~Niall
Usłyszałem jak Lucy mówi mi że boli ją
brzuch. Jezu nie przeszkadzaj mi jak oglądam mecz, machnąłem na nią ręką, żeby
sobie poszła i tak zrobiła, chyba powędrowała na górę. Sączyłem moje piwo
oglądając mecz, idealnie. Usłyszałem jak ktoś stuka do drzwi, momentalnie się
zerwałem, zacząłem biec do kuchni po broń, rzuciłem spojrzenie na zegar i
przypomniałem sobie że Zayn miał przyjechać.
Gdyby był to ktoś inny już dawno dostałby kulkę w łeb.
Otworzyłem drzwi i stał w nich mulat, przywitałem się:
-Siema stary, zrobiliśmy braterski uścisk.
- No, dojechałem, nadal mnie to zastanawia czemu akurat cię
przywiało do tej ciemniej nory.
- Oh, dobra nie dociekaj, choć do kuchni.
Przeszliśmy do kuchni, Zayn rzucił swoją torbę na sofę, wyjąłem
piwo z lodówki i podałem mu.
- Dzięki.
- To co u ciebie słychać?
- W porządku, tylko martwię się o Amy od paru dni jest jakaś
rozjebana emocjonalnie, bo zaginęła jej przyjaciółka i teraz szuka jej od rana
jak jakaś opętana, rozwiesza wszędzie ulotki, a dopiero minął jeden dzień.
- No! Takie są już dziewczyny w jej wieku, że się wszystkim
przejmują, ale z tą sprawą koleżanki pewnie się znajdzie.
Usiedliśmy na sofie i się kłóciliśmy kiedy był karny, a kiedy
spalony.
Przypomniałem sobie o Lucy, ona poszła na górę, nie uciekła by bo
bolał ją brzuch i nie dała by rady.
Pomyślałem, że skoro Zayn ma być u mnie tydzień to co z Lucy,
muszę jemu o niej powiedzieć. Boję się jego reakcji, ale znamy się od
przedszkola, zawsze nierozłączni bracia i tak go bardzo ciekawiło czym się
zajmuje. Przecież nie będę jej ukrywał przed nim, bo kiedyś i tak wszystko
wyjdzie na jaw.
- Zayn muszę ci coś powiedzieć.
Zayn się popatrzył na mnie ze zdziwieniem.
- Niall, zaczynasz mówić jakbyś chciał mnie poślubić.
Nie żartuj sobie ze mnie akurat teraz, co za chuj.
- Nie! Chciałem ci powiedzieć to o czym bardzo chciałeś się
dowiedzieć już dawno.
- O kurwa, jesteś gejem?
Zaczął się śmiać, ale gdy zobaczył moją twarz która nie była teraz
w humorze, przestał.
Kurwa… Daj mi powiedzieć
- Idioto! Chciałeś wiedzieć czym się zajmuje, więc jestem seryjnym
zabójcą, zabijam ludzi dla pieniędzy i mi to w ogóle nie przeszkadza. Pewnie
pamiętasz ten dzień jak jako nastolatek uciekłem z domu, prawda?
Przytaknął wolno głową.
- I od tamtej pory pewien gość, znalazł mnie jak leżałem na ławce
w parku, nie wiedziałem o co mu chodzi, ale zaczaił mnie w pewne miejsce, stało
tam z 3 mężczyzn ubrano na czarno i ten szef kazał mi zabić niewinnego
mężczyznę, bałem się, jak jasna cholera, ale przycisnąłem spust i zabiłem go.
Czułem chęć go ocalenia i też dumy, okropne uczucie. Od tamtej pory należałem
do tych typków. Miałem codziennie inne zlecenia i je wykonywałem, do dziś to
robię, ale teraz to ja jestem naczelnym paru typków i ja mogę im dawać
zlecenia, ale i tak jest jeden szef ma na imię Harry. To on jest tam rządzi, ja
jestem jego bliskim wspólnikiem, który czasem ma mu przywieść zdobycz, żeby on
sam ją maltretował.
Zayn wstał i patrzył się na mnie z niedowierzaniem, trzymał ręce
za głową i się na mnie patrzył.
- Co się gapisz?! Napiłem się i kontynuowałem dalej. Chciałeś
wiedzieć czym się zajmuje, nie wiem czemu, ale mi to sprawia przyjemność,
czasem to nie jest łatwe, ale to moja praca. Kurwa Zayn zrozum!
- Jak mam zrozumieć, kiedy mój przyjaciel zabija ludzi. Nie wiem
Horan co z tobą, jest to pojebane.
Super.
- Tak, tak wiem, a i Zayn jest kolejna sprawa którą muszę ci
wyjaśnić.
- Mam spierdalać do schronu czy jak? Zaśmialiśmy się.
- Dobra , w moim domu jest pewna dziewczyna o imieniu Lucy.
Zayn dziwnie się na mnie popatrzył.
- Twoja dziewczyna?
- Nie! To jest moja zdobycz, muszę ją przetrzymywać, a później
oddać w ręce szefa.
- Aha, gdzie ona jest?
Zayn znowu usiadł i zaczął się denerwować.
- Niall, jesteś moim przyjacielem, uważam cię za mojego jedynego brata,
któremu mogę zaufać, ale to jest przegięcie.
- Zayn, to nie może się wydać! Nikomu nie możesz nic powiedzieć.
Zayn się spojrzał na mnie z niecierpliwością i powiedział:
- Zgoda, to tylko dla ciebie.
Odetchnąłem z ulgą i dokończyłem piwo.
~Zayn
Nie wiedziałem co powiedzieć, kurwa on?!
Nigdy bym nie przypuszczał że Niall może się cieszyć z zabijania niewinnych
ludzi, okropne. Spoglądałem na niego, powiedział mi że przetrzymuje dziewczynę
o imieniu Lucy, kurwa. Jeśli to ona? Kurwa, no nie.
Momentalnie usiadłem i zacząłem zbierać włosy do tyłu i się
martwić, kurwa.
- Niall, jesteś moim przyjacielem, uważam cię za mojego jedynego
brata, któremu mogę zaufać, ale to jest przegięcie.
Niall się na mnie spojrzał błagalnym i jednakowo złym spojrzeniem
i powiedział:
- Zayn, to nie może się wydać! Nikomu nie możesz nic powiedzieć.
Kurwa! Jak?! Nie mogę, ale to jest mój przyjaciel, a moja siostra?
Jeśli kurwa to jest Lucy?! Nic nie będę mówił Niall'owi.
Ona nie wytrzyma bez niej, cholera.
W końcu musiałem się zgodzić..
- Zgoda, to tylko dla ciebie.
Widać że mu ulżyło, boże co ja wyprawiam.
Jednak żal mi było Lucy, więc zapytałem:
- A gdzie ona jest?
- Chyba w łazience.
Nie patrząc już na niego, zacząłem biec na górę, aby zobaczyć czy
to ona.
Stanąłem przed drzwiami, chciałem już chwycić za klamkę, ale nagle
się otworzyły i.. niestety tak to była ona. Kiedy mnie ujrzała, miała minę
jakby chciała się na mnie rzucić w ramiona, tak jakbym ją przyjechał uratować,
ale niestety. Lucy przykro mi, przepraszam.
Nagle zsunęła się po drzwiach i zemdlała, schyliłem się żeby ją
podnieść, ale poczułem jak Niall kładzie mi rękę na ramieniu i mówi:
- Zostaw, ja ją wezmę.
Pochylił się i podniósł ją. Wyszedł z łazienki i ruszył do
jakiegoś pokoju. Chciałem iść za nim, ale powiedział:
- Zostań tu
Ciekawe czemu nie mogłem iść za nim?
Po chwili wrócił z kluczem w ręku. Zjebało go już do reszty, żeby
dziewczynę zamykać w pokoju. Szczególnie Lucy. Nie mogę nic powiedzieć Amy. Po
co się umawiałem, że nie puszczę pary z ust. Kiedy moja siostra się dowie, że
byłem w to zamieszany znienawidzi mnie. Co ja mam teraz zrobić? Nie zdradzę
swojego przyjaciela, niestety muszę to ukrywać. Musiał akurat tą pracę przyjąć,
kurwa.
Zeszliśmy na dół, wziąłem z kanapy swoją torbę, gdzie mam rzeczy,
ponieważ później jadę do Los Angeles w sprawie pracy… Zajebiście w takiej sytuacji.
Postanowiłem że zostanę u Niall’a ten tydzień, boję się o
Lucy.
Niall jest nieprzewidywalny.
~Lucy
Obudziłam się w… pokoju? Co? Nareszcie leże w miękkim łóżeczku,
tego mi brakowało. Ale chwila czy na pewno to jest dom Niall’a? Może jestem
gdzieś indziej, może Zayn mnie uratował! Pewnie jestem w jego domu! Chociaż
nigdy u niego nie byłam.
Podeszłam cicho do drzwi, przekręciłam klamkę i dupa, zamknięte,
kurwa.
Nadal czuję ten zapach w buzi, muszę umyć zęby, idiota musiał mi
dać ten przeterminowany sok!
Podeszłam do okna, usiadłam na parapecie i patrzyłam się w piękny
krajobraz, las, ten piękny zapach, ale po chwili poznałam te miejsce, tam
właśnie uciekałam tą ścieżką. Kurwa, będzie mnie tu tak przetrzymywał do
usranej śmierci. Czy on mnie kiedyś wypuści?!
Ciekawe co teraz czuje Amy, czy płacze po nocach, a czy Zayn nie
miał wyjechać do Usa. Czemu on tu przylazł? Myślę że gdyby chciał mnie
uratować, już by to dawno zrobił. Na nikogo nie mogę już liczyć, boję się.
Nawet jeśli ucieknę to on znowu mnie złapie i zwiąże. I po co to wszystko?
Dlaczego kurwa ja?!
Momentalnie się rozpłakałam, chciałabym w kogoś się wtulić.
~~~
Ale zimno, zaraz tu zamarznę, cała się
trzęsłam. Krople wody uderzały o mój kaptur. Czekałam na autobus szkolny, który
miał mnie odwieźć do domu. Stoję tu już chyba z godzinę! Postanowiłam iść na
piechotę. Szłam jak najszybciej, ponieważ padał deszcz.
- Okropna pogoda. Zatrzęsłam szczęką,
mówiąc sama do siebie.
Skręciłam w nieznaną mi drogę, ale
chciałam iść na skróty.
Zauważyłam że jest grupka ludzi pod
drzewem, o nie! To koledzy z mojej szkoły, wolę się zawrócić, ale przejdę jak
najszybciej może mnie nie poznają.
Przyspieszyłam kroku i usłyszałam za sobą:
- Ej! Lala choć, może się zabawimy?
Kurwa, zauważyli, czego oni chcą?
Poczułam silne szarpnięcie na łokciu, od
razu się odwróciłam.
To był ten typ, który cały czas mnie
przygniata mnie do ściany w szkole.
- No, to co my tu mamy? Co taka samotna
dziewczynka jak ty robi tutaj? Na tej dzielnicy?
- Spieszę się, puść mnie.
- Widzę że jesteś mi co winna.
Nagle podeszli do mnie dwóch kolejnych z
tej grupki i zaciągnęli za ramiona na trawę. Wyrywałam się im, niestety na nic.
Josh schylił się nade mną i zaczął mnie całować. Coraz bardziej się bałam, jego
koledzy się mi przyglądali. Chłopak trzymał moje nadgarstki w uścisku. Zaczął
ręką zniżać się do moich spodni, zaczął je rozpinać. Kurwa, co on chce zrobić!
- Zostaw mnie! Wykrzyczałam jak
najgłośniej.
- I tak wiem że tego chcesz.
Czego chce?
- Pomocy! Wzięłam wielki wdech z płuca i
wykrzyczałam z całej siły. Na nic.
Przyłożył mi rękę do twarzy.
- Chłopaki, obstawiacie drogę i patrzcie
czy ktoś nie jedzie! Już!
Pobiegli pilnować czy nikt nie będzie iść,
czy przejeżdżał samochodem.
- Dlaczego ja?
- Malutka, słuchaj jesteś mi coś winna.
- Nic ci nie jestem winna.
- A, jednak jesteś. Twoja przyjaciółka
mnie rzuciła, więc muszę zrobić komuś jej bliskiemu krzywdę.
- Ratunku! Wykrzyczałam… na marne.
Leżałam na ziemi już tylko w bluzce.
Niestety zrobił to… Zostałam zgwałcona.
Krzyczałam z bólu, nigdy więcej sama nie
będę wracać. Ale już za późno. Zaczęłam płakać, zobaczyłam tylko, że Josh
ucieka z miejsca zdarzenia.
Ledwo co się podniosłam, ubrałam się i
ruszyłam w stronę domu. Wszystko mnie bolało, nie mogłam uwierzyć do czego
doszło. Nie będę w ciąży bo użył gumek, ale czuje obrzydzenie, mam ochotę się
zabić. Kurwa, zabiję się! Upadłam na ziemię i zaczęłam ryczeć i wtedy podbiegł
do mnie chłopak, wystraszyłam się. I tak poznałam moją pierwszą miłość.. Jacke'a.
~Lucy
Przypomniałam sobie o tym zdarzeniu, jak wtedy Jacke mi pomógł,
oczywiście wróciłam do domu, zastałam tam policję i niańkę, która mną się
opiekowała po śmierci rodziców, później zamknęli tego skurwiela Josh’a.
Pamiętam jak Jacke wtedy mną się opiekował, każdego dnia, cały czas sms’y o
późnych porach. Jak trochę podrośliśmy zamieszkaliśmy razem, wszystko cudownie
do czasu. Wrócił pijany i mnie zdradził z moją „koleżanką” Connie.
Później zamieszkałam z Amy, mieszkałabym już nią z 2 lata. Czemu
znowu muszę mieć spierdolone życia na nowo.
Zeszłam z parapetu i skoncentrowałam wzrok na drzwiach na przeciwko łóżka.
Obudziły mnie promienie światła, jest i ciche szepty, które dobiegały zza drzwi, momentalnie się zerwałam i podsłuchiwałam. To była rozmowa Niall'a z kimś przez telefon, tak mi się bynajmniej wdawało.
- Tak szefie, zająłem się nią.
Usłyszałam jeszcze kilka słów z ust Niall'a że ma mnie pilnować i
jeśli coś mu się nie spodoba to mi coś zrobi. Boję się go i nie chce żeby mi
zrobił takie coś co było z Josh'em. Nie wytrzymałabym tego, za dużo wspomnień.
Pomału ze strachu się położyłam z powrotem i udawałam że śpię.
Wzdrygnęłam, kiedy drzwi się otworzyły, prawie zawału dostałam.
Poczułam że siada za moimi plecami, czego on kurwa chce!? Nachylił się nade mną
i wszeptał:
- Nie bój się mnie księżniczko, nic ci się nie stanie.
Przeszedł mnie powolny i przyjemny dreszcz, jego głos jest
anielski. Nie rozumiem czemu jest tym cholernym mordercą. Nagle poczułam jak
kładzie mi rękę na biodrach i zaczął jeździć swoją ręką od dołu do góry,
zatrzymał rękę przy moich włosach i rozpiął je. Kurwa zostaw mnie! Nie jestem
twoją własnością!
- Pięknie wyglądasz.
Wstał z łóżka i usiadł na fotelu na przeciwko mnie. Domyślam się
że teraz się na mnie gapi, czuję się dziwnie. O nie! tylko nie to! Czułam że
zbiera mi się na kichanie, nie teraz błagam! I momentalnie kichnęłam, niestety
otworzyłam oczy i ujrzałam go. Jego spojrzenie było złe, patrzył się na mnie
tym wzrokiem. Ma takie hipnotyzujące wzrok spojrzenie, można się w nich
zadurzyć. Usiadłam i powiedziałam:
- Czy mogę coś zjeść?
- Czy mogę coś zjeść?
Jego twarz nagle promieniowała, mam się bać?
- Jasne, ale tak na początek to dzień dobry, jak się spało?
Co kurwa? Ty mnie się pytasz jak się spało? Czy to jest ten sam
człowiek?
- Yyy tak dzień dobry i dobrze się spało.
Uśmiechnęłam się jak najlżej i moje oczy przez skrępowanie przekręciły
się na sufit.
- Czemu unikasz mojego spojrzenia?
- Nie unikam. Skłamałam.
- Lucy, boisz się mnie?
- Może
Nie kurwa w ogóle się ciebie nie boję.
- Czemu? Że ci coś zrobię?
Pokiwałam głową.
- Więc bój się mnie.
Mam to rozumieć jako sarkazm, czy jako prawdę, po nim się
wszystkiego spodziewam. On musi być na coś chory.
- To poczekaj tu, a ja ci przyniosę jedzenie.
Super, myślałam że jak zejdę to zobaczę Zayn'a i mi pomoże stąd
uciec, ale ten chuj wszystko robi żeby nikt się nie dowiedział że tu jestem, w
końcu to ja jetem jego zdobyczom i ma mnie tu przetrzymywać.
Ciekawe co mi do jedzenia przyniesie, pewnie zwiędłe kanapki. I
przeterminowany sok, jak wtedy.
Przyglądałam się fotografią na jego ścianach, na jednym z
nich jest jakaś kobieta i Niall. Pewnie jego mama, a na drugim jest z
mężczyzną, ale nie wygląda na ojca, może brat? Ojca nie widzę na żadnym ze
zdjęć, dziwne. Przerwał mi Niall, który niósł talerz z naleśnikami i herbatą, o
to jednak nie to co wtedy.
Podał mi jedzenie i usiadł na fotelu.
- Czy możesz wyjść? Poprosiłam.
- Chcesz powtarzać to co w łazience? Zaśmiał się
- Proszę?
- Nie. Odpowiedział krótko.
-Dobrze, w takim razie nie zjem nic.
Zrobił się wściekły i powiedział:
- Masz to zjeść! Inaczej już nigdy nie zobaczysz swoich
przyjaciół.
- Nie rozkazuj mi!
Zerwał się z siedzenia i wziął talerz z herbatą, odstawił na
podłogę. I zaczął do mnie podchodzić, powoli, aż był nade mną. Jego twarz jest
ode mnie parę centymetrów, a jego oddech odbijał się o moją szyję. Śledził
każdy zarys mojej twarzy. Jego oczy, nie mogę, one chcą żeby go pocałować, nie
zrobię tego!
Ale on to zrobił, wpił się w moje usta, chciałam go odepchnął, ale
przytrzymał mi nadgarstki identycznie jak chłopak, który mnie zgwałcił. Bardzo
się wystraszyłam, nie chce żeby Niall to zrobił, on udaje tylko kogoś kim na
prawdę nie jest! Może już przetrzymywał jakieś dziewczyny i robił sobie z nimi
co tylko chciał, ale żadna nie sprawdziła jaki jet na prawdę. Może ryzykuję,
ale nic mi chyba nie zrobi. Odepchnęłam go nogami, ze strachu poleciały mi łzy.
Niall zrobił smutną i zdziwioną minę.
- Co się dzieje?
Ok, może na prawdę go to nie obchodzi, bo jest przyzwyczajony do
lasek, które dają sie mu uprowadzać. Ale mu powiem co mi jest.
- Więcej tak nie rób.
- Dlaczego?
- Kiedyś mnie zgwałcili.
Zrobił się zmartwiony i wyszedł z pokoju. Co? To wszystko? Nie
wiem już sama, ciężko go zrozumieć.
Schyliłam się po naleśniki i zjadłam je bardzo szybko, aż tak
byłam głodna, nie wiem czemu Niall wyszedł, jakby był przegrany. Muszę się
dowiedzieć o co mu chodziło.
____________________________________________________________________________
Hej, no i jest rozdział 4. Mam nadzieję że wam się spodobał, jeśli tak to komentujcie.
Ilysm @Horan__HugMe x
Tysm za wszystkie komentarze
CZYTASZ=KOMENTUJESZ;)
____________
Hiiiiiii :)
OdpowiedzUsuńRozdział super....jak zwykle.
Ja na miejscu Lucy nie powiedziałabym Niall'owi o tym! Przecież i tak ma wyjebane, więc po co ma to wiedzieć?
Nie ogarniam Zayn'a. Choć sama ci mówiłam, żeby nie ratował xD
Ale czemu on tego nie zrobił :O
Ty wiesz na co czekam :) hahaha ty zboczuchu nie o tym myślałam :P Hahaha
Pewnie nie wiesz kto komentuje xD
Więc....
@megatightening
.
.
.
.
.
.
.
.
Masło :)
Pierwsze Lucy wieży że Niall jest kimś inny, drugie Zayn od małego się przyjaźnił z Niall'em i przysiągł mu że nie powie, a oni uważają się za braci. Po trzecie hahahahahahahhahaha. I wiem że to ty komentujesz, bo tylko ty tak komentujesz;)
UsuńJak już pisałam rozdział podoba mi się , chociaż nie, jest super = )
OdpowiedzUsuńZ niecierpliwością czekam na next xx
@Aj_Loff_Dimples
Świetny rozdział :)
OdpowiedzUsuńCzekam z niecierpliwością na następny, będę czytać na bieżąco ♥
A wgl dobrze że piszesz ff o Niallu bo mało takich jest..dziękuję :)
I to chyba najlepsze ff jakie do tej pory czytałam.
@Niall_my_Angel
Bardzo się cieszę, że ci się podoba;)
UsuńBędę cię informować, ilysm x
ŚWietny rozdział. Bardzo mi się podoba :)) Czekam na dalsze z noecietpliwością _@dominika1993_
OdpowiedzUsuńcudowny! czekam z niecierpliwościa !mam nadzieje, że następny dodasz troche szybciej niz ten :)
OdpowiedzUsuńPostaram się;)
UsuńAle się dzieje o.O.
OdpowiedzUsuń@Myangel_isNiall
trochę nie ogarniam, mam problemy z rozróżnianiem tego, co mówią na głos, a tego, co myślą.
OdpowiedzUsuńogólnie ciekawie, ale tak, jak mówię, mam z tym małe problemy. ale przejdę dalej,
pozdrawiam,
@camilllaxxx
Super rozdział:*
OdpowiedzUsuńUwielbiam tego bloga :D
OdpowiedzUsuń