~Lucy
Nie myśląc
już o nim, napełniłam gorącą wodą wannę i do niej weszłam. Rozmyślałam tylko
nad tym, jak ja teraz normalnie będę życ, czy w ogóle on mnie wypuści. Niall
jest mordercą, znam go zaledwie 2 tygodnie, jest irytujący i opiekuńczy. Bardzo
szybko się wkurwia, jest człowiekiem nie do rozgryzienia. Ale jeśli Amy zginie,
przez jego chujowego szefa, dzwonię na policję i zamkną Niall’a. Policja nie
wie jak wygląda, ale mi by chyba uwierzyli, że mnie tu przetrzymywał. Muszę na
razie trzymac się jego, kiedy to wszystko się skończy pojadę do domu i rzucę
się w ramiona Amy. Nie wiem jak wszystko się potoczy, wszystkie pytania na
temat tego kończą się słowem nie wiem.
Przerwał mi
dzwonek telefonu, podniosłam opartą głowę, żeby zobaczyc gdzie jest komórka.
Była na umywalce, ten idiota ją tu chyba zostawił. Usłyszałam nachalne pukanie
do drzwi, po czym chłopak się wydarł:
-Daj mi ten
telefon!
Podniosłam
się jak najszybciej i owinęłam ręcznikiem, podeszłam do umywalki, spojrzałam na
ekran, widniało tam „Denise dzwoni”. Kto to Denise? Pewnie jego dziewczyna,
która mu pomaga w morderstwach. Zatrzęsła mi się ręką, ponieważ ponownie
usłyszałam zza drzwi:
-Daj mi ten
telefon!!
Po czym
dodał:
-Umarłaś
tam, czy co?
Tak, kurwa.
Przekręciłam
zamek i kiedy chciałam otworzyc drzwi, chłopak wparował mi do łazienki.
-Daj go.
Wystawił do
mnie rękę, nagle piosenka przestała grac, chłopak się na mnie popatrzył
złośliwym spojrzeniem i mnie odwrócił, wyrwał mi z ręki komórkę i wyszedł.
-Chuj. Powiedziałam
cicho. Ale nie wystarczająco cicho, aby on nie usłyszał. Otworzył z całej siły drzwi
i pędził prosto na mnie. Popchnął mnie z całej siły na ścianę, mokre włosy
zasłoniły mi twarz. Położył na mojej szyi rękę i zaczął mnie dusic. Powiedział:
-Nie jestem
chujem i księżniczko nie przetrzymuj tyle czasu mojego telefonu, rozumiesz?
Potaknęłam
głową i chłopak, zabrał rękę. Zsunęłam się po ścianie i się zakryłam dłońmi.
Zaczęłam płakac, pewnie ten nie czuły zjeb już sobie poszedł, niech spierdala.
Poczułam jak chłopak zbiera moje włosy, aby było widac moją twarz.
-Zostaw
mnie. Powiedziałam
-Nie mogę.
-Czemu?
Podniosłam głowę. Zauważyłam, że Niall przede mną kucnął.
-Ponieważ
muszę się o ciebie martwic.
Zdziwiło
mnie to, znowu nie rozumiem, dlaczego on mnie dusi, a później się o mnie
troszczy? On jest pojebany.
-Jesteś..
Nie chciałam
już mu mówic jaki jest, bo znowu by mi cos zrobił, a mam serdecznie tego dosyc.
-Jaki jestem?
Zapytał.
-Nie powiem.
Spojrzałam na niego.
-Dlaczego?
Nie
domyślasz się, co robisz ludziom jak wypowiedzą się na twój temat chuju?
-Ponieważ mi
coś zrobisz
-Boisz się
mnie?
Kiwnęłam
głową.
-Przepraszam.
Opuścił głowę w dół.
-Jestem
totalnym dupkiem, wiem, ale mam tak od małego, skarbie jeśli ci tak zrobię,
walnij mnie z całej siły w mordę, pozwalam ci.
Czy ja
właśnie usłyszałam to co on powiedział, chyba się przesłyszałam. Wyszczerzyłam
do niego oczy i zaczęłam się śmiac.
-Co w tym
śmiesznego? Zapytał.
-Mamy się
bic? Powiedziałam się śmiejąc.
-Jeśli
chcesz, abym cię nie bił to tak. Uśmiechnął się.
-Lucy?
-No.
Odpowiedziałam śmiejąc się.
-Nigdy
ciebie nie skrzywdzę.
Jasne, sobie
to możesz wciskac ten kit.
-Przepraszam
cię, to wszystko przez to, że stałem się jednym z nich.
-Wiem,
mówiłeś mi.
-Nie lubię
kiedy ktoś się zgadza ze mną o moich złych rzeczach.
-Więc
przestań!
-Co mam
przestac?
-Przestań to
robic!
-Ty nic nie
rozumiesz, jeśli przestanę wykonywac zlecenia, zabiją mnie.
-No to masz
problem.
Chłopak się
wkurzył, ale nic nie zrobił. Wstał i wyszedł z pomieszczenia. Wstałam z mokrej
podłogi i wyjęłam z szafki drugi ręcznik, którym owinęłam włosy. Przebrałam się
i wysuszyłam włosy, musiałam je doprowadzic do ładu, więc zrobiłam sobie koka.
Patrzyłam się w lustro na siebie, z obrzydzeniem, nienawidzę swojego ciała,
twarzy i charakteru. Nic nigdy w sobie nie lubiłam, zawsze ucieczką od tego był
psycholog, ale to nie pomagało, pomagał mi ostry przyrząd, którego nie mogę
użyc, przysięgałam Amy, że nigdy w życiu już tego nie dotknę, nie robiłam tego
od roku. Ból fizyczny mi tu nie pomoże, nic mi już nie pomoże. Muszę zaufac
Niall’owi i wyjśc z tego domu. Chce siedziec w samolocie ze świadomością, że
się nie długo spotkam z moją przyjaciołką i wszystko wróci do normy. Wyszłam z
łazienki i poszłam do „swojego” pokoju. Położyłam się na łóżku i zauważyłam
koło siebie pilota, więc musi i być telewizor. Wisiał przede mną, włączyłam go
i oglądałam z nudów kreskówki.
W między
czasie usłyszałam jak Niall z kimś rozmawia na dole przez telefon. Zciszyłam
wolno TV i podsłuchiwałam o czym mówi. Chyba się z kimś umawia, jakby z
dziewczyną, pewnie to ta Denise. Nagle wszystko ucichło, wzięłam pilota do ręki
i zrobiłam większą głośnośc. Usłyszałam jak chłopak wchodzi po schodach,
podszedł do drzwi pokoju i powiedział:
-Za godzinę,
mam gościa, więc masz być spokojna.
-A czy ja
jestem nie spokojna?
Niall się
uśmiechnął i polazł gdzieś w stronę korytarza. Jestem niespokojna, niech się
wypcha, kurwa.
Tym gościem
ma być zapewne ta dziewczyna.
Zachowuję
się jakbym była zazdrosna, ale na pewno nie o niego.
~Niall
Przeprosiłem
ją swoim zachowaniem, mam tak od tych typów, którzy mnie nauczyli jak być egoistycznym
chujem, tak jestem chujem. Nie chce tego robic Lucy, ale mam za dużo
adrenaliny. Wyszedłem z łazienki i zszedłem na dół. Oddzwoniłem do Denise, to
żona mojego brata, dawno do mnie nie dzwoniła, ostatnio kiedy ze sobą rozmawialiśmy
to na ich ślubie. Nie utrzymuje dobrego kontaktu z Greg’iem. Zawsze się
kłóciliśmy i biliśmy, raz aż za bardzo. Nie wie o tym, że płacą mi za to, że
kogoś zabiję, zawsze mu mówiłem, że wyjeżdżam do Zayn’a. Wybrałem numer i po
paru sygnałach odebrała. Usłyszałem jej głos:
-Halo?
-Hej Denise,
coś się stało?
-No w końcu
się odezwałeś, co się z tobą działo?
-A nic
ciekawego, a czemu dzwoniłaś?
-Przejeżdżałam
w okolicy i zauważyłam, że światła są u ciebie zapalone, pomyślałam, że to ty.
-Tak
przyjechałem tu dzisiaj, stęskniłem się za domem, no wiesz, rzadko bywam w
domu.
-Oj Horan,
możemy do ciebie przyjechac z Greg’iem?
-Jasne,
kiedy?
-Dziś o
19:00 mamy czas.
-Dobra, to
do zobaczenia.
-Do
zobaczenia.
Kobieta się
rozłączyła i rozmyślałem co ja mam do cholery zrobic z Lucy? Musi udawac moją
dziewczynę, nie ma innej opcji. Pobiegłem na górę i stanąłem w progu drzwi
pokoju. Oglądała TV, powiedziałem do niej:
-Za godzinę
mam gościa masz być spokojna.
Dziewczyna
się oburzyła i odpowiedziała:
-A czy ja
jestem nie spokojna? Zapytała.
Uśmiechnąłem
się do niej i poszedłem do mojego pokoju, zabawna jest. To jest słodkie kiedy dobrze
wie, że jest pobudliwa. Kiedy byłem już w środku, przypomniałem sobie, kiedy
ostatnio tu byłem. Szybko to minęło, muszę się przygotowac na spotkanie z moim
bratem, podszedłem do szafy i wyciągnąłem szary podkoszulek, zwykłą bluzę i
dżinsy. Szybko się przebrałem, musiałem się przejżec, wszedłem do łazienki i
poprawiłem włosy, popryskałem się dezodorantem, byłem gotowy. Zbiegłem po
schodach na dół i złapałem za telefon, zadzwoniłem po chińszczyznę. Musiałem
sprawdzic jak wygląda moja „dziewczyna”. Pobiegłem znowu na górę i zastałem tam
ją w tej samej pozycji jak przed dziesięcioma minutami, ogląda telewizję, niech
ona ruszy tą dupę.
-Co ty tak
leżysz?
-A nie mogę?
Spojrzała na mnie.
-Szykuj się,
zaraz mój brat tu będzie ze swoją żoną.
Dziewczynie
jakby ulżyło i wstała z łóżka.
Chciała coś
powiedziec, ale jej przerwałem:
-Mamy
problem.
-Jaki?
Zapytała.
-Musisz
udawac moją dziewczynę.
Lucy zaczęła
się ze mnie wyśmiewac i powiedziała:
-Chyba sobie
ze mnie żartujesz?
-Nie!
Ubieraj się! Już!
-Nie! Nie
chce udawac twojej dziewczyny.
Tylko się
nie denerwuj, spokojnie.
-Zrób to dla
mnie.
-NIE
-Dla
najbliższej osoby na świecie.
-Nie wmieszaj
w to mojej rodziny!
-Błagam!
-Dobrze, ale
masz być dla mnie miły i mi nie rozkazywac.
-Jestem dla
ciebie miły i ci nie rozkazuje.
Dziewczyna
podniosła do góry brew.
-Dobra,
niech będzie na twoim. A teraz idź się już przebrac.
-Ale się
przed chwilą przebierałam, rozumiesz to prawda?
-Wiem, ale
musisz wyglądac bardziej seksownie.
-Że co?
-To co
słyszysz. Chodź ze mną.
Dziewczyna
ruszyła za mną niepewnie.
Zatrzymaliśmy
się w garderobie. Kiedyś należała do mojej matki. Nie powinno się nosic i
przetrzymywac ubrań po zmarłych, ale mnie to nie interesuje. Rozejrzałem się po
wszystkich ubraniach i muszę przyznac, że troche tego jest i nie wiem co jej
dac. Wybrałem jakąś czarną kieckę z tylną koronką. Sięgnąłem po jakieś czarne
szpilki i jej podałem. Lucy wytrzeszczyła do mnie oczy i powiedziała:
-No chyba
nie.
-Tak, idź
się przebieraj!
Popchnąłem
ją lekko, do łazienki. Mam nadzieję, że z tam tąd wyjdzie. Minęło z 20 min.
Wkurwiłem się i zacząłem pukac do drzwi, krzyknąłem:
-Otwieraj te
drzwi!
Usłyszałem
jak przekręca zamek i je otwiera. Moje oczy skupiły się na każdym punkcie jej
ciała. Wygląda bardzo pociągająco, przygryzłem dolną wargę i powiedziałem:
-Może być,
teraz chodźmy na dół.
Skłamałem,
wygląda tak seksownie, że bym się wpił w jej usta i jej robił dobrze, moje oczy
spoglądały na jej dół, kiedy szła przede mną. Chciałem ją uszczypnąc, ale się
powstrzymałem.
Usiedliśmy
na sofie, usłyszałem jak dzwoni dzwonek, zdenerwowałem się i wstałem,
dziewczyna się wyprostowała i poprawiła włosy. Otworzyłem drzwi i się na raz
zawiodłem i ulżyło mi, był to ten chińczyk z żarciem. Uśmiechnąłem się
sztucznie, zapłaciłem mu i powiedziałem, bez reszty, chciałem się go pozbyc jak
najszybciej, chyba z nerwów. Położyłem jedzenie na stole i chodziłem w kółko,
przygryzając paznokcie. Ciszę przerwała Lucy:
-Przestań
tak chodzic!
-Cicho!.
Krzyknąłem i na raz zadzwonił dzwonek, ale w moich uszach głośny dzwon. Podszedłem
po woli do drzwi i delikatnie je otworzyłem. Uśmiechnąłem się i powiedziałem
głośne:
-Hej!
Żałośnie musiało to wyglądac, kurwa.
-Siema
młody! Uściskałem się z Greg’iem.
-Hej Niall.
Powiedziała Danise.
-Hej!
Pocałowałem się z nią w policzek.
-Wejdżcie,
do środka!
Zaczęliśmy
się śmiac.
Stanęli i
się spytali:
-Co to za
dziewczyna?
-Emm to moja
dziewczyna.
Podszedłem
do dziewczyny i przyciągnąłem ją do siebie. Dziewczyna powiedziała:
-Hej jestem…l..ily.
jestem Lily!
Co?
Skłamała, sprytne.
-To jest Greg, a to Denise.
Kiedy
wszyscy się przywitali, usiedliśmy na sofie I zaczęliśmy rozmawiac.
-Więc Niall,
czym się zajmujesz w Londynie?
-Eh no
wiesz, jestem...barmanem.
Kurwa.
-No to
całkiem, ile zarabiasz?
-2000
miesięcznie. Skłamałem nigdy bym się nie utrzymał za tą cenę.
-No, ale
pomaga ci ten Zayn?
-Yhym.
-A ty Lili,
czym się zajmujesz?
Dziewczyna
przełykała makaron, a ja ją szturchnąłem łokciem w żebro.
-Emm.. ja
studiuję.
-O a jaki
kierunek?
-Yy..taniec.
-Taniec?
Czyli jesteś wykształcona artystycznie?
Lucy kiwnęła
głową.
Rozmawialiśmy
jeszcze ok. dwóch godzin. Obawiałem się gorszych pytań, okropieństwo. Ok. 23,
wyszli. Zamknąłem za nimi drzwi i oparłem się o nie, wydychając powietrze.
-Nawet dobrze
poszło. Powiedziała.
-Taniec?
Serio?
Dziewczyna
opuściła głowę i powiedziała:
-Tak, od
małego tańczę.
-O spoko.
-Idę się
położyc.
-Lili?
-Przestań!
Krzyknęła będąc już na schodach.
Zacząłem się
śmiac i podszedłem posprzątac po gościach. Zmęczony i wykończony, wszedłem na
górę i kiedy przechadzałem się między korytarzem, ściągałem bluzę, następnie
bluzkę, rzuciłem to na podłogę i rozpiąłem spodnie, rzucając gdzieś w kąt.
Wszedłem do pokoju pół Przytomny i rzuciłem się na łóżko. Okryłem się kołdrą i
momentalnie zasnąłem. To był ciężki dzień, najgorszy i najlepszy na raz. Przez
Lucy od razu humor mi się polepszył. Wyglądała tak seksownie. Obudziło mnie
uginające się łóżko, otworzyłem oczy i zobaczyłem ją, położyła się na moim
ramieniu. Przyciągnąłem dziewczynę do siebie i otuliłem.
_________________________________________________________________________
Greg i Denise
________________________________________________________________________
Hej, jest już 9 rozdział! Wow, no nieźle, więc jeśli CZYTASZ=KOMENTUJESZ!
Ilysm @Horan__HugMe



