Była ona na wzór jednej z ulubionych sukienek mojej mamy. Jej garderoba zawsze świeciła pełnią kolorów , od ciepłego brązu po morską bryzę. Lubiłam tam przesiadywać i to właśnie tam stwierdziłam, że nie chcę mieć tandetnej sukienki ze sklepu , którą każdy mógłby kupić ale zaprojektuję coś dla siebie . I tak właśnie po tygodniu wyczerpującej pracy powstała sukienka , idealna dla mnie. Moi rodzice byli ze mnie bardzo dumni , ponieważ nie musieli zbędnie wydawać pieniędzy. Cudowni rodzice.
Niestety , Zayn nie jest aż tak cierpliwy więc jedyne czego go nauczyłam to przyszywanie guzika do koszuli. Jednak wierzę , że ta umiejętność była i będzie ułatwiać mu życie. Na pewno nie będzie wydawać pieniędzy w błoto. Z czasem przestałam interesować się projektowaniem a samym ' noszeniem ' ubrań. Brałam udział w małych castingach , wygrałam kiedyś całkiem niezłą sumkę. W każdym bądź razie , ta pasja została ze mną do dzisiaj z czego jestem dumna. W całym rozmyślaniu nie zauważyłam ,że wsiadłam do samochodu ale po Lucy ani śladu.
Odłożyłam torbę z jedzeniem na tylne siedzenie i wyszłam z samochodu. To trochę dziwne , że zostawiła otwarty samochód. Może poszła siku , chociaż , ona boi się ciemności. Dobra , pójdę jej poszukać. Obeszłam całą stację na zewnątrz i nic. Podeszłam do samochodu od strony Lucy , przy drzwiach błysnęło coś srebrnego . Podniosłam to z ziemi i otrzepałam z kurzu. Błękitna bransoletka , którą Lucy dostała ode mnie na 18 urodziny. Nigdy jej nie zdejmowała... o boże.
Ruszyłam do środka stacji benzynowej , ponieważ mogłam się z nią minąć. Przechodząc pomiędzy półkami zrzuciłam jakieś małe pudełeczko. Schyliłam się po nie i kiedy zobaczyłam co to jest szybko odłożyłam je na miejsce. Zrzuciłam kondomy. Fuj. Krokiem nie wzbudzającym podejrzeń oddaliłam się z miejsca wypadku. Uff. Na szczęście ten przystojny kasjer nie zauważył tego incydentu. Weszłam do toalety , zobaczyłam pisuary i starszego pana myjącego ręce. Spojrzał się na mnie dziwnie i wymamrotał
' Jak kto woli , co kto lubi '
Wolę nie wiedzieć co sobie o mnie pomyślał.
- Ee przepraszam , szukam koleżanki nie widział jej pan czasem?
- Dam ci dobrą radę dziecko i poszukaj jej w damskiej toalecie . - uśmiechnął się a na jego twarzy pojawiły się lekkie zmarszczki.
- A no tak! - moja ręka zderzyła się z czołem .- To może pójdę . Do widzenia - niezdarnie się odwróciłam i otworzyłam drzwi. Usłyszałam jeszcze jak starszy pan mamrocze ' Ach ta dzisiejsza młodzież '
Weszłam do damskiej toalety , nikogo nie było przy umywalkach dlatego ruszyłam do toalet i pukałam do każdej z osobna. Też nic. Wyszłam zrezygnowana z toalety. Kiedy przechodziłam koło kasjera puścił mi oczko , jest przystojny , ale chwila przecież szukam przyjaciółki. Zapytam się go czy nie widział czasem Lucy.
- Hej , nie widziałeś tutaj przed chwilą szczupłej dziewczyny w blond włosach ? Tak jakby ją zgubiłam ..
- Poczekaj chwilę - odpowiedział .Miał delikatne rysy twarzy i lekki zarost dodający mu lat. Brązowe włosy zaczesane do góry i niebieskie oczy czyniły go piękniejszym. Dodatkowo wyglądał gdzieś na 1,80 m i miał koszulkę na ramiączka przez którą widać było tatuaże . Tak, z bliska jest jeszcze bardziej przystojny. Podczas gdy ja rozmarzyłam się o chłopaku , on zdążył już obsłużyć podstarzałego kolesia z gazetą. Odchodząc facet uśmiechnął się do mnie obrzydliwie a ja starałam się nie zwymiotować i nie dokładać pracy kasjerowi.
- Nie martw się , on gustuje tylko w kartkach - zaśmialiśmy się oboje. - Louis - podał mi swoją dłoń, którą chętnie potrząsnęłam . - Amy - odpowiedziałam i powróciłam do pytania - Widziałeś tą dziewczynę czy nie?
- Blondynka ?- pokiwałam ochoczo głową - Sorry , nie widziałem.
Przecież nie mogła się rozpłynąć w powietrzu...
- Dobra , dzięki . To ..cześć - wyszłam ze sklepu i wsiadłam do samochodu . Nadal nie było w nim Lucy. Muszę jechać na policję. Ruszyłam do najbliższego komisariatu policji. Po zdarciu nerwów przez GPS'a wreszcie znalazłam drogę. Kiedy dojechałam do budynku policji , wysiadłam z samochodu i weszłam do środka. Weszłam do pierwszego pokoju , w którym znajdowała się recepcja , byłam już kilka razy na komendzie , na każdej jest tak samo. Na szczęście tu mnie nie znają,
- Dobra , dzięki . To ..cześć - wyszłam ze sklepu i wsiadłam do samochodu . Nadal nie było w nim Lucy. Muszę jechać na policję. Ruszyłam do najbliższego komisariatu policji. Po zdarciu nerwów przez GPS'a wreszcie znalazłam drogę. Kiedy dojechałam do budynku policji , wysiadłam z samochodu i weszłam do środka. Weszłam do pierwszego pokoju , w którym znajdowała się recepcja , byłam już kilka razy na komendzie , na każdej jest tak samo. Na szczęście tu mnie nie znają,
- Dobry wieczór , mogę zgłosić zaginięcie?
- Oczywiście , niech pani tu usiądzie a ja za chwilę wrócę
- Dobrze . - usiadłam leniwie na krześle. Cały czas myślałam, co mogło się stać Lucy . Strasznie się o nią martwię , jest dla mnie jak siostra.
A jeśli ktoś ją zabił ?!
- Więc , o co chodzi ? - zauważyłam , że wziął notes i długopis.
- Tak jak już mówiłam , chciałam zgłosić zaginięcie osoby
- Dobrze , jak ma na imię ? Wiek? W co była ubrana ostatni raz?
- Lucy White , 19 lat , ubrana była w białą koszulę , czarne rurki , białe trampki. Znalazłam jej bransoletkę przy samochodzie.
- Proszę pokazać - podałam mężczyźnie przedmiot a on dokładnie się mu przyjrzał.
- Widziała pani cokolwiek , kiedy porwano pannę White ?
- Nie , byłam wtedy kupić jedzenie
- Dobrze , sprawę możemy zacząć od jutra , ponieważ muszą minąć 24 h od zaginięcia. Pojedziemy sprawdzić kamery na tej stacji czy coś nagrały. Sprawdzała pani w domu, czy czasem jej nie ma?
- Wątpię , żeby tam była , ponieważ nie wracałaby sama ciemną autostradą.
- W sumie racja , w każdym bądź razie dobranoc
- Do widzenia
Wyszłam z komisariatu, usiadłam na siedzeniu kierowcy i zaczęłam płakać. A co jeśli ona już nie żyje?
Co mam robić? Ona sobie sama nie poradzi , a policja gówno zrobi. Do jutra mogliby ją zabić tysiąc razy.
W takiej sytuacji pomoże mi Zayn
Wyjęłam z torby telefon i wybrałam numer Zayn'a. Dopiero po chwili odebrał.
- Halo ? - zapytał
- Hej Zayn , mogę przyjechać?
- Wiesz , za chwilę wyjeżdżam ale możesz wpaść. Coś się stało?
- Zaraz będę i wszystko ci opowiem
Rozłączyłam się , odpaliłam samochód i ruszyłam do domu Zayn'a. Przez całą drogę myślałam o Lucy. Kiedy byłam już na miejscu zgasiłam samochód i ruszyłam w kierunku drzwi. Zadzwoniłam dzwonkiem i nie musiałam długo czekać aż ktoś mi otworzy.
- Heeej moja siostrzyczko - przytulił mnie z całej siły haha zawsze tak robi
- Hej , już możesz mnie puścić hah
- Okej , mała co jest?
- Wejdźmy do środka
Weszliśmy , usiadłam na białej kanapie a Zayn obok mnie.
- Teraz powiedz co się stało
- Lucy zaginęła
- Kiedy?
- Dzisiaj , niedawno , jakąś 1h temu
- Byłaś z tym na policji ?
- Tak , poszukiwania zaczynają jutro
- To chujowo
- No , wiem
- Amy , muszę już iść , sorry , tak wyszło. Chciałbym zostać ale nie mogę
- Ok - sztucznie się uśmiechnęłam
- Znajdzie się
- No ja myślę
Zayn się ubrał i wyszliśmy . Pożegnałam się z nim i ruszyłam do domu ok. 3.00 w nocy , super.
Od razu po wejściu do domu , rzuciłam się na łóżko i zasnęłam.
Niall's POV:
Leniwie przełączałem kanały w telewizji , nie mam co robić. Spojrzałem na zegar i wstałem z kanapy.
Czas na obiad dla mojego więźnia.
Wstawiłem kupione , gotowe danie do mikrofalówki. Schyliłem się do szafki po sok pomarańczowy i nalałem do szklanki. Włożyłem do niego dwie tabletki na ból głowy . Przyda jej się.
Wyjąłem talerz z mikrofali i zacząłem schodzić do piwnicy. Słyszałem jak próbuje się uwolnić z taśmy na nodze. O nie , nie ucieknie mi .
Otworzyłem drzwi piwnicy i zapaliłem światło. Miała rozczochrane włosy i rozmazany makijaż. Wezmę ją do łazienki jak będzie grzeczna. Postawiłem talerz z jedzeniem przed nią i odkleiłem taśmę z jej ust.
- Ałł ! - wykrzyczała
- Mam nadzieję , że bolało - wysłałem jej szyderczy uśmiech
Podałem jej szklankę z sokiem , piła go długo , coś za długo. Chciałem zabrać jej tą szklankę , a ona w tym samym momencie wypluła zawartość swojej buzi na mnie.
- Co ty sobie wyobrażasz ?!?! - pociągnąłem ją za włosy
- Ja ci jedzenie szykuję a ty mi się tak odpłacasz ?!
- Ja ci jedzenie szykuję a ty mi się tak odpłacasz ?!
Masz karę , nie wezmę cię do łazienki możesz sikać po kątach !
Wziąłem talerz i zostawiłem jej sok. Niech się nim udławi. Wyszedłem trzaskając drzwiami.
Lucy's POV:
Obudziłam się w jakiejś piwnicy. Przez małe okna wpadały promienie słońca oświetlające tą norę. Szczerze mówiąc, to najmniejsze okna jakie w życiu widziałam.
Lucy's POV:
Obudziłam się w jakiejś piwnicy. Przez małe okna wpadały promienie słońca oświetlające tą norę. Szczerze mówiąc, to najmniejsze okna jakie w życiu widziałam.
Kurwa, gdzie ja jestem?
Miałam związane ręce , usta i nogi szarą taśmą, co do chuja? Próbowałam rozwiązać się z tego gówna , ale usłyszałam że ktoś schodzi. To ten sam chłopak, który mnie porwał. Stanął przede mną z dziwnym uśmiechem , w rękach trzymał talerz z żółtą papką i szklankę z sokiem, prawdopodobnie pomarańczowym. Odłożył jedzenie na podłogę i schylił się. Rozerwał mi taśmę na rękach i ustach, nareszcie.
- Ałł - wykrzyczałam, to bolało
- Mam nadzieję że bolało - wysłał mi ten swój uśmiech, co za idiota. Podał mi szklankę i spróbowałam napoju. Ohydny. Za żadne skarby świata tego nie wypiję. Wtedy wpadł mi do głowy cudowny pomysł. Opluję tego idiotę. Z każdą kolejną sekundą moje usta wypełniały się płynem. Zemsta będzie w dobrym stylu. Chyba zauważył że coś knuję, więc zabrał mi szklankę i oplułam go.
- Co ty sobie wyobrażasz ?!?! - wykrzyczał wycierając dłońmi sok z twarzy. Pociągnął mnie z całej siły za włosy, kurwa puść mnie!
Co? moi rodzice? Czy ja o czymś nie wiem? I na pewno nie będę się go słuchać!
- Nie będę się ciebie słuchać! Nawet ciebie nie znam.
-Powtarzam jeszcze raz, musisz się mnie słuchać i jestem Niall.
Hej ♥ Od dzisiaj będę współtwórcą bloga c: Strasznie się cieszę x Mam nadzieję, że spodoba się Wam rozdział , który razem napisałyśmy :*
To mój tt jak coś XD @Kociag
Ily x
- Ałł - wykrzyczałam, to bolało
- Mam nadzieję że bolało - wysłał mi ten swój uśmiech, co za idiota. Podał mi szklankę i spróbowałam napoju. Ohydny. Za żadne skarby świata tego nie wypiję. Wtedy wpadł mi do głowy cudowny pomysł. Opluję tego idiotę. Z każdą kolejną sekundą moje usta wypełniały się płynem. Zemsta będzie w dobrym stylu. Chyba zauważył że coś knuję, więc zabrał mi szklankę i oplułam go.
- Co ty sobie wyobrażasz ?!?! - wykrzyczał wycierając dłońmi sok z twarzy. Pociągnął mnie z całej siły za włosy, kurwa puść mnie!
- Ja ci jedzenie szykuję a ty mi się tak odpłacasz ?!
Masz karę , nie wezmę cię do łazienki możesz sikać po kątach ! - krzyknął mi prosto w twarz, ma ładne oczy, ale stop to jest morderca, niestety przystojny. Puścił moje włosy i wychodząc trzasnął drzwiami.
Mam wolne ręce i usta, tak to jest to, mogę uciec. Za pierwszym razem były marne szanse, ale teraz może się udać, muszę tylko poczekać aż wszystko ucichnie.
Nie wiem ile czekałam, dość długo, ale jeszcze jest jasno, rozerwałam taśmę z nóg i wstałam. Prawie się przewróciłam, ponieważ kto normalny śpi na krześle. Proszę niech drzwi będą otwarte, błagam. Chwyciłam jak najciszej potrafię za klamkę, tak! otwarte. Wystawiłam głowę zza drzwi, wow duży ten dom i ładny jak na mordercę. Po prawej stronie miałam kanapę na której spał i włączony telewizor, może ogłuszyć dźwięki, kiedy będę przechodzić. Drzwi były prawie koło niego, kurwa. Wole wybiec stąd jak najszybciej niż siedzieć z tym kretynem. Przeszłam po cichu za kanapą, nie obudził się! Teraz mogę ryzykować czy te drzwi są otwarte, ale zauważyłam przy drzwiach wiszą na haczyku klucze. Sięgnęłam po klucze i włożyłam do zamka, przekręciłam jeden raz bardzo cicho, zaczęła mi się trząść ręka, cholera. Klucze zaczęły się dygotać, nie proszę, nie... spadły. O nie, schyliłam się po nie jak najszybciej, momentalnie się odwróciłam, przecierał oczy, o kurwa! Przekręciłam klucz i nareszcie otworzyłam te drzwi, wybiegłam jeszcze się odwróciłam, patrzył się na mnie, trzymał w ręku broń, zaczęłam uciekać jak najszybciej potrafię. Usłyszałam tylko że odpala samochód, super.
Już biegłam dobre 10 minut, nie jechał za mną, może go zgubiłam. Zauważyłam że jest coraz mniej drzew, nagle znalazłam się na drodze, a za nią znowu las.
Zaczęłam biec wzdłuż drogi, usłyszałam pisk opon i czarny land rover był maską do mnie, spanikowałam, jak? już prawie uciekłam. Wyszedł z samochodu i mnie złapał z całej siły za ramię i włożył do samochodu, traktuje mnie jak worek ziemniaków. Wsiadł do auta i ruszył w tą stronę z której chciałam być jak najdalej.
Zaczęłam krzyczeć i się wiercić, chciałam otworzyć drzwi, na marne. Zauważyłam przez ciemną szybę samochód, zaczęłam walić w okno, na nic.
- Oj księżniczko, nie ładnie tak uciekać.
- Czego ode mnie chcesz?!
- Jesteś coś winna mojemu szefowi - spojrzał na mnie w lusterku.
Ja? co ja mogę być winna? Nie rozumiem.
- Masz mnie wypuścić, bo nie jestem nic winna.
- Może, winni są twoi rodzice, a skoro nie żyją musisz mnie się teraz słuchać.Mam wolne ręce i usta, tak to jest to, mogę uciec. Za pierwszym razem były marne szanse, ale teraz może się udać, muszę tylko poczekać aż wszystko ucichnie.
Nie wiem ile czekałam, dość długo, ale jeszcze jest jasno, rozerwałam taśmę z nóg i wstałam. Prawie się przewróciłam, ponieważ kto normalny śpi na krześle. Proszę niech drzwi będą otwarte, błagam. Chwyciłam jak najciszej potrafię za klamkę, tak! otwarte. Wystawiłam głowę zza drzwi, wow duży ten dom i ładny jak na mordercę. Po prawej stronie miałam kanapę na której spał i włączony telewizor, może ogłuszyć dźwięki, kiedy będę przechodzić. Drzwi były prawie koło niego, kurwa. Wole wybiec stąd jak najszybciej niż siedzieć z tym kretynem. Przeszłam po cichu za kanapą, nie obudził się! Teraz mogę ryzykować czy te drzwi są otwarte, ale zauważyłam przy drzwiach wiszą na haczyku klucze. Sięgnęłam po klucze i włożyłam do zamka, przekręciłam jeden raz bardzo cicho, zaczęła mi się trząść ręka, cholera. Klucze zaczęły się dygotać, nie proszę, nie... spadły. O nie, schyliłam się po nie jak najszybciej, momentalnie się odwróciłam, przecierał oczy, o kurwa! Przekręciłam klucz i nareszcie otworzyłam te drzwi, wybiegłam jeszcze się odwróciłam, patrzył się na mnie, trzymał w ręku broń, zaczęłam uciekać jak najszybciej potrafię. Usłyszałam tylko że odpala samochód, super.
Już biegłam dobre 10 minut, nie jechał za mną, może go zgubiłam. Zauważyłam że jest coraz mniej drzew, nagle znalazłam się na drodze, a za nią znowu las.
Zaczęłam biec wzdłuż drogi, usłyszałam pisk opon i czarny land rover był maską do mnie, spanikowałam, jak? już prawie uciekłam. Wyszedł z samochodu i mnie złapał z całej siły za ramię i włożył do samochodu, traktuje mnie jak worek ziemniaków. Wsiadł do auta i ruszył w tą stronę z której chciałam być jak najdalej.
Zaczęłam krzyczeć i się wiercić, chciałam otworzyć drzwi, na marne. Zauważyłam przez ciemną szybę samochód, zaczęłam walić w okno, na nic.
- Oj księżniczko, nie ładnie tak uciekać.
- Czego ode mnie chcesz?!
- Jesteś coś winna mojemu szefowi - spojrzał na mnie w lusterku.
Ja? co ja mogę być winna? Nie rozumiem.
- Masz mnie wypuścić, bo nie jestem nic winna.
Co? moi rodzice? Czy ja o czymś nie wiem? I na pewno nie będę się go słuchać!
- Nie będę się ciebie słuchać! Nawet ciebie nie znam.
-Powtarzam jeszcze raz, musisz się mnie słuchać i jestem Niall.
Ok, napisałam, nie sama
znalazłam współtwórcę bloga i teraz mi łatwiej, ale pod poprzednim rozdziałem
były tylko 2 komentarze, więc proszę jeśli czytasz komentuj to dla mnie ważne,
dziękuje.
Hej ♥ Od dzisiaj będę współtwórcą bloga c: Strasznie się cieszę x Mam nadzieję, że spodoba się Wam rozdział , który razem napisałyśmy :*
To mój tt jak coś XD @Kociag
Ily x
CZYTASZ=KOMENTUJESZ!
Jakie emocje jak ona uciekała... SUPER, KOCHAM, NEXT !!! PLEASE!! <3 XD
OdpowiedzUsuńGłupio mi ale muszę się gdzieś zareklamować XD
zapraszam: http://myoxygenitsyou-zaynmalik.blogspot.com/
Cieszę się że ci się podoba:)
UsuńJasne reklamuj mi to nie przeszkadza.
Łooo tego się po Niallu nie spodziewałam.
OdpowiedzUsuńCiekawe co ten szef Niall chce od niej...;)
Już myślałam, że uda się jej uciec, a tu takie zaskoczenie.
Jestem ciekawa co sie wydarzy dalej ;p
Pozdrawiam Bella
@Bellaimagny
zapraszam na:
http://imaginy-one-direction-polska.blogspot.com/
Hahah tak Niall aka badboy;)
UsuńPoczytam sobie też twoje imaginy:)
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńŚwietny FF, czekam na next (podoba mi się Niall jako Bad Boy) :3
OdpowiedzUsuńNiall morderca nie wierze. Rozdział jest świetny czekam z niercierpliwością na kolejne.
OdpowiedzUsuńsuper xx
OdpowiedzUsuńGrafika jest świetna *___*
OdpowiedzUsuńWiem, ale niestety ja nie robiłam.
UsuńJezu jest znakomity *.* czekam na nastepny rozdział
OdpowiedzUsuńFajowo!!! Czekam na next !!!! :) ;) =)
OdpowiedzUsuńświetne !
OdpowiedzUsuńPodoba mi się. Kawał drania z Nialla, czekam na next :) x
OdpowiedzUsuń@bewithloueh
Nooo robi się ciekawie :) Czekam na następny, mam nadzieje że nie długo się pojawi ;) @LoveHoranekEver
OdpowiedzUsuńZajebiste :D czekam na następne rozdziały
OdpowiedzUsuńCudowne..rozdział trochę agresywny , bo Niall bije dziewczynę :c a tak po za tym jest bardzo fajny. Idę czytać dalej xx
OdpowiedzUsuńHaha tak, Niall aka badboy:) x
UsuńWitam witam tu masło.
OdpowiedzUsuńWięc tak hahahha kondomy hahahah
Wiedziałam, że nie ucieknie haha przecież to dopiero 2 rozdział haha
Współczuję, no bo w poprzednim rozdziale było, żeby nie uciekała, bo się skończy źle. No i sama się wkopała, ale pewnie sama bym uciekła hahah ale dobra nie ważne :)
A ten szef niech spierdala od Lucy, bo ja sama do niego przyjdę w nakopie mu w ten tłusty zadek.
Pozdrawiam @megatightening
boże masło hahahhahaha;)
UsuńⓄbzkkscbdk boże to jest takie genialne! I ten moment jak chamsko go opluła sokiem >>>>>
OdpowiedzUsuńGenialnie sie zapowiada i ide czytac dalej x
momentami dziwnie mi się to czyta. niektóre zdania są dla mnie niezrozumiałe, ale okej, nie chcę się czepiać.
OdpowiedzUsuńogólnie fajnie, zobaczymy, co dalej :)
pozdrawiam,
@camilllaxxx
Super
OdpowiedzUsuńświetny !! dziewczyno, masz talent x weny love_in_horse
OdpowiedzUsuńFauny rozdział :)
OdpowiedzUsuń