środa, 24 września 2014

19. Spokojnie księżniczko



~Niall

Zamknąłem drzwi od łazienki, mój mózg myślał teraz tylko o Lucy. To co przed chwilą się wydarzyło, nigdy tak z nikim tego nie przeżywałem, ona jest spokojna, urocza, bezsilna. Gdy ją ujrzałem w ciemnych włosach, jej zmiana, te zaczerwienie na policzkach od wstydu, wszystko takie idealne. To ona daje mi na dzień dzisiejszy powód do radości, dlaczego od tak się w niej zadurzyłem?
Ona chciała to czego ja pragnąłem, ją. Najbardziej w świecie potrzebuje właśnie jej. Pierwszy raz jak otworzyłem bagażnik, zobaczyłem przestraszoną dziewczynę ze łzami w oczach, nie miałem wtedy dla niej serca, ale ona to zmieniła. Jej cichy melodyjny głos, oczy jakby ocean, ciepłe policzki, różowe usta, idealna pod każdym względem. Nie wyobrażam sobie jak mogłem ją wtedy uderzyć, poniosło mnie, nadal ponosi, przystopowuje na każdą myśl o niej, bezbronnej Lucy.
Stanąłem uradowany przed lustrem, czułem jej zapach, zapamiętałem każde jej delikatne muśnięcie mojego ciała, to jak cicho jęczała. Nigdy nie przypuszczałem, że mógłbym poznać taką osobę, mógłbym poczuć jak to jest, zobaczyć innego człowieka niż do tej pory.
Po wspaniałych wspomnieniach z przed chwili, na myśl przyszedł mi zagrożony Liam.
Trzeba go ratować, zacisnąłem lekko pięść. Wyjedziemy jutro, musimy tam jak najszybciej dojechać.
Niby daleko, ale dla niego wszystko, nieraz mi uratował skórę przed strzałem pistoletu. Poświęcał się swojemu życiu dla mnie, trafiał często do szpitala, ale szybko z tego wychodził.
Jedno pytanie moją głowę, dlaczego Harry zawiózł go do Włoch? Czy właśnie tam jest tajemny sejf? Nie, to niemożliwe. Tak nie było w planach, on miał się znajdować w samym środku Ameryki, miałem różne plany z Liam’em i kiedyś Eric’iem, aby tam wyruszyć, ukraść odrzutowiec Harry’ego, aby nikt nie złapał nas na przewożeniu broni, lub innych rzeczy. Dokładnie nigdy nikt nie wiedział gdzie to jest ukryte, być może gdzieś pod ziemią, lub w jakimś muzeum.
Chciałem odpocząć jeszcze raz o tych problemach, postanowiłem wziąć długą kąpiel w gorącej wodzie, ja sam. Tylko ja i moje myśli. Napuściłem wodę. Kiedy się już w niej znajdowałem, przeszła mnie małe dreszcze, spokój, cisza. Zanurzyłem głowę i wypuściłem niepotrzebny tlen.
Czułem, że moje ciało zaraz nie wytrzyma, więc podniosłem szybkim ruchem głowę, nabrałem całymi płucami ilość powietrza ile bym mógł tylko pomieścić. Mój puls podrósł, czułem się jak na misji, tę adrenalinę przerwało mi otwieranie drzwi, pośpiesznie odwróciłem głowę, zauważyłem tylko Lucy, która mnie przeprosiła i zniknęła za drzwiami.
-Co się stało? –Mój głos się rozniósł po pomieszczeniu.
-Chciałam wiedzieć, czy nic ci nie jest, bo szybko oddychałeś  –Odezwała się za drzwiami, podsłuchiwała mnie. To miłe, ona się o mnie boi. Wstałem i owinąłem się ręcznikiem wokół bioder.
-Lucy wejdz –Poprosiłem. Dziewczyna po woli weszła do łazienki. Jej wzrok skupił się na moim ciele, zauważyłem na jej policzkach czerwień, której potrzebuję. Uwielbiam kiedy się rumieni. Podszedłem do niej, przykłdając dłoń do jej nagrzanego policzka. Jej oczy spotkały się z moimi, nareszcie.
-Nic mi nie jest. –Uśmiechnąłem się, odwzajemniła czule. Złożyłem na jej ciepłych ustach pocałunek.
Kciukiem pocierałem jej gorącą skórę. Jej nogi niespodziewanie owinęły się wokół mnie, uniosłem ją, nasze pocałunki stawały się bardziej namiętne. Buchające ciepło od niej ocieplało mnie przyjemnie.
Przycisnąłem ją do ściany, zjeżdżając niżej, moje ręce błądziły po jej udach. Pozwoliłem jej owinąć rceę między moją szyją, całowałem ją po niej. Przyciskała coraz mocniej gips do mojego karku, nie przeszkadzało mi to. Zobaczyłem u niej gęsią skórkę, postawiłem ją na ziemi i podałem jej moją bluzę z blatu.
-Dziękuje. –Uniosła kąciki ust, gdy zakładała bluzę, jej dołeczki ukazały się na czerwonych policzkach.
Są gorące jak zawsze, wygląda tak seksownie w mojej bluzie. Objąłem ją i położyłem szyję na jej ramieniu. Jest sporo niższa ode mnie. To urocze, żeby mnie pocałować musi stanąć na palcach.
-Jutro wylatujemy do San Siro. –Oznajmiłem ją, Lucy skrzywiła twarz i zapytała:
-Tam jest Liam? –Zapytała.
-Tak, musimy go uratować i ty mi w tym pomożesz. –Przełknęła ślinę na słowo ‘ty’.
-Nie będzie tak źle, będę cię chronił, nie dam ci broni. –Zrobiła się zła.
-To jak mam się obronić, gdyby on jednak do mnie celował? –Nie może! Nie pozwolę na to, ale on jest zdolny żeby ją zabić, musi nauczyć się strzelać.
-Chodź ze mną. –Zabrałem broń i wyszliśmy z pokoju hotelowego, chciałem już zamknąć pokój, ale Lucy zaczęła się śmiać.
-Co? –Zapytałem, a ona nie przestawała i wskazała palcem w dół. Kurwa..zapomniałem założyć czegoś na siebie. Wszedłem z powrotem do pomieszczenia i szybko ubrałem się w inne ciuchy.
-Brawo. –Zażartowała ze mnie.
-Ej, czasem mam prawo coś przeoczyć. –Zaśmialiśmy się wchodząc do windy, schowałem szybko broń do tylnej kieszeni kurtki. Wychodząc przy recepcji stała ta zdzira ze sztuczną opalenizną.
Pokręciłem głową i zaśmiałem na widok jej stroju, prawie wyszliśmy, kiedy do nas podeszła.
-Coś cię bawi? – Tupnęła szpilką w podłogę i przeczesała ‘swoje’ włosy za ucho.
-Tak – Lucy szturchnęła mnie lekko w ramię.
-Niall! Przeproś ją. –Rozkazała mi, a ja zajęczałem cicho.
-Przepraszam, że musisz być taką dziwką. –Uśmiechnąłem się, patrzyłem jak jej usta się otworzyły ze zdziwienia. Pociągnąłem ją za rękę i w końcu wyszliśmy z hotelu. Już obawiałem się, że nigdy stąd nie wyjdziemy.
-Jak mogłeś? –Była zdezorientowana. Stanęliśmy obok zaparkowanego motoru.
-To jest zwykła dziwka. –Odpowiedziałem jak najprościej potrafiłem.
-Ale skąd wiesz? –Po woli doprowadza mnie do nerwów, uniosłem ją i posadziłem na motorze.
-Cicho już. –Pocałowałem ją w czoło, jej mina dopowiadała się odpowiedzi. Usiadłem przed nią i ruszyliśmy z głośnym odpaleniem. Jechałem z niedozwoloną prędkością, tak jak zwykle. Czułem przygniatający się gips do mojego boku, już nawet mam tam siniaka. Zaśmiałem się i bezpiecznie wykręciłem w główną uliczkę.
-Gdzie jedziemy? – Zapytała.
-To niespodzianka. –Odpowiedziałem jej, przyspieszając tępo.
Po ok. 20 minutach jazdy wjechaliśmy na pustą łąkę. Podałem dziewczynie rękę, po czym podałem jej broń. Lucy podniosła brwi.
-Nie wiem co mam robić. –Stanąłem za nią obejmując rękami broń, którą trzymaliśmy teraz razem. Jej ręce całe drżały, nachyliłem się do niej i szepnąłem jej do ucha:
-Spokojnie księżniczko. –Mogłem tylko wyobrazić sobie jak jej ciało właśnie przebiegły dreszcze.
-Celuj ostrożnie do tego konaru drzewa co jest przed tobą. –Kiwnęła zdenerwowana głową. Lucy nacisnęła spust, ale się zdziwiła. Zaśmiałem się z niej.
-Musisz załadować magazynek. –Pokazałem dziewczynie jak to się robi, słuchała mnie uważnie i wróciliśmy do poprzedniej pozy.
-Przed siebie, na wprost ciebie, to nie jest trudne. –Przycisnęła wargi i pierwszy strzał wydał się na całe pole. Zobaczyłem na konar, w sam środek! Klasnąłem w ręce.
-Dobry strzał jak na pierwszy raz! –Lucy ponownie postanowiła strzelić, tym razem sama, załadowała, wymierzyła cel i strzeliła. Wow, nie spodziewałem się tego. Ona jest w to dobra.
-Dobrze, a teraz zestrzel tę butelkę. –Podniosłem pustą szklaną butelkę na konarze. Kiedy jej jeszcze nie odłożyłem wydał się strzał, butelka mi wypadła z rąk. Upadłem na ziemię, kurwa Luc.
Złapałem się za ramię, zaczęła się sączyć krew, boli jak cholera. Zacząłem przyciskać ranę. Spojrzałem na dziewczynę, która trzymała dłoń na twarzy, nie mogła uwierzyć w to co się właśnie stało, była sparaliżowana, stała w miejscu.
-Lucy! Zadzwoń do Tom’a, nie na pogotowie! –Rozkazałem jej, a ona nerwowo szukała w listach kontaktów.
-To on ci założył wtedy gips. –Powiedziałem ledwo przez ból, który mi sprawiała krwawiąca ręka.
-Halo? Tom, potrzebujemy pomocy, Niall ma przestrzeloną rękę, jesteśmy na łące zaraz za wjazdem do miasta, na końcu lasu. –Dała wskazówki mojemu znajomemu i się rozłączyła.
-Przepraszam. –Kucnęła obok mnie i zdjęła z siebie moją bluzę, po czym rozdarła kawałek swojej bluzki. Zawiązała wokół rany.
-Wybacz mi  nie chciałam, po prostu to jakoś tak samo z siebie wystrzeliło… –Zaczęła się spowiadać, ale jej przerwałem.
-Już dobrze, Luc. Mogło być gorzej. –Zaczesałem jej pasmo włosów i pocałowałem. Kurewsko boli, ale chociaż jej pocałunek sprawia przyjemność. Siedziała przez cały czas przy mnie, do tej pory jak Tom przyjechał.
-No nieźle stary –Kucnął koło mnie i wyjął apteczkę. Zaczął przemywać ranę, syczałem z bólu. Po chwili dodał:
-Kula cię mocno zadrapała, nie przebiła kości, ale trzeba to zszyć. –Powiedział. Pomógł mi wstać i usiadłem na jego tylnym siedzeniu. Zaczął przygotowywać potrzebne rzeczy, Lucy usiadła obok mnie i się przyglądała. Uśmiechnąłem się do niej.
-Naprawdę przepraszam. –Znowu..
-Oh przestań, to nic. –Odpowiedziałem.
-Jasne! Jak nic, przecież to ciężkie obrażenie Niall. –Nie marudź.
-Było minęło, niechcący to zrobiłaś. –Odpowiedziałem. Tom założył rękawiczki i dał mi znieczulenie, po czym napiąłem mięśnie i poczułem mrowienie. Nie był to ból, nie czułem nic, widziałem jak to zszywał, raz, drugi, trzeci. Spojrzałem na dziewczynę, patrzyła na to przez ręce.
-Boli? –Zapytała.
-Nic, a nic. –Uśmiechnąłem się i Tom skończył. Zakleił jakimiś plastrami. Wyglądam jak frankenstein.
Podziękowałem mu i powiedziałem, że się odpłacę innym razem. Wsiedliśmy na motor i teraz przestrzegałem prawa bo za bardzo nie mogłem przyciskać dłoni.
Gdy już zaparkowałem, Lucy pomogła mi zejść.
-Mamy teraz oboje opatrunki. –Zaśmialiśmy się i wjechaliśmy na piętro. Wpadliśmy do pokoju, nie tego samego, bo rzeczy były powywracane. Co do chuja?
_________________________________________________

Tom Smitch 24 lat.
'Jestem tylko lekarzem'


CZYTASZ=KOMENTUJESZ!
Hej jest już następny rozdział, mam nadzieję, że wam się spodobał. 
Proszę skomentujcie, chce wiedzieć co sądzicie od początku do końca, to dla mnie ważne.
Ilysm @Horan__HugMe x 
__________________________________________________ 

12 komentarzy:

  1. Nie spodziewałam sie tego, że Luc go postrzeli ! Koocham <33333

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozdział jest cudowny *…* Lucy taka nie zdarna :D więcej takich akcji proszę! Rozdział jest cudowny, to jeden z moich ulubionych :) powodzenia w dalszym pisaniu. Mam nadzieje ze rozdział będzie juz nie długo :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Genialny rozdzial @707mania

    OdpowiedzUsuń
  4. jezu w pierwszej chwili pomyślałam ze to Harry ich namierzyl i to on strzelił w Niall'a omg dobrze ze nic mu nie jest :) czekam na next! @niall_quad

    OdpowiedzUsuń
  5. super! bardzo mi się podoba :)
    uu Diana strzela xD ciekawa jestem kto to zrobił im w pokoju. czekam na next z niecierpliwością! xoxo

    OdpowiedzUsuń
  6. MEGAAA!!
    To jest genialne! Jak w realu się czułam. Xd Jestem mega ciekawa co dalej :3 szybko next!

    OdpowiedzUsuń
  7. Ojej... ta ręką utrudni mu.. jakby to no walkę z Harrym. Nie dobrze :/ teraz ten pokój rozwalony... czyżby Harry albo nowy wróg?
    @Arixiel

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetne i dodawaj szybciej rozdziały :D

    OdpowiedzUsuń
  9. jejku świetne!
    wiadomo kiedy next? :(

    OdpowiedzUsuń
  10. Sorki że tak późno ale jak zawsze bardzo mi się podobał rozdział,
    Pierwsze próby strzelania które kończą się z lekkim dreszczykiem i przyjazdem Toma.
    I zakończenie że ktoś był w pokoju !?
    Czekam na next ;*

    OdpowiedzUsuń
  11. Głupiutka dziewczyna XD ale nawet słodka z nich para XD

    OdpowiedzUsuń