czwartek, 31 lipca 2014

13. Wyglądamy podobnie.

~Niall


Minął tydzień, Greg i Denise przyjechali po Theo w ustalonym dniu, będzie mi brakowało trochę tego malucha. Fajną zabawę z nim miałem, przez niego zbliżyłem się w jakimś stopniu do Lucy. Najbardziej zdziwił mnie fakt, iż Harry nie dał znaku życia o sobie, nie dzwonił w sprawie Lucy, nic, zero. Jakbym nie istniał i ona też, może w końcu zdechł? Może miał wypadek? Nic nie wiadomo. W sumie dobrze by zrobił wypadek temu chujowi. Nikomu by na nim nie zależało, wątpliwe jest nawet to, że ktokolwiek by przyszedł na jego pogrzeb. Nawet jego pupilki mu nie ufają, tutaj gra polega tylko na forsie. W gruncie rzeczy mi najbardziej zależy na ocaleniu Lucy. Siedziałem w pokoju i spoglądałem na śpiącą dziewczynę, przetarłem oczy i spojrzałem na budzik. Wskazywał 07:30, 13 września. Tego pechowego dnia o 08:05 przyszło na świat najbardziej znienawidzone dziecko, chociaż matka je kochała i tak go wszyscy omijali, uważano je za „dziecko szatana” pamiętam to do dziś. Tak, dzisiaj są moje urodziny, jak co roku spędzam je w pubie u Maurycego. Dobry stary kolega, zawsze mam zniżki u niego, można mu się powyżalac, jak każdy pijany człowiek, którego rzuciła dziewczyna, lub nawet i nie. Pamiętam jak ostatnio tam byłem, miałem niezłą bójkę, nawet nie pamiętam o co.
Powolnym ruchem, wstałem i udałem się na dół do kuchni zrobic jakieś jedzenie. Zrobiłem zwykłe naleśniki, jak kiedyś moja matka. Zawsze siadałem rozweselony na krześle przy stole i oczekiwałem na tego naleśnika, ona robiła je cudowne, brakuje mi tego. Usiadłem przy stole, kiedy chciałem już jeść, zapomniałem i jednej najważniejszej rzeczy. Świeczki, wyciągnąłem z szuflady i wbiłem w placka, podpaliłem i pomyślałem życzenie. W dupie to mam, że jeszcze się nie urodziłem, niektórzy w ogóle nie obchodzą urodzin. Zdmuchnąłem ją, kiedyś klaskałem, a teraz tylko ją szybko wyrzucam i zajadam się. Po urodzinowym śniadaniu prosto mówiąc, uwaliłem się na kanapie i oglądałem powtórkę meczu. Ze wczorajszej miski podjadałem chipsy. Kiedy wiedziałem, że będzie za parę sekund bramka, zadzwonił dzwonek. Kto o tej porze? Kurwa, wstałem leniwie i otworzyłem  drzwi. Listonosz, spojrzał na mnie od góry do dołu, niecodziennie się chyba widzi gościa w samych bokserkach stojącego w drzwiach.
-Dzień dobry, muszę niechętnie dzwonic do Pana Horan’a drzwi, ale ma Pan zapchaną skrzynkę na listy. Wykrzywił się i podał listy, nawet te ze skrzynki, jaki miły.
-Dziękuje, miłego lub nie miłego dnia. Uśmiechnąłem się i zabrałem z jego ręki stos listów. Zamknąłem drzwi i przeglądałem wszystko po kolei. W większości to rachunki i dwie kartki od Zayn’a.
Tylko on do mnie jeszcze pisze, każdy inny ze mną stracił kontakt. Rzuciłem rachunki na stolik i usiadłem na kanapie, czytając listy od niego. Jedna jest z pozdrowieniami z LA, a druga z życzeniami.
Przyjeżdża 20, nareszcie.
Usnąłem na kanapie i obudziła mnie denerwująca kreskówka. Otworzyłem oczy i zobaczyłem siedzącą koło mnie Lucy.
-Hej. Powiedziała, uśmiechając się i trzymając pilota w ręku.
-Cześc, jak się spało? Spytałem zaspany.
-Dobrze, ale się strasznie wiercisz w nocy i mówisz dziwne rzeczy. Objęła ręce wokół nóg.
-Przepraszam taki już zostałem stworzony, chcesz coś zjeść? Spytałem później ziewając.
Dziewczyna kiwnęła głową i ruszyła do kuchni. Beze mnie, chociaż się czuje jak we własnym domu.
Muszę się chyba ubrac, no chyba że chce podziwiac moje mięśnie. Nie chce jej wspominac o moich urodzinach, ale prędzej czy później wszystko się wyda. Pobiegłem na górę i wziąłem szybki prysznic, ubrałem się i zszedłem na dół.
-Smacznego. Powiedziałem w jej stronę, siedziała w kuchni.
Zrobiłem sobie kawę i usiadłem naprzeciwko niej.
Dziewczyna się na mnie patrzyła cały czas, aż nagle zapytała:
-Nie chcesz mi o czymś powiedziec?
Coś podejrzewa.
Zaprzeczyłem głową popijając kawę.
-Spoko. Wzięła ostatni kawałek tosta i go zjadła.
-Mów. Rozkazała, prawie wyplułem kawę.
-Że co? Nie wytrzymam, podnosi mnie adrenalina, dawno jej nie miałem. Chciałem znowu to poczuc. Nie mogę, co się ze mną dzieje? Ten dzień od rana jest nudny, zwyczajny jak u każdego w domu.
-Lucy, nie wkurwiaj mnie. Dziewczyna odstawiła talerz i powiedziała szybkie:
-Ok. Jakby pytała i odpowiadała razem, nie kurwa nie.
Wstałem i wbiłem kubek do zlewu, stłukł się i zacząłem szybciej oddychac. Kurwa znowu, dawno nie biłem się to przez to. Lucy się momentalnie odwróciła, widziałem że stała z pytającą twarzą, czy aby nic mi nie jest. Wszystko ok, tak. Wyszedłem z kuchni do ogrodu zabierając przy tym paczkę papierosów. Wypaliłem nerwowo i stres może za chwilę minie. Miałem głupi pomysł, pojechac na trening boksu. Jeździłem tam z Liam’em na odstresowanie się. Wszedłem do środka, dziewczyna siedziała na kanapie spoglądając na kreskówki i na mnie.
-Zaraz wracam. Powiedziałem do niej.
Założyłem kurtkę, wziąłem kluczyki i wyszedłem z domu. Kiedy byłem w garażu wziąłem najpotrzebniejsze rzeczy, zawsze tu trzymałem rzeczy na treningi. Wsiadłem do auta, które naprawiłem po wyjeździe Theo.
Pod budynkiem spotkałem tam paru znajomych, przywitałem się z nimi i wszedłem do środka. Wszyscy pracujący tu mnie pamiętają. Poszedłem do przebieralni i jak się przebierałem, cały czas przyglądał mi się jakiś chłopak. O co mu chodzi? To nie jest spojrzenie typu „ale on jest gorący” tylko „zabije cię”.  Wyszedłem z stąd i stanąłem przed workiem treningowym. Przygotowałem ręce i nogi. Uderzyłem z całej siły, po tym poleciały kolejne i kolejne. Myślałem tylko o wrogach, uderzam Harry’ego i James’a. Spojrzałem w lewą stronę, stał tam ten gościu z szatni, podnosił ciężarki. Spoglądał na mnie, odsunąłem z niego spojrzenie i skupiłem się na uderzaniu. Zacząłem kopac w niego i uderzac jeszcze mocniej, aż w końcu zatrzymał mnie trener.
-Dośc stary, już, chodź może lepiej na ring. Pokarzesz nam jak to się robi. Zaśmiał się i uderzył lekko w ramię. Przygotowany stanąłem na podium, nie wiedziałem z kim walczę. Kurwa, nagle pojawił się on. Skądś go znam, ale skąd? Dzwon zadyndał. Daliśmy koleżeński żółwik rękawicami i ruszyliśmy.
Ominąłem jego pierwszy ruch, zacząłem przysłaniac go lewym sierpowym, na nic. Uśmiechnął się chytro do mnie, nabijaliśmy się przez 3 min. Aż nadeszła druga runda, on zaczął mnie nawalac z obu stron, po chwili powiedział:
-Zabiore ją. Zaśmiał się cicho, ale na tyle żebym ja go zabił.
Posłałem go mocnymi uderzeniami, nagle upadł i nakładałem go z obu stron. Zacząłem go kopac, nic nie słyszałem tylko jego głos „Zabiorę ją” Widziałem jak krew mu wylatuje z nosa i oka. Kiedy już inni zawodnicy chcieli mnie wyrwac kopnąłem go z całej siły w brzuch. Zacisnął się z bólu. Opadł z sił, kurwa zabije go. Odnieśli mnie za ring i trzymali jak najmocniej, żebym tylko tam nie wrócił. Trener do mnie podszedł i wykrzyczał:
-Horan! Idioto ucze cię tu 9 lat i nic takiego nie było, przykro mi ale masz zakaz wchodzenia przez najwyżej 5 miesięcy na teren tego budynku. Poklepał mnie po ramieniu i dodał:
-Będzie lepiej dla ciebie, spójrz na siebie.
Spójrz na siebie, nie rozumiem.
Przebrałem się sam i wyszedłem pośpiesznie, na chodniku siedział on z kilkoma facetami, trzymał przy oku lód. Podszedłem do niego i powiedziałem odważnie:
-Co to kurwa miało być?
Chłopak się zaśmiał do kolegów i odstawił lód. Wstał do mnie, nie odchyliłem się nawet na kilka milimetrów.
-To miało być, że twoja panna jest moja.
Chciałem go rozszarpac, ale kiedy już się na to nanosiło, zatrzymał mnie trener, kurwa znowu.
-Już wypierdalaj! Grzeczniej nie powiem! Wykrzyczał pokazując ręką na drugą stronę ulicy.
Ominąłem go popychając lekko. Wsiadłem do samochodu i wróciłem do domu.
Pare siniaków mam na ciele, nadal nie rozumiem jego słowa „spójrz na siebie”.
Wszedłem do mieszkania i trzasnąłem drzwiami, rzuciłem torbę obok drzwi i stanąłem przed lustrem. Co kurwa jest nie tak?! Spuchnięte wory pod oczami, oczy które były czerwone jakbym płakał i pare siniaków, tylko tyle. Nie jestem przemęczony.
Widziałem w lustrze, że Lucy mi się przygląda. Spojrzałem na jej odbicie i powiedziałem:
-Przepraszam. Mój wyraz twarzy nie zmienił się ani trochę, był wyczerpany i zły.
-Za co? Spytała wstając z kanapy i podchodząc do mnie.
-Za to, że wyszedłem nawet nie mówiąc tobie o tym. Odwróciłem się do niej.
-Oh, ok, wybaczam. Uśmiechnęła się lekko. Położyła dłoń na moim policzku, który był cały siny.
-Biłeś się? Zapytała.
-Tak, byłem na boksie. Taki tam trening.
-Dobrze, rozumiem. Czemu mi nie powiedziałeś że masz urodziny? Zapytała, złapałem jej dłoń i zacząłem ściskac. Dziewczyna zaczęła się wyrywac.
-Oglądałaś moje listy? Spytałem lekko.
-Tak, puśc mnie! Krzyknęła.
Nie mogę, ona mnie nie potrzebuje. Puściłem ją i przeprosiłem. Chciało mi się beczec, jak małe kurwa dziecko. Nie rozumiem tego dnia. Odwróciłem się do swojego odbicia i uderzyłem z szybką prędkością w lustro, zbijając je na kilka tysięcy kawałków.
-Tak jest lepiej. Opuściłem wzrok i przełknąłem ślinę. Dziewczyna trzymała się za nadgarstek i patrzyła na moją rękę, która krwawiła w najlepsze. Krew spadała kroplami na podłogę.
-Chodź do kuchni. Wzięła mnie za drugą rękę i zaprowadziła pod kran. Przepłukała ją i zabandażowała. Teraz jesteśmy prawie bliźniakami, tylko że to nie gips.
-Wyglądamy podobnie. Powiedziałem.
-Tak.
-Przepraszam, jeszcze raz. Usiadłem i spuściłem wzrok, trzymając zabandażowaną rękę.
-Niall, nie rozumiem cię. Dziewczyna usiadła obok mnie.
-Wiem, jestem tu nie potrzebny, ale chce cię chronic. Spojrzałem na nią.
-Jesteś potrzebny, aby mnie chornic. A ja będę cię chronic przed samym sobą.
-Wiedziałem.
-Co?
-Że jestem niebezpieczny sam dla siebie.
-Niall każdy potrzebuje pomocy, nie ma idealnego człowieka.
-Dobrze.
-Sto lat, wszystkiego najlepszego! Powiedziała radosnym głosem. Uśmiechnąłem się z dwóch rzeczy, z pierwszej, że zabrzmiała zabawnie, z drugiej bo dawno nikt mi nie powiedział „wszystkiego najlepszego”.
-Dziękuje. Uśmiechnąłem się na tyle ile potrafiłem.
-To ile już zaczynasz lat? Spytała.
-21. Odpowiedziałem.
-Stary jesteś! Zaśmiała się, ja z nią.
-Mam dla ciebie prezent. Zdziwiło mnie to. 
-Zrobiłam to kiedy pojechałeś, przeczytałam list od jakiegoś Zayn’a. Powiedziała to jakby udawała, wymawiając jego imię.
Wyjęła z kieszeni gruby ścinek kartek.
-Kreskówka. Podała mi, a ja zacząłem oglądac przez nią narysowaną kreskówkę. Jestem tam ja i strzelam do ludzi, nagle widze Lucy i ją przytulam. Zaśmiałem się na koniec.
-Ciekawe.
Cały dzień spędziliśmy na oglądaniu jakiś filmów, było zabawnie, kocham z nią oglądac filmy. Spojrzałem na zegarek w telewizorze, była 20:10.
Więc czas się szykowac do Maurycego. Muszę jej powiedziec o imprezie.
-Lucy. Dziewczyna odwróciła wzrok od TV i spojrzała na mnie.
-Tak?
-Chcesz się wybrac do klubu?
-Jasne.. Powiedziała niechętnie.
-Chodź na górę.
Wstaliśmy i wsiedliśmy znowu do garderoby mojej matki.
-Wybierz coś.
-Niall nie m..
-Wybieraj! Powiedziałem rozkazująco.
-Ok, spokojnie.
Wybrała czarną obcisłą sukienkę i czarne szpilki. Wyobraziłem ją sobie w tym, będzi ewyglądac seksownie.
Wszedłem za nią do łazienki, dziewczyna chciała już zdjąc bluzkę, ale się odwróciła i powiedziała:
-Wyjdziesz?
-Um, tak. Zbyt się zafascynowałem tym jak będzie to idealnie na niej leżec.


~Lucy


Wybrałam czarną sukienkę i szpilki, myślę że będzie pasowac. Chłopak mi się cały czas przyglądał. Weszłam do łazienki, chciałam już się przebrac, ale Niall stał i był zamyślony.
-Wyjdziesz? Spytała z uznaniem.
-Um, tak. Wyszedł zamykając drzwi, krzyknął za nimi:
-Jakbyś potrzebowała pomocy, jestem za drzwiami. Słyszałam jak się o nie opiera.
Uśmiechnęłam się i założyłam jak najszybciej te rzeczy na siebie. W szufladach znalazłam kosmetyki, więc niechętnie się pomalowałam, bo wiedziałam że to jest po jego mamie. Przejrzałam się w lustrze i nawet nieźle. Nie lubię sukienek, ale na jego urodziny założę.
To jest dziwne, że spędzam urodziny z nim. Z osobą która, chciała mnie zabic, ale tego nie zrobiła, b mnie chroni. On nie chciał mnie zabic, ale czemu? Może chodzi mu tylko o wisiorek? Wątpie bo się mu zgubił i by już dawno mnie zabił. On ma uczucia wobec mnie, on zbyt nerwowo do tego podchodzi. Może ja też tak będę do niego podchodzic. Zaczęłam mu ufac, ale kiedy on jest niebezpieczny boje się go. Za bardzo się boję. Kiedy przestałam rozmyślac o nim wyszłam z łazienki. Próbowałam przez moment bo był oparty o nie. Odwrócił się i chyba go zatkało. Nikt wcześniej tak nie reagował, nawet Jack. Wymazałam go sobie od razu z pamięci. Nie chce o nim myślec. Chłopak złapał mnie za ręce i przyciągnął do siebie. Szepnął mi do ucha:
-Wyglądasz tak seksowanie, żebym teraz został tu w domu z tobą.
Dreszcze przeszły moje ciało i jego ręce powędrowały nad moją pupę. W jednym momencie myślałam, że mnie już puści, ale zrobił to uszczypnął mnie w tyłek. Niezauważalnie zareagowałam. Odchyliłam się od niego i zarumieniłam się. Dotknął mojego policzka i powiedział:
-Jesteś wspaniała. Jego oczy patrzyły na mnie z podekscytowaniem.
Nic nie odpowiedziałam i zeszłam z nim na dół. Wsiedliśmy na motor i odjechaliśmy. Niall zaczął jechac szybko, bardzo szybko. Chłopak cały czas do mnie krzyczał, abym trzymała się wokół jego pasa, ale nie umiałam. Jechał zbyt dużą prędkością, nagle przyspieszył i go ścisnęłam z całej siły, nagle krzyknął:
-Właśnie tak! Wyglądamy pewnie jak poturbowane zombie, ja w gipsie on zabandażowany.
-Niall!
-Co? Zapytał głośno, żebym go usłyszała.
-Pierwszy raz jadę na motorze! Krzyknęłam mu prosto do ucha, chociaż miał kask. Ale i tak to usłyszał.
-Wspaniale ci to wychodzi! Wykrzyczał, zadowolony.
Oparłam głowę na jego plecach i patrzyłam się na ludzi, którzy znikali bardzo szybko.

Oddalali się ode mnie i ponawiali się nowi. I tak w kółko. 
_________________________________________________________

Maurycy- 22 lata, dobry kolega Niall'a. Barman w Mullingar.


____________________________________________________________
CZYTASZ=KOMENTUJESZ!
Hej, no więc jest 13 rozdział! Pechowa liczba no, ale jeśli wam sie spodobał rozdział to skomentujcie to!;) 
Proszę o komentarz. Nie miałam dzisiaj weny, ale jakoś wyszło. 
Ilysm @Horan__HugMe x

20 komentarzy:

  1. Hej hej tu Masło :)
    No więc...szybko i na temat.
    Genialny *-*
    @megatightening

    OdpowiedzUsuń
  2. Pierwszy komentarz <3 KOCHAM TEN BLOG <3333 SZYBKO PISZ WIĘCEJ <33

    OdpowiedzUsuń
  3. Jaki brak weny! Mi i tak się podoba! Świetne <3 I życzę pomysłu na następny rozdział :)

    @LouissIsMyAngel

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudowny rozdział!
    Pisz szybko następny :)
    @awmybrooksxx

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawe co z Harrym.. hm..
    Napewno coś wydarzy się w klubie. Zakładam, że albo pojawi się Megan albo poriwą Lucy.
    @AnneMaryClaire

    OdpowiedzUsuń
  6. jejku super rozdzial.
    nie mogę się doczekać nastepnego hfuivbfd ♥
    jesteś wielka!!

    OdpowiedzUsuń
  7. świetny rozdział, czekam na następny :)) @shawnssweety

    OdpowiedzUsuń
  8. Jest G-E-N-I-A-L-N-Y! !!!!!!!
    Kocham, kocham, kocham ten rozdział.
    Jaki brak weny? :o Pechowa liczba ale rozdział powala. Jednym słowem NIEZIEMSKI.! <3 Z niecierpliwością czekam na kolejny. :**

    OdpowiedzUsuń
  9. rozdzial ok, ale sposób napisania jest troche przytlaczajacy znaczy dialogi strasznie sie mieszaja z 'myslami' bohaterów np: zdanie
    "- Sto lat, wszystkiego najlepszego. Powiedziała radosnym głosem."
    przejzysciej by bylo preczytac: "-Sto lat, wszystkiego najlepszego.- Powiedziała radosnym głosem."
    to tylko moja taka uwaga :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ok, pisałam to o 23, więc miałam prawo do pomyłki, ale dziękuje za tą uwagę.

      Usuń
  10. jak zawsze świetny i oczywiście pojawił się boks na siłowni (kocham te momenty) aż jestem ciekawa jak będzie w klubie :)
    @Ra_San_

    OdpowiedzUsuń
  11. Przeczytałam wszystko :)
    Bardzo fajne opowiadanie! Ciekawa historia.
    Mam tylko jedną prośbę, a mianowicie po wypowiedziach bohaterów mogłabyś stawiać myślnik i dopiero opisywać? Bo czasami nie wiem czy osoba mówi jeszcze czy myśli. (chodzi mi o to np.
    -Mam dla ciebie prezent.- Zdziwiło mnie to.
    -Zrobiłam to kiedy pojechałeś, przeczytałam list od jakiegoś Zayn’a.- Powiedziała to jakby udawała, wymawiając jego imię.
    Wyjęła z kieszeni gruby ścinek kartek.
    -Kreskówka.- Podała mi, a ja zacząłem oglądac przez nią narysowaną kreskówkę.) moim zdaniem lepiej się czyta. Ale tak to opowiadanie jest świetne, niecierpliwie czekam na kolejny rozdział :)

    @melted_bottle

    OdpowiedzUsuń
  12. WOW! Ten rozdział był na prawdę super! Zatkało mnie :D Mega ciekawy ;* Ciekawi mnie tak bardzo co dalej będzie z Lucy i z Niall' em razem jak i osobno XD

    OdpowiedzUsuń
  13. bardzo ciekawy rozdział
    już nie mogę się doczekać następnego :*

    OdpowiedzUsuń
  14. a więc tak, przeczytałam całe ff, aż do tego rozdziału i jestem zachwycona, po prostu się zakochałam! to jest genialne, wkręciłam się, jak bym czytala bardzo dobrą książkę, a wiesz, mi uwielbiam czytać, ale zazwyczaj książki, które wszystkich zachwycają, mi tylko czyta się je dobrze, a żeby coś było znakomite dla mnie, to trzeba byc wielkim pisarzem! normalnie, dostawałam szału jak to czytałam!
    rozdział jest super! następny rozdział zapowiada się ciekawie, ten koleś, z którym bił sie Niall, to kim on jest??
    nie mogę się doczekać kolejnego i czekam z niecierpliwością! weny, ilysm ♥ @ojda_ojda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej dziękuję bardzo, nie mogę zdradzic, przykro mi;c

      Usuń