środa, 11 czerwca 2014

7. Kochanie, patrz na mnie jestem cały twój.

~Amy

Widzę ją, biegnie przez las, ale gdzie ona do cholery jest?! Co to za miejsce? Widzę jak się przewraca, ale chwila ktoś za nią biegnie, co do chuja?! Ten ktoś łapie ją i ciągnie do czarnego samochodu, odjechał z dużą prędkością, bardzo szybko zapierdalał, chłopak wysiadł, ale nie widzę twarzy, kurwa.
Wchodzi z powrotem i odjeżdża, nagle stałam przy wielkiej willi, co to ma być? Nieźle ktoś się wyposażył, zauważyłam Lucy z osobą, której twarzy nie było widać, rozmazane. Szłam za nimi, poczułam jak serce mi szybciej bije i czas się przyspieszył, wszystko było rozmazane i się kręciło, momentalnie się zatrzymałam, wszystko działo się w zwolnionym tępie, byłam w piwnicy? Chyba tak, ale co to cholery, Lucy siedzi na materacu, na dodatek związana, i ktoś przed nią, ale kto. Przyglądając się od tyłu chłopakowi, nigdy bym tego nie przewidziała, zobaczyłam jak ten chuj uderza ją w twarz, mojego aniołka, podbiegła krzycząc na niego:
- Zostaw ją ty dupku!
Pociągnęłam go za ramię i zobaczyłam go.. to był mój brat. Jak? To on?! Nie, to nie możliwe.. to nie on. Kurwa, spytałam się go:
- Zayn co tu się dzieje?
Usłyszałam jak chłopak, odpowiada mi innym głosem, Nie znam osoby o tym głosie/
- Następnym razem będzie gorzej.
Co?! Co będzie gorzej? Spojrzałam na Lucy, ona mdlała, podbiegłam do niej, ale kiedy już były milimetry, żebym ją dotknęła, zobaczyłam jasność, nic nie było, podniosłam się i musiałam zakryć uszy bo usłyszałam przeraźliwy krzyk, jak z horroru, jak by ktoś umierał. Nie wytrzymam dłużej tego! Skuliłam się i zaczęłam krzyczeć, sama z siebie.

Obudził  mnie dzwoniący nachalnie o 1:00 w nocy telefon.
- Kto o tej porze dzwoni? Powiedziałam, zaspana i prawie nic nie widząc na oczy.
Wyciągnęłam rękę do niego, ale kiedy już miałam go odebrać rozłączył się, ktoś może sobie jaja ze mnie robi. Byłam cała spocona, przez ten sen, co on miał znaczyć? I dlaczego tam był Zayn?! On na pewni by jej nie porwał! Ale jeśli to on? Nigdy bym mu tego nie wybaczyła. Wstałam cała zmoknięta i przerażona, z łóżka i zaczęłam kierować się do łazienki, gdy już byłam zza drzwiami usłyszałam, że znów dzwoni. Tym razem musiałam odebrać, więc jak najszybciej się rzuciłam na łóżko i wzięłam komórkę. Spytałam się zaspana:
- Halo?
Jeszcze przy tym ziewając.
Ktoś po drugiej stronie odpowiedział:
- Am…
I nagle długi przecinający się sygnał, który świadczy o tym, że połączenie zostało przerwane.
Słyszałam ją! To była ona! Zaczęłam momentalnie z tęsknoty za nią płakać, boże czemu nie dokończyła, a jeśli ktoś ją tam zabił właśnie za to, że do mnie zadzwoniła? Mam tysiące myśli, ale jedna mnie naraża, czy to był Zayn?
Postanowiłam oddzwonić, ale na marne, za każdym razem, włączała się poczta głosowa, kurwa.
Otarłam łzy i zdenerwowana, zadzwoniłam do brata, miał wyjechać do LA, w sprawie pracy, on nigdy nie bierze, ze sobą nikogo, samolub, jebany, to nie może być on, cały czas sobie to wmawiałam.
- Tak, słucham?  Odezwał się Zayn.
- Hej bracie, jak tam? Pytałam tak, aby go zalać pytaniami i na koniec go spytać o te najważniejsze pytanie.
- Dobrze, jestem w LA, więc nie mówmy za długo, bo sobie nabijesz kasę.
- Dobra tam, i jak tam jest?
- No fajnie, mam zajebistego współlokatora, który na okrągło mi poprawia humor swoimi dowcipami.
- To fajnie, wiesz coś o Lucy? Muszę to wiedzieć od niego!
- Emm no nie, jestem za oceanem, a tutaj nie ma informacji o Lucy.
- Aha, a czy podejrzewasz kogoś kto by ją porwał?
- Skąd mam to wiedzieć Amy! Nie jestem wszechwiedzący, po za tym znajdzie się, a teraz musze kończyć, przepraszam, zadzwonię jutro, trzymaj się.
Po rozłączeniu powiedziałam szybkie „pa” i zaczęłam przekręcać w rękach telefon ze zdenerwowania. On coś ukrywa widać to po nim, muszę dowiedzieć się więcej.
Dzisiaj już pewnie nie zasnę, więc zrobię sobie kawę i pojadę na komisariat policji, żeby odtworzyli nagranie z telefonu. Nie mogę im powiedzieć, że podejrzewam swojego brata, nie zrobię tego.
Zeszłam na dół i wstawiłam wodę, muszę jeszcze się przebrać, poszłam znowu na górę i się przebrałam w zwykłe legginsy i biały t-shirt. Oparłam się na blacie i nie mogłam uwierzyć, że odwarzyła się do mnie zadzwonić, ciekawe kim jest ten chuj, ale kiedy już go dorwą, rozszarpię go własnymi rękami. Przerwał mi głośny gwizd czajnika, wyłączyłam gaz i zalałam kawę. Wzięłam kubek i usiadłam przy stole kuchennym. Szybko dmuchałam w kubek, aby jak najszybciej się zbierać. Po wypiciu i przemyśleniu tego co powiem komisarzowi, wyszłam z domu. Wsiadłam do samochodu i pojechałam, w czasie jazdy napisałam sms’a do tego posterunkowego, że będę za 5 minut. Jechałam bardzo szybko, już po chwili byłam na miejscu. Wyszłam i podbiegłam do recepcji. Spytałam się zmęczonej pani:
- Dzień dobry, czy mog..
Nie dała mi skończyć, ponieważ powiedziała:
- Tak, pan Johns już czeka na panienkę.
Kobieta się uśmiechnęła, odwzajemniłam i szybkim krokiem szłam w kierunku drzwi, gdzie byłam już przesłuchiwana. Zatrzymałam się przed nimi i zapukałam, usłyszałam głośne „Proszę” Weszłam do środka, zastałam tam  Johns’a i jego wspólnika.
- Witam panno Malik, co panią tu sprowadza?
- Ymm no to tak, dostałam telefon, za pierwszym razem nie odebrałam, a za drugim, usłyszałam moje nie dokończone imię, rozpoznałam, że to był głos Lucy. I mam pytanie czy może pan to odtworzyć, i czy może będzie słychać, tego mordercę?
- Tak, możemy to zrobić, ale to jest wątpliwe, że znajdziemy kogoś, po głosie.
Śiwy mężczyzna zaśmiał się patrząc na wspólnika, moja mina nie była do śmiechu.
- To nie jest zabawne.
Mężczyźni przestali się śmiać i wspólnik zapytał się mnie:
- Czy masz telefon?
- Tak, proszę.
Podałam mu telefon i facet wyszedł z pomieszczenia, przy czym powiedział:
- Niech pani poczeka, to zajmie ok. 10 minut.
Kiwnęłam głową i spoglądałam w ciemne niebo za oknem.
- Nie bała się pani sama przyjechać?
- Nie, to nie jest tak daleko.
- W sumie racja.
- Może chce pani się czegoś napić, lub zjeść?
- Nie, dziękuję
- Rozumiem, nie ma pani ochoty jeść, widać, że się denerwujesz, robimy co w naszej mocy, aby mieć jak najwięcej wiadomości, dokumentów i najważniejsze postury tego porywacza.
Cały czas się patrzyłam w te okno, bardzo mi przypominało tamten dzień, kiedy ją porwali. Kiedy mężczyzna się kręcił w tę i w tamtą stronę, wszedł chyba.. Chris tak miał na imię, już pamiętam.
- Mamy odegrane na taśmie rozmowę i w tle nic nie było prawie nic słychać oprócz, pani przyjaciółki i huku spadającego telefonu na ziemię.
Zmartwiona pokiwałam głową, wracam do domu oni nic mi nie pomogą, ale jeszcze zadam jedno pytanie:
- A czy namierzenia są na ten telefon?
- Niestety nie, prawdopodobnie ta osoba wyjęła kartę i baterię, a następnie musiała ją zepsuć.
- No cóż, ja będę już wracała, jeśli państwo znajda jakieś dowody proszę do mnie dzwonić.
- Oczywiście, do widzenia panno Malik.
Już mnie tak postarza, cały czas „panno Malik” w cale nie jestem taka stara!
- Do widzenia.
Przytrzymał mi drzwi Chris, który się gapił na mnie maślanym spojrzeniem.
- Do zobaczenia!
Wykrzyknął mi do ucha, odwróciłam się i sztucznie uśmiechnęłam, dziś mnie nawet nie pocieszy pupilek, który się każdemu podlizuje.
Wyszłam z komisariatu i odjechałam. Weszłam do mieszkania i położyłam się na sofę, po czym zasnęłam.

~Lucy

O boże to było wspaniałe, niesamowite, a za razem ohydne. Czemu on to zrobił, czy on coś do mnie czuje i czy ja coś dla niego znaczę? Ale nie rozumiem, czemu on mnie uderzył, a teraz znowu jest aniołkiem. Gdyby nic się nie stało, on jest pojebany. Postanowiłam, że zejdę na dół, i jak typowy chłopak oglądał mecz, spytałam się go:
-Mogę potowarzyszyć? Spytałam, grzecznie.
Widać po Niall’u, że nie chce, abym siedziała przy nim.
- Jasne siadaj.
Poklepał miejsce obok, usiadłam przy nim i zaczęłam się bawić opuszkami palców.
- Nudzi cię piłka? Zapytał.
- No tak trochę. Odpowiedziałam, oby się nie zezłościł.
- To co chcesz oglądać? Spojrzał na mnie.
Jego cholernie piękne oczy.
- Ciebie.
Co? Czy ja to właśnie powiedziałam?! Nie mogę w to uwierzyć, że wypowiedziałam te słowo. Niall podniósł brew i powiedział:
- Kochanie, patrz na mnie jestem cały twój.
Zaśmiał się, tym swoim wkurwiającym śmiechem.
- Śmieszne. Odchyliłam się i mój wzrok się skupił na zdjęciach tej kobiety, kto to jest? Zapytam się go.
- Niall, kim jest ta kobieta na tych zdjęciach? Wskazałam głową.
Niall się wstrzymał i spojrzał na mnie, po czym powiedział:
- To moja matka. Powiedział oschle.
- Czemu nie mieszkasz z nią?
- Uciekłem.
No nieźle, w sumie to nic, przy tym, że jest on mordercą.
- A ile miałeś lat?
- 15
- A gdzie ona teraz jest?
- Ona nie żyje. Odpowiedział patrząc się na mnie, podtrzymując głowę.
- Przykro mi.
- Cokolwiek, może teraz jest w lepszym miejscu.
- Przepraszam, że się spytam, ale jak zmarła?
Nie potrzebnie pytałam, widać było, że się załamał, kurwa. Najpierw on chce mnie zabić, a teraz mi jest przykro bo jego matka nie żyje! Pojebane to wszystko.
- Została zgwałcona, tak jak ty, tylko to było z miesiąc po moim ucieknięciu z domu.
- Rozumiem.
Momentalnie wstał i zaczął wrzeszczeć:
- Nie! Nie wiesz! Ciebie zgwałcili i pewnie ci się to podobało, czy ty rozumiesz co mówisz? Ona była moją matką, teraz gdybym spotkał tego skurwysyna zabił bym go od razu, nie zastanawiałbym się czy to kobieta, czy staruszek!
Wykrzyczał mi prosto w twarz. Zabolało mnie słowo „podobało ci się”
- Tak, kurwa podobało mi się!
- Przepraszam
- Jak ty możesz tak mówić?!
Zaczęłam sobie przypominać i się popłakałam, znowu, kurwa.
- Lucy, proszę cię.
- Dla ciebie tego nie rozumiem, ale ja wiem, jak ona musiała się czuć.
- Wiem, przepraszam, poniosło mnie.
Usiadł obok mnie i przyciągnął do siebie, jego bluza tak ślicznie pachniała, że się w nią wtuliłam, było mi bardzo przykro, czemu on to robi, że się przejmuje, a później jest psychicznym idiota? Chce go takiego, miłego, opiekuńczego, troskliwego. Za bardzo się przywiązuje do niego, nie mogę tak robić.
- Czy mogę iść się położyć?
- Tak, ale już masz nie płakać.
Kiwnęłam głową i wstałam, ruszyłam w stronę schodów, ale poczułam jak chłopak bierze mnie na ręce i zaprowadza na górę. Zdziwiło mnie to, zaczął się do mnie uśmiechać i kiedy weszliśmy do pokoju, rzucił mnie na łóżko i powiedział:
- Słoneczko nie martw się zawsze będę ci towarzyszył, tak jak ty mi przy oglądaniu meczu.
Spojrzałam na niego i widziałam, że schyla się nade mną, złączyliśmy nasze usta, chłopak nachalnie mnie całował, ile on jeszcze razy tak zrobi? W trakcie szepnął mi do ucha:
- Poczekaj chwilę kochanie.
O boże gdzie on idzie, oby nie robił nic głupiego.
Przyszedł z koszulą i nożem, kurwa co on chce zrobić?!
- Po co ci nóż? Zapytałam zaniepokojona.
- Zrobię tak, że się poczujesz dobrze.
- Połóż się i wyciągnij za siebie ręce.
Zrobiłam to, kurwa.
Chłopak nachylił się nade mną i zaczął ściągać mi bluzkę, odruchowo zabrałam mu ręce, ale on powiedział:
- Nic ci nie będzie zobaczysz. Zaufaj mi.
Patrzył mi się prosto w oczy, nie mogłam się naoglądać tym błękitnym oczom.
- Ufam ci.
Niall kiwnął głową i ściągnął ze mnie bluzkę, po czym wziął nóż, przestraszyłam się i zasłoniłam się.
- Nie bój się. Chłopak się uśmiechnął do mnie.
- Ręce do tyłu.
Tak zrobiłam , choć nie chciałam, boję się.
Usłyszałam jak rozrywa nożem koszulę i nagle miał dwa paski, gdzie jednym przywiązał moją rękę do barierki łóżka, i drugą, związał je dosyć mocno, trochę boli.
Chłopak miał nade mną kontrolę, schylił się i zaczął całować moją szyję, pewnie się zaznaczy.
Ssał moją skórę, to nie było przyjemne, ale zaczął zjeżdżać niżej i całował każde napotkane miejsce, zatrzymał się na wysokości bioder. Niall wziął pod moje ciało rękę i zaczął odpinać mi stanik. O nie! Znów zobaczy moje wstrętne ciało.
- Nie rób tego!
- Czemu? Wstydzisz się mnie?
- Tak.
- Jesteś zbyt piękna, aby się wstydzić tak cudownego ciała. ‘
Pokiwałam przecząco głową. Niall niezahamowanie mnie pocałował i zaczął bardziej namiętnie całować. To było wspaniałe uczucie, chyba poczułam motylki w brzuchy. Wiedziałam, że coś knuje i miałam rację, gdy chłopak skończył, zauważyłam, że się na mnie patrzy przygryzając przy tym wargę i powiedział:
- Jesteś piękna.
Nie wiedziałam o co mu chodzi, ale się domyślałam, spojrzałam trochę w dół i nie miałam góry od bielizny. Chciałam zakryć się rękami, ale nie miałam jak, super.
- Proszę rozwiąż mnie!
- Nie, musisz się poczuć tak, jakby komuś na tobie zależało.
Co ? Hahahah nie wieże, że on to powiedział, ten typek sobie ze mnie chyba żartuję, na mnie? Komuś zależy? Mu chyba naprawdę zależy… mordercy? Ten który zabija?
Chłopak miał dosyć tej ciszy i złapał mój piersi w ręce, zaczął je masować, powoli się zbliżył i zaczął ssać moje sutki, nie wieżę w to. Za każdym razem robiło mi się cieplej i coraz lepiej się czułam. Niall jedną ręką, posunął się w dół i zatrzymał się na moich majtkach, o nie na pewno nie.
- Niall.. proszę nie. Powiedziałam prawnie szepcząc, spojrzałam na chłopka, który nadal ssał mój sutek, o boże chciałabym się dorwać do jego włosów.
- Cicho bądź. Powiedział odrywając tylko na moment moją pierś z jego ust.
Poczułam jak moje majtki zjeżdżają w dół, nie!
- Dosyć! Skończ już!
Chłopak momentalnie przestał, patrzył się na mnie ze zdziwieniem i niepokojem.
- Dlaczego?
- Nie chcę, nie mogę! Odwiąż mnie.
- Dobrze.
Niall mnie odwiązał i podał stanik, założyłam bluzkę i siedliśmy naprzeciwko siebie po turecku.
- Czemu miałem przestać?
- Nie mogę, cały czas myślę o tym zdarzeniu.
Chłopak wstał i zdjął bluzkę, oraz spodnie. Wszedł do łóżka i patrzył się na mnie jak by się zakochał.
- Czemu się na mnie patrzysz?
- Bo jesteś piękna.
Poczułam przyjemnie ciepło w brzuchu. Chyba się zarumieniłam, cały czas się mi przyglądał.
Położyłam się i chłopak wziął rękę pod moją kołdrę, gdzie wyjął ją i jeździł po niej palcami. Wiedziałam, że chodzi mu o blizny, chyba nawet je liczył. Trochę to krępujące, dziwnie się czuje, że jest jeszcze osoba, inna niż Amy, która je liczy. 
- 47 Powiedział.
- Liczyłeś je?
Kiwnął głową i powiedział:
- Masz tego nigdy więcej nie robić.

Przybliżył moja rękę do swojej buzi i ją czule pocałował. 







___________________________________________________________________________

CZYTASZ=KOMENTUJESZ! 

Hej, już 7 rozdział pisałam go dzisiaj i jest trochę późno, postaram się 8 dodać szybciej.
Ilysm @Horan__HugMe x 

10 komentarzy:

  1. cuuuudowny !!!!

    Chcę kolejny jak najszybciej :D

    @xxunbroken

    OdpowiedzUsuń
  2. Omg
    cudowny rozdział
    z niecierpliwością czekam na kolejny :)

    @Niall_my_Angel xx

    OdpowiedzUsuń
  3. Masło cześć cześć
    Miało być inaczej, więc jest :P
    A co do rozdziału to....
    WOWOWOWOWOW CO TU SIĘ DZIEJE? :O
    SZALEJESZ XD
    Jak zwykle....Nie mogę się doczekać nowego, ale to żadna nowość :P
    No to ten tegos....
    Do następnego
    @megatightening

    OdpowiedzUsuń
  4. jest naprawde naprawde wyjebane w kosmos ♥ dobrze ze sie nie poddala. twardym trzeba być :* @awwNarreh
    dziekuje Misiu.

    OdpowiedzUsuń
  5. Super :)
    @KathyJKatt

    OdpowiedzUsuń
  6. Szkoda, że tego nie zrobili ( instynkt zboczeńca sie we mnie włącza ) ale rozumiem Lucy. Ten rozdział był tak cholernie piekny *·*

    OdpowiedzUsuń
  7. No dobra mimo że on taki perfekcyjny to bym nie pozwoliła mi się do mnie dobierać.Ani troche. Dobry rozdział :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Nieźle sie w to wkrecilam super ff

    OdpowiedzUsuń