiami.
Mam wolne ręce i usta, tak to jest to, mogę uciec. Za pierwszym razem były marne szanse, ale teraz może się udać, muszę tylko poczekać aż wszystko ucichnie.

Nie wiem ile czekałam, dość długo, ale jeszcze jest jasno, rozerwałam taśmę z nóg i wstałam. Prawie się przewróciłam, ponieważ kto normalny śpi na krześle. Proszę niech drzwi będą otwarte, błagam. Chwyciłam jak najciszej potrafię za klamkę, tak! otwarte. Wystawiłam głowę zza drzwi, wow duży ten dom i ładny jak na mordercę. Po prawej stronie miałam kanapę na której spał i włączony telewizor, może ogłuszyć dźwięki, kiedy będę przechodzić. Drzwi były prawie koło niego, kurwa. Wole wybiec stąd jak najszybciej niż siedzieć z tym kretynem. Przeszłam po cichu za kanapą, nie obudził się! Teraz mogę ryzykować czy te drzwi są otwarte, ale zauważyłam przy drzwiach wiszą na haczyku klucze. Sięgnęłam po klucze i włożyłam do zamka, przekręciłam jeden raz bardzo cicho, zaczęła mi się trząść ręka, cholera. Klucze zaczęły się dygotać, nie proszę, nie... spadły. O nie, schyliłam się po nie jak najszybciej, momentalnie się odwróciłam, przecierał oczy, o kurwa! Przekręciłam klucz i nareszcie otworzyłam te drzwi, wybiegłam jeszcze się odwróciłam, patrzył się na mnie, trzymał w ręku broń, zaczęłam uciekać jak najszybciej potrafię. Usłyszałam tylko że odpala samochód, super.
Już biegłam dobre 10 minut, nie jechał za mną, może go zgubiłam. Zauważyłam że jest coraz mniej drzew, nagle znalazłam się na drodze, a za nią znowu las.
Zaczęłam biec wzdłuż drogi, usłyszałam pisk opon i czarny land rover był maską do mnie, spanikowałam, jak? już prawie uciekłam. Wyszedł z samochodu i mnie złapał z całej siły za ramię i włożył do samochodu, traktuje mnie jak worek ziemniaków. Wsiadł do auta i ruszył w tą stronę z której chciałam być jak najdalej.
Zaczęłam krzyczeć i się wiercić, chciałam otworzyć drzwi, na marne. Zauważyłam przez ciemną szybę samochód, zaczęłam walić w okno, na nic.
- Oj  księżniczko, nie ładnie tak uciekać.
- Czego ode mnie chcesz?!
- Jesteś coś winna mojemu szefowi - spojrzał na mnie w lusterku.
Ja? co ja mogę być winna? Nie rozumiem.
- Masz mnie wypuścić, bo nie jestem nic winna.
- Może, winni są twoi rodzice, a skoro nie żyją musisz mnie się teraz słuchać.
Co? moi rodzice? Czy ja o czymś nie wiem? I na pewno nie będę się go słuchać!
- Nie będę się ciebie słuchać! Nawet ciebie nie znam.
-Powtarzam jeszcze raz, musisz się mnie słuchać i jestem Niall.







Ok, napisałam, nie sama znalazłam współtwórcę bloga i teraz mi łatwiej, ale pod poprzednim rozdziałem były tylko 2 komentarze, więc proszę jeśli czytasz komentuj to dla mnie ważne, dziękuje.

Hej ♥ Od dzisiaj będę współtwórcą bloga c: Strasznie się cieszę x Mam nadzieję, że spodoba się Wam rozdział , który razem napisałyśmy :*
To mój tt jak coś XD @Kociag 
Ily x
CZYTASZ=KOMENTUJESZ!