~Amy
Widzę ją, biegnie przez las, ale
gdzie ona do cholery jest?! Co to za miejsce? Widzę jak się przewraca, ale
chwila ktoś za nią biegnie, co do chuja?! Ten ktoś łapie ją i ciągnie do
czarnego samochodu, odjechał z dużą prędkością, bardzo szybko zapierdalał,
chłopak wysiadł, ale nie widzę twarzy, kurwa.
Wchodzi z powrotem i odjeżdża, nagle
stałam przy wielkiej willi, co to ma być? Nieźle ktoś się wyposażył, zauważyłam
Lucy z osobą, której twarzy nie było widać, rozmazane. Szłam za nimi, poczułam
jak serce mi szybciej bije i czas się przyspieszył, wszystko było rozmazane i
się kręciło, momentalnie się zatrzymałam, wszystko działo się w zwolnionym
tępie, byłam w piwnicy? Chyba tak, ale co to cholery, Lucy siedzi na materacu,
na dodatek związana, i ktoś przed nią, ale kto. Przyglądając się od tyłu
chłopakowi, nigdy bym tego nie przewidziała, zobaczyłam jak ten chuj uderza ją
w twarz, mojego aniołka, podbiegła krzycząc na niego:
- Zostaw ją ty dupku!
Pociągnęłam go za ramię i zobaczyłam
go.. to był mój brat. Jak? To on?! Nie, to nie możliwe.. to nie on. Kurwa,
spytałam się go:
- Zayn co tu się dzieje?
Usłyszałam jak chłopak, odpowiada mi
innym głosem, Nie znam osoby o tym głosie/
- Następnym razem będzie gorzej.
Co?! Co będzie gorzej? Spojrzałam na
Lucy, ona mdlała, podbiegłam do niej, ale kiedy już były milimetry, żebym ją
dotknęła, zobaczyłam jasność, nic nie było, podniosłam się i musiałam zakryć
uszy bo usłyszałam przeraźliwy krzyk, jak z horroru, jak by ktoś umierał. Nie wytrzymam
dłużej tego! Skuliłam się i zaczęłam krzyczeć, sama z siebie.
Obudził mnie dzwoniący nachalnie o 1:00 w nocy
telefon.
- Kto o tej
porze dzwoni? Powiedziałam, zaspana i prawie nic nie widząc na oczy.
Wyciągnęłam
rękę do niego, ale kiedy już miałam go odebrać rozłączył się, ktoś może sobie
jaja ze mnie robi. Byłam cała spocona, przez ten sen, co on miał znaczyć? I
dlaczego tam był Zayn?! On na pewni by jej nie porwał! Ale jeśli to on? Nigdy
bym mu tego nie wybaczyła. Wstałam cała zmoknięta i przerażona, z łóżka i
zaczęłam kierować się do łazienki, gdy już byłam zza drzwiami usłyszałam, że
znów dzwoni. Tym razem musiałam odebrać, więc jak najszybciej się rzuciłam na
łóżko i wzięłam komórkę. Spytałam się zaspana:
- Halo?
Jeszcze przy
tym ziewając.
Ktoś po
drugiej stronie odpowiedział:
- Am…
I nagle
długi przecinający się sygnał, który świadczy o tym, że połączenie zostało
przerwane.
Słyszałam
ją! To była ona! Zaczęłam momentalnie z tęsknoty za nią płakać, boże czemu nie
dokończyła, a jeśli ktoś ją tam zabił właśnie za to, że do mnie zadzwoniła? Mam
tysiące myśli, ale jedna mnie naraża, czy to był Zayn?
Postanowiłam
oddzwonić, ale na marne, za każdym razem, włączała się poczta głosowa, kurwa.
Otarłam łzy
i zdenerwowana, zadzwoniłam do brata, miał wyjechać do LA, w sprawie pracy, on
nigdy nie bierze, ze sobą nikogo, samolub, jebany, to nie może być on, cały
czas sobie to wmawiałam.
- Tak,
słucham? Odezwał się Zayn.
- Hej
bracie, jak tam? Pytałam tak, aby go zalać pytaniami i na koniec go spytać o te
najważniejsze pytanie.
- Dobrze,
jestem w LA, więc nie mówmy za długo, bo sobie nabijesz kasę.
- Dobra tam,
i jak tam jest?
- No fajnie,
mam zajebistego współlokatora, który na okrągło mi poprawia humor swoimi
dowcipami.
- To fajnie,
wiesz coś o Lucy? Muszę to wiedzieć od niego!
- Emm no
nie, jestem za oceanem, a tutaj nie ma informacji o Lucy.
- Aha, a czy
podejrzewasz kogoś kto by ją porwał?
- Skąd mam
to wiedzieć Amy! Nie jestem wszechwiedzący, po za tym znajdzie się, a teraz
musze kończyć, przepraszam, zadzwonię jutro, trzymaj się.
Po
rozłączeniu powiedziałam szybkie „pa” i zaczęłam przekręcać w rękach telefon ze
zdenerwowania. On coś ukrywa widać to po nim, muszę dowiedzieć się więcej.
Dzisiaj już
pewnie nie zasnę, więc zrobię sobie kawę i pojadę na komisariat policji, żeby odtworzyli
nagranie z telefonu. Nie mogę im powiedzieć, że podejrzewam swojego brata, nie
zrobię tego.
Zeszłam na
dół i wstawiłam wodę, muszę jeszcze się przebrać, poszłam znowu na górę i się
przebrałam w zwykłe legginsy i biały t-shirt. Oparłam się na blacie i nie
mogłam uwierzyć, że odwarzyła się do mnie zadzwonić, ciekawe kim jest ten chuj,
ale kiedy już go dorwą, rozszarpię go własnymi rękami. Przerwał mi głośny gwizd
czajnika, wyłączyłam gaz i zalałam kawę. Wzięłam kubek i usiadłam przy stole
kuchennym. Szybko dmuchałam w kubek, aby jak najszybciej się zbierać. Po
wypiciu i przemyśleniu tego co powiem komisarzowi, wyszłam z domu. Wsiadłam do
samochodu i pojechałam, w czasie jazdy napisałam sms’a do tego posterunkowego,
że będę za 5 minut. Jechałam bardzo szybko, już po chwili byłam na miejscu.
Wyszłam i podbiegłam do recepcji. Spytałam się zmęczonej pani:
- Dzień
dobry, czy mog..
Nie dała mi
skończyć, ponieważ powiedziała:
- Tak, pan
Johns już czeka na panienkę.
Kobieta się
uśmiechnęła, odwzajemniłam i szybkim krokiem szłam w kierunku drzwi, gdzie
byłam już przesłuchiwana. Zatrzymałam się przed nimi i zapukałam, usłyszałam
głośne „Proszę” Weszłam do środka, zastałam tam
Johns’a i jego wspólnika.
- Witam
panno Malik, co panią tu sprowadza?
- Ymm no to
tak, dostałam telefon, za pierwszym razem nie odebrałam, a za drugim,
usłyszałam moje nie dokończone imię, rozpoznałam, że to był głos Lucy. I mam
pytanie czy może pan to odtworzyć, i czy może będzie słychać, tego mordercę?
- Tak,
możemy to zrobić, ale to jest wątpliwe, że znajdziemy kogoś, po głosie.
Śiwy mężczyzna zaśmiał się patrząc na wspólnika, moja mina nie była do śmiechu.
- To nie
jest zabawne.
Mężczyźni
przestali się śmiać i wspólnik zapytał się mnie:
- Czy masz
telefon?
- Tak,
proszę.
Podałam mu
telefon i facet wyszedł z pomieszczenia, przy czym powiedział:
- Niech pani
poczeka, to zajmie ok. 10 minut.
Kiwnęłam
głową i spoglądałam w ciemne niebo za oknem.
- Nie bała
się pani sama przyjechać?
- Nie, to
nie jest tak daleko.
- W sumie
racja.
- Może chce
pani się czegoś napić, lub zjeść?
- Nie,
dziękuję
- Rozumiem,
nie ma pani ochoty jeść, widać, że się denerwujesz, robimy co w naszej mocy,
aby mieć jak najwięcej wiadomości, dokumentów i najważniejsze postury tego
porywacza.
Cały czas
się patrzyłam w te okno, bardzo mi przypominało tamten dzień, kiedy ją porwali.
Kiedy mężczyzna się kręcił w tę i w tamtą stronę, wszedł chyba.. Chris tak miał
na imię, już pamiętam.
- Mamy
odegrane na taśmie rozmowę i w tle nic nie było prawie nic słychać oprócz, pani
przyjaciółki i huku spadającego telefonu na ziemię.
Zmartwiona
pokiwałam głową, wracam do domu oni nic mi nie pomogą, ale jeszcze zadam jedno
pytanie:
- A czy
namierzenia są na ten telefon?
- Niestety
nie, prawdopodobnie ta osoba wyjęła kartę i baterię, a następnie musiała ją
zepsuć.
- No cóż, ja
będę już wracała, jeśli państwo znajda jakieś dowody proszę do mnie dzwonić.
-
Oczywiście, do widzenia panno Malik.
Już mnie tak
postarza, cały czas „panno Malik” w cale nie jestem taka stara!
- Do
widzenia.
Przytrzymał
mi drzwi Chris, który się gapił na mnie maślanym spojrzeniem.
- Do
zobaczenia!
Wykrzyknął
mi do ucha, odwróciłam się i sztucznie uśmiechnęłam, dziś mnie nawet nie
pocieszy pupilek, który się każdemu podlizuje.
Wyszłam z komisariatu
i odjechałam. Weszłam do mieszkania i położyłam się na sofę, po czym zasnęłam.
~Lucy
O boże to
było wspaniałe, niesamowite, a za razem ohydne. Czemu on to zrobił, czy on coś
do mnie czuje i czy ja coś dla niego znaczę? Ale nie rozumiem, czemu on mnie
uderzył, a teraz znowu jest aniołkiem. Gdyby nic się nie stało, on jest
pojebany. Postanowiłam, że zejdę na dół, i jak typowy chłopak oglądał mecz,
spytałam się go:
-Mogę
potowarzyszyć? Spytałam, grzecznie.
Widać po
Niall’u, że nie chce, abym siedziała przy nim.
- Jasne
siadaj.
Poklepał
miejsce obok, usiadłam przy nim i zaczęłam się bawić opuszkami palców.
- Nudzi cię
piłka? Zapytał.
- No tak
trochę. Odpowiedziałam, oby się nie zezłościł.
- To co
chcesz oglądać? Spojrzał na mnie.
Jego
cholernie piękne oczy.
- Ciebie.
Co? Czy ja
to właśnie powiedziałam?! Nie mogę w to uwierzyć, że wypowiedziałam te słowo.
Niall podniósł brew i powiedział:
- Kochanie,
patrz na mnie jestem cały twój.
Zaśmiał się,
tym swoim wkurwiającym śmiechem.
- Śmieszne.
Odchyliłam się i mój wzrok się skupił na zdjęciach tej kobiety, kto to jest?
Zapytam się go.
- Niall, kim
jest ta kobieta na tych zdjęciach? Wskazałam głową.
Niall się
wstrzymał i spojrzał na mnie, po czym powiedział:
- To moja
matka. Powiedział oschle.
- Czemu nie
mieszkasz z nią?
- Uciekłem.
No nieźle, w
sumie to nic, przy tym, że jest on mordercą.
- A ile
miałeś lat?
- 15
- A gdzie
ona teraz jest?
- Ona nie
żyje. Odpowiedział patrząc się na mnie, podtrzymując głowę.
- Przykro
mi.
- Cokolwiek,
może teraz jest w lepszym miejscu.
-
Przepraszam, że się spytam, ale jak zmarła?
Nie
potrzebnie pytałam, widać było, że się załamał, kurwa. Najpierw on chce mnie
zabić, a teraz mi jest przykro bo jego matka nie żyje! Pojebane to wszystko.
- Została zgwałcona,
tak jak ty, tylko to było z miesiąc po moim ucieknięciu z domu.
- Rozumiem.
Momentalnie
wstał i zaczął wrzeszczeć:
- Nie! Nie
wiesz! Ciebie zgwałcili i pewnie ci się to podobało, czy ty rozumiesz co mówisz?
Ona była moją matką, teraz gdybym spotkał tego skurwysyna zabił bym go od razu,
nie zastanawiałbym się czy to kobieta, czy staruszek!
Wykrzyczał
mi prosto w twarz. Zabolało mnie słowo „podobało ci się”
- Tak, kurwa
podobało mi się!
-
Przepraszam
- Jak ty
możesz tak mówić?!
Zaczęłam
sobie przypominać i się popłakałam, znowu, kurwa.
- Lucy,
proszę cię.
- Dla ciebie
tego nie rozumiem, ale ja wiem, jak ona musiała się czuć.
- Wiem,
przepraszam, poniosło mnie.
Usiadł obok
mnie i przyciągnął do siebie, jego bluza tak ślicznie pachniała, że się w nią
wtuliłam, było mi bardzo przykro, czemu on to robi, że się przejmuje, a później
jest psychicznym idiota? Chce go takiego, miłego, opiekuńczego, troskliwego. Za
bardzo się przywiązuje do niego, nie mogę tak robić.
- Czy mogę iść
się położyć?
- Tak, ale
już masz nie płakać.
Kiwnęłam
głową i wstałam, ruszyłam w stronę schodów, ale poczułam jak chłopak bierze
mnie na ręce i zaprowadza na górę. Zdziwiło mnie to, zaczął się do mnie
uśmiechać i kiedy weszliśmy do pokoju, rzucił mnie na łóżko i powiedział:
- Słoneczko
nie martw się zawsze będę ci towarzyszył, tak jak ty mi przy oglądaniu meczu.
Spojrzałam
na niego i widziałam, że schyla się nade mną, złączyliśmy nasze usta, chłopak
nachalnie mnie całował, ile on jeszcze razy tak zrobi? W trakcie szepnął mi do
ucha:
- Poczekaj
chwilę kochanie.
O boże gdzie
on idzie, oby nie robił nic głupiego.
Przyszedł z
koszulą i nożem, kurwa co on chce zrobić?!
- Po co ci
nóż? Zapytałam zaniepokojona.
- Zrobię
tak, że się poczujesz dobrze.
- Połóż się
i wyciągnij za siebie ręce.
Zrobiłam to,
kurwa.
Chłopak
nachylił się nade mną i zaczął ściągać mi bluzkę, odruchowo zabrałam mu ręce,
ale on powiedział:
- Nic ci nie
będzie zobaczysz. Zaufaj mi.
Patrzył mi
się prosto w oczy, nie mogłam się naoglądać tym błękitnym oczom.
- Ufam ci.
Niall kiwnął
głową i ściągnął ze mnie bluzkę, po czym wziął nóż, przestraszyłam się i
zasłoniłam się.
- Nie bój
się. Chłopak się uśmiechnął do mnie.
- Ręce do
tyłu.
Tak zrobiłam
, choć nie chciałam, boję się.
Usłyszałam
jak rozrywa nożem koszulę i nagle miał dwa paski, gdzie jednym przywiązał moją
rękę do barierki łóżka, i drugą, związał je dosyć mocno, trochę boli.
Chłopak miał
nade mną kontrolę, schylił się i zaczął całować moją szyję, pewnie się
zaznaczy.
Ssał moją
skórę, to nie było przyjemne, ale zaczął zjeżdżać niżej i całował każde
napotkane miejsce, zatrzymał się na wysokości bioder. Niall wziął pod moje
ciało rękę i zaczął odpinać mi stanik. O nie! Znów zobaczy moje wstrętne ciało.
- Nie rób
tego!
- Czemu?
Wstydzisz się mnie?
- Tak.
- Jesteś
zbyt piękna, aby się wstydzić tak cudownego ciała. ‘
Pokiwałam
przecząco głową. Niall niezahamowanie mnie pocałował i zaczął bardziej
namiętnie całować. To było wspaniałe uczucie, chyba poczułam motylki w brzuchy.
Wiedziałam, że coś knuje i miałam rację, gdy chłopak skończył, zauważyłam, że
się na mnie patrzy przygryzając przy tym wargę i powiedział:
- Jesteś
piękna.
Nie
wiedziałam o co mu chodzi, ale się domyślałam, spojrzałam trochę w dół i nie
miałam góry od bielizny. Chciałam zakryć się rękami, ale nie miałam jak, super.
- Proszę
rozwiąż mnie!
- Nie,
musisz się poczuć tak, jakby komuś na tobie zależało.
Co ? Hahahah
nie wieże, że on to powiedział, ten typek sobie ze mnie chyba żartuję, na mnie?
Komuś zależy? Mu chyba naprawdę zależy… mordercy? Ten który zabija?
Chłopak miał
dosyć tej ciszy i złapał mój piersi w ręce, zaczął je masować, powoli się
zbliżył i zaczął ssać moje sutki, nie wieżę w to. Za każdym razem robiło mi się
cieplej i coraz lepiej się czułam. Niall jedną ręką, posunął się w dół i
zatrzymał się na moich majtkach, o nie na pewno nie.
- Niall.. proszę
nie. Powiedziałam prawnie szepcząc, spojrzałam na chłopka, który nadal ssał mój
sutek, o boże chciałabym się dorwać do jego włosów.
- Cicho bądź.
Powiedział odrywając tylko na moment moją pierś z jego ust.
Poczułam jak
moje majtki zjeżdżają w dół, nie!
- Dosyć!
Skończ już!
Chłopak
momentalnie przestał, patrzył się na mnie ze zdziwieniem i niepokojem.
- Dlaczego?
- Nie chcę,
nie mogę! Odwiąż mnie.
- Dobrze.
Niall mnie
odwiązał i podał stanik, założyłam bluzkę i siedliśmy naprzeciwko siebie po
turecku.
- Czemu
miałem przestać?
- Nie mogę,
cały czas myślę o tym zdarzeniu.
Chłopak
wstał i zdjął bluzkę, oraz spodnie. Wszedł do łóżka i patrzył się na mnie jak
by się zakochał.
- Czemu się
na mnie patrzysz?
- Bo jesteś
piękna.
Poczułam
przyjemnie ciepło w brzuchu. Chyba się zarumieniłam, cały czas się mi
przyglądał.
Położyłam się
i chłopak wziął rękę pod moją kołdrę, gdzie wyjął ją i jeździł po niej
palcami. Wiedziałam, że chodzi mu o blizny, chyba nawet je liczył. Trochę to krępujące, dziwnie się czuje, że jest jeszcze osoba, inna niż Amy, która je liczy.
- 47
Powiedział.
- Liczyłeś
je?
Kiwnął głową
i powiedział:
- Masz tego
nigdy więcej nie robić.
Przybliżył
moja rękę do swojej buzi i ją czule pocałował.
___________________________________________________________________________
CZYTASZ=KOMENTUJESZ!
Hej, już 7 rozdział pisałam go dzisiaj i jest trochę późno, postaram się 8 dodać szybciej.
Ilysm @Horan__HugMe x
cuuuudowny !!!!
OdpowiedzUsuńChcę kolejny jak najszybciej :D
@xxunbroken
Omg
OdpowiedzUsuńcudowny rozdział
z niecierpliwością czekam na kolejny :)
@Niall_my_Angel xx
Masło cześć cześć
OdpowiedzUsuńMiało być inaczej, więc jest :P
A co do rozdziału to....
WOWOWOWOWOW CO TU SIĘ DZIEJE? :O
SZALEJESZ XD
Jak zwykle....Nie mogę się doczekać nowego, ale to żadna nowość :P
No to ten tegos....
Do następnego
@megatightening
hahahaha
Usuńjest naprawde naprawde wyjebane w kosmos ♥ dobrze ze sie nie poddala. twardym trzeba być :* @awwNarreh
OdpowiedzUsuńdziekuje Misiu.
♡
UsuńSuper :)
OdpowiedzUsuń@KathyJKatt
Szkoda, że tego nie zrobili ( instynkt zboczeńca sie we mnie włącza ) ale rozumiem Lucy. Ten rozdział był tak cholernie piekny *·*
OdpowiedzUsuńNo dobra mimo że on taki perfekcyjny to bym nie pozwoliła mi się do mnie dobierać.Ani troche. Dobry rozdział :D
OdpowiedzUsuńNieźle sie w to wkrecilam super ff
OdpowiedzUsuń