środa, 13 sierpnia 2014

15.To jeszcze nie koniec.

~Niall

Przebudziłem się jeszcze w nocy, wciąż na zimnym krawężniku. Obok mnie leżała zbita szklanka po drinku, w którym Megan coś mi dosypała. Nikogo nie ma, odwróciłem się, klub też jest zamknięty. Głowa cholernie mnie bolała, złapałem się za nią i zacząłem przypominac sobie co zaszło wczorajszej nocy.
Moje oczy momentalnie się rozszerzyły na myśl gdzie jest teraz Lucy. Wstałem prawie przy tym upadając, otrzepałem spodnie z brudu i zacząłem walic w drzwi pubu. Kurwa, otwórzcie te drzwi! Gdzie ona jest?! Odwróciłem się i nie wiedziałem co robic, myślałem, aż w końcu przyszło mi na myśl, że ktoś ją porwał. Może to była Megan, albo Harry. Zacząłem jeszcze bardziej się denerwowac, podbiegłem do motoru i odpaliłem.
Pojechałem prosto do domu. Może sama wróciła, w co wątpię. Z nadzieją przekręciłem klucz w drzwiach i wszedłem do środka. Szybkim ruchem wyjąłem broń z kieszeni kurtki, meble były poprzewracane, jak i inne rzeczy. Ktoś stłukł obraz z moją matką. Zapłaci za to bolesną śmiercią. Podszedłem do starego pokoju brata, trzymając pistolet z wyciągniętymi rękami. Kopnąłem je, otworzyły się, powolnym krokiem wszedłem do środka. Był tam porządek, chyba ominął ten pokój ten ktoś. Poszedłem do biurka, żeby zobaczyc czy nic nie ubyło. Wszystko ok. Usłyszałem zamykanie drzwi, odwróciłem się i zobaczyłem faceta z którym się biłem na ringu. Miałem broń na celu jego twarzy, chłopak podniósł ręce w znaku obronnym.
-Czego tu szukasz? –Zapytałem ostrzegawczo. Zaczął się śmiac, strzeliłem przed jego stopami. Jego śmiech od razu umilkł. Posłałem mu uniesienie brwi, ze mną się nie zadziera, chuju.
-Spokojnie, odłóż broń porozmawiajmy. –Usiadł bez pozwolenia na fotelu, coraz bardziej kusiło mnie, aby nacisnąc spust. Złączył dłonie i powiedział:
-Mam twoją zgubę. –Spojrzałem na niego jeszcze bardziej groźnie i przytrzymałem pistolet. Przełknąłem ślinę i powiedziałem:
-Gdzie ona jest? –Spytałem trochę spokojniejszym głosem, abym tylko wiedział gdzie ona jest. Sukinsyn, wyrwę mu jaja. Zaśmiał się i odpowiedział:
-W takim miejscu, o nazwie piwnica. –Kurwica mnie zaraz weźmie, poprawiłem spluwę, nie mogę jeszcze go zastrzelic, bo muszę się dowiedziec czego chce, a poza tym gdzie jest Lucy.
-Gadaj gdzie ona jest! –Krzyknąłem przed nim, wstał i podał mi rękę.
-Jestem Louis. –Nie obchodzi mnie to, gadaj lepiej gdzie ona jest! Zestrzelę ci prosto w środek głowy.
-Nie obchodzi mnie to, gdzie ona jest?! –Chłopak opuścił ręce i wypuścił powietrze. Tym razem usiadł na biurku i wypił nie dopitą przeze mnie brandy.
-Gadaj, bo zestrzelę ci mordę! –Przełknął napój i powiedział:
-Dobre, ah no tak gdzie jest..hmm a może się zapoznamy? –Kurwa. Schowałem broń do kieszeni i za tym pozostawiłem tam rękę, na bezpieczeństwo.
-Jestem Niall, a teraz gadaj. –Nie było mi do śmiechu, oczywiście dla niego przeciwnie.
-Ja to wiem, więc wiesz po co ją ci zabrałem? –Przestał się śmiac, ale wyszczerzył zęby ku mnie.
Zaprzeczyłem głową, a on powiedział:
-Planowałem to zrobic już to kiedy ty mi ją zwinąłeś przed nosem, wtedy na stacji benzynowej. –Skrzyżowałem ręce i nie mogłem uwierzyc.
-Dla kogo pracujesz? –Spytałem odważnie.
-Dla Harry’ego. –Dopił drinka i wyjął paczkę papierosów z kurtki, podał mi. Wziąłem i wyjąłem zapalniczkę. Zapaliłem, on tak samo.
-Więc, nie widziałem cię nigdy na spotkaniach w Londynie. Masz mi ją oddac. –Mówiłem przygryzając przy tym ze złości papierosa.
-Nie ma mowy, ona jest teraz w moich rękach. –Chwyciłem za papierosa. Zaraz mnie poniesie.
-Gadaj chuju! –Wyrzuciłem z jego ręki papierosa i przygną tłem go twarzą do blatu. Przełożyłem swojego papierosa do prawej ręki i ostrzegłem:
-Papieros powoli będzie zniżał się do twojej skóry, jeśli mi nie powiesz zostanie ci niezapomniany ślad do końca życia. –Parsknąłem śmiechem.
-Nie powiem. –Tak się bawimy.
-Na pewno? –Papieros jest coraz bliżej jego twarzy.
-Tak! –Jeszcze niedaleko. Louis zaczął się wyrywac i chwycił moją broń. W ostatnim momencie zabrałem ją.
-Gadaj! Bo ci spalę łeb! –Nic nie odpowiedział.
-Mów! Ostatnia szansa! –Zaśmiał się i pokręcił głową. Papieros zaskwierczał, chłopak zaczął wyc z bólu.
-Gadaj, albo będzie z tobą gorzej! –Chwycił moją rękę, zrzuciłem go na podłogę i przydeptałem rękę.
-Dobra powiem, ale przestań! –Zszedłem z jego ręki i zabrałem papierosa. Louis usiadł i złapał się za rękę. Miał wypalony bok głowy.
-Więc? –Teraz ja oparłem się o blat. I zacząłem słuchac.
-Więc, jest ona w Kilkenny. –Kurwa.
-Więcej szczegółów? –Spytałem wkurwiony.
-Ballybought 13. –Zasyczał z bólu, dotykając twarzy.
-Kurwa coś ty mi zrobił?! –Podbiegł do najbliższego lustra i nie mógł w to uwierzyc.
-Wynoś się z mojego domu lalusiu! –Wstałem i popchnąłem go do drzwi. Wyrzuciłem go, odwróciłem się i nie wiem co o tym myslec, czy Harry nasłał go na mnie, czy po prostu kazał mu ją ukraśc. Nie rozumiem.
Muszę tam jechac, teraz. Nie obchodzi mnie to czy on tam teraz jedzie. Muszę ją uratowac. Nie pozwolę, żeby ktoś ją skrzywdził. To jeszcze nie koniec.
Zabrałem klucze i wyszedłem z domu. Odpaliłem motor i ruszyłem do podanego mi adresu.
Mam nadzieję, że nie skłamał. Jeśli tak, bez wahania go zastrzelę.
Dojechałem tam w godzinę. Niebyło korków całe szczęście, spojrzałem na zegarek, jest 09:30.
Teraz tylko ją ocalic. Obszedłem cały dom, kiedy byłem z tyłu domu zauważyłem okno od piwnicy. Wyciągnąłem spluwę i podszedłem do niego, widziałem tam Lucy, która była przywiązana do krzesła, ale leżała, ktoś ją przewrócił. Spojrzałem uważniej czy aby na pewno nikogo nie ma, pustka. Zapukałem w okno, było trochę wychylone, ale były kraty, więc nie mam jak się dostac. Dziewczyna podniosła głowę, ale miała zawiązane oczy. Oraz zaklejone usta, kurwa.
-To ja, Luc.. –Powiedziałem, tak aby tylko ona usłyszała. Lucy coś powiedziała z radości, ale nie dało się tego zrozumiec. Uśmiechnąłem się i teraz tylko trzeba tam się dostac.
Odszedłem od okna i z lewej strony były tylne drzwi, bingo. Pistolet cały czas miałem w rękach, na wszelki wypadek. Powoli otworzyłem drzwi, chociaż otwarte. Zamknąłem za sobą, żeby nie było podejrzeń. Znajdowałem się w kuchni, w salonie ktoś siedział, ten ktoś miał na sobie kaptur. Po co siedziec w domu w kapturze? –Pomyślałem.
Cichym krokiem przeszedłem za nią, mój wzrok przywarł na drzwiach. Chyba to te. Tak mi się wydaje. Lekko uchyliłem, tak to one. Wszedłem, dziewczyna wzdrygnęła. Jakby się przestraszyła, czy ten ktoś jej coś robił?! Kurwa zajebie. Podniosłem krzesło z Lucy.
-Nie bój się to ja. –Przytuliłem ją i zdjąłem jej opaskę z oczu. Dziewczyna od razu mnie przytuliła. Zaczęła płakac. Odwzajemniłem uścisk. Złapałem ją za ręce i powiedziałem:
-Już nigdy cię nie zostawię, nigdy. –Uśmiechnąłem się i dopowiedziałem:
-Lucy, teraz może trochę to zabolic, ale nie krzycz bo ktoś jest na piętrze. –Dziewczyna kiwnęła głową. Pociągnąłem szybkim ruchem za taśmę, Lucy zacisnęła oczy i powstrzymała krzyk.
Pocałowałem ją w czoło i złapałem za rękę. Musimy stąd jak najszybciej wyjśc.
Wyszliśmy i kiedy chciałem już isc zorientowałem się, że ta osoba jest w kuchni, byliśmy za ścianą. Przyjrzałem się jej i to była.. Megan! Kurwa, Megan. Ona, mogłem się domyślec, że to ona! Zauważyłem, że idzie z powrotem do salonu. Przycisnąłem się z Lucy do ściany i kiedy przeszła, ruszyliśmy od wyjścia.
Nara dziwko, posłałem jej faka. Pomogłem usiąść Lucy na motorze, wsiadłem i pojechaliśmy do domu.
Przycisnąłem jej ręce mocniej do mojego brzucha. Znowu jej gips mnie uciska, ale jej bezpieczeństwo jest ważniejsze.
-Dziękuje Niall. –Powiedziała. Pocałowała mnie przy tym w policzek.
-To ja dziękuje. –Odpowiedziałem, przyspieszając tępo. Poczułem jak jeszcze mocniej mnie się łapie. Spojrzałem na jej gips i od razu się uśmiechnąłem bo zobaczyłem mój rysunek markerem.
Podjechaliśmy pod dom, ale nie wiedziałem czy tu zostac w tym bałaganie. Więc miałem pomysł, aby zameldowac się w hotelu. Wyłączyłem silnik i spojrzałem na Lucy, która zabrała ręce i chciała już zejsc, ale ją zatrzymałem i powiedziałem:
-Lucy, tu był pewien typ i zdemolował mieszkanie, może pojedziemy do hotelu? –Zapytałem przygryzając dolną wargę.
-Jasne. A kto to był? –Zapytała, trochę zdenerwowana.
-Ten typ co cię ukradł. –Lucy kiwnęła lekko głową i wsiadła na motor, tym razem bez mojej pomocy.
Ruszyliśmy prosto pod hotel Annebrook House. Zaparkowałem na parkingu. Pomogłem jej zsiąść. Uśmiechnęła się do mnie, ma taki piękny uśmiech. Stanęła przede mną, złapałem ją za szyję rękami i pocałowałem w usta.
-Możemy już iśc. -Weszliśmy do środka, budynek był dośc duży. Wydawał się dobry. Widziałem, że recepcjonistka już się szczerzy do nas. Podeszliśmy do recepcji i Pani Bistl, tak miała napisane na przypince, zapytała:
-Witam państwa, w czym pomóc? –Uśmiechnęła się sztucznie, chyba jak każdy tutaj pracownik, musi się szczerzyc do ludzi i czekac na ich wypłatę. Odwzajemniłem uśmiech i oparłem się o blat.
-Chciałem zamówic pokój. –Kiwnęła głową.
-Dobrze, dla dwóch osób? –Podniosła wzrok zza komputera na, którym sprawdzała wolne miejsca.
Spojrzałem na Lucy i zapytałem:
-To nie jest dla ciebie problem, czy.. –Nie dokończyłem zdania bo powiedziała:
-Nie, niech będzie razem. –Uśmiechnęła się i chyba się zdenerwowała, znowu.
-Dobrze, pokój ma być na ogród, czy basen? –Zapytała, miałem pustkę w głowie.
-Na ogród. –Jak romantycznie…
-Na ile dni? –Spytała.
-Dwa. –Spojrzałem znów na dziewczynę i powrotem na Panią Bistl.
-Dobrze, to będzie razem 190 funtów. –Podałem gotówkę, zauważyłem że Lucy podeszła do jakiegoś posągu.
-Tu są klucze, życzymy miłego pobytu i zapraszamy ponownie. W apartamencie, czeka dla państwa niespodzianka. –I znowu ten sztuczny uśmiech, ugh. Jaka znowu niespodzianka?
Podszedłem do dziewczyny i chciałem spytac, ale sama powiedziała:
-Taką rzeźbę mieli kiedyś moi rodzice, pamiętam jak ją kupowali i zawsze mówili że to tajemniczy anioł. Nigdy nie wiedziałam o co im chodzi z nim. –Jakaś tajemnica, jej rodzice byli dobrymi szpiegami. Nic nadal o nich nie wie.
-Chodźmy już do pokoju. –Złapałem ją w pasie i weszliśmy do windy.
-Mamy pokój 23, tu mam klucze. Ta babka mówiła coś o niespodziance w pokoju. –Nic nie odpowiedziała i wysiedliśmy z windy. Jesteśmy na 2 piętrze.
Otworzyłem drzwi, pokój był nowocześnie urządzony. Dziewczyna od razu podbiegła do łóżka i do niego wskoczyła.
-Ale wygodne! –Krzyknęła z radości. Przed chwilą była więziona, a teraz jest pełna energii. Uwielbiam ją.
-Aż muszę zobaczyc! –Wskoczyłem za nią na łóżko i zaczęliśmy się śmiac.
-Jak tam ręka? –Spytałem, dotykając palcami rysunki na nim.
-Dobrze, ale tu jest świetnie. –Są lepsze miejsca księżniczko, o wiele. Kiedy się przestaliśmy cieszyc z najmniejszych rzeczy, nasz wzrok utknął na paczce przed nami.
-Co to jest? –Zapytała, wstając z łóżka.
-Nie mam pojęcia, to jest pewnie ta niespodzianka. –Wstałem za nią i wziąłem do ręki kosz pełen słodyczy, ale pod spodem było coś jeszcze kwadratowe opakowania…
-Czy to są prezerwatywy? –Zapytała przykładając rękę do twarzy. Znowu wybuchneliśmy śmiechem.
Odłożyłem „niespodziankę.” A dziewczyna powędrowała na balkon.
Podszedłem od tyłu za nią. Złapałem ją za biodra i odsunąłem włosy na bok. Pocałowałem czule jej szyję  i wyszeptałem:
-Pograjmy w coś. –Lucy odwróciła się do mnie i kiwnęła głową.
Uśmiechnąłem się i ją pocałowałem.

~Lucy

Podjechaliśmy pod hotel, wyglądał nieźle. Niall pomógł mi zejśc z motoru. Chłopak mi się przyglądał. Cały aż promieniał, poczułam jak łapie mnie za szyję i całuje w usta. Kiedy przestał powiedział:
-Możemy już iśc. –Kiwnęłam głową i zaczęłam rozmyślac, nad tym co teraz będzie. Mam szczęście, że mam Niall’a bo tylko on by mnie uratował. I to zrobił.
Weszliśmy do hotelu, w środku jest jeszcze ładniej. Podeszliśmy do recepcji. Pani Bistl się przywitała.
-Dobrze dla dwóch osób? –Zapytała nas, a Niall spojrzał na mnie i powiedział:
-To nie jest dla ciebie problem, czy.. –Nie dałam mu dokończyc i powiedziałam:
-Nie, niech będzie razem. –Uśmiechnęłam się i trochę zdenerwowałam, chociaż „mieszkam” z nim w jednym domu od prawie trzech tygodni, więc nie będzie dużej różnicy.
Mój wzrok przywlókł uwagę na rzeźbę anioła. Podeszłam do niego i mu się przyglądałam. Taki sam rodzice kupili. Po pewnym czasie Niall dołączył do mnie i chciał zapytac, ale znów mu przerwałam.
- Taką rzeźbę mieli kiedyś moi rodzice, pamiętam jak ją kupowali i zawsze mówili że to tajemniczy anioł. Nigdy nie wiedziałam o co im chodzi z nim. –Niall wydął usta i pomarszczył czoło. Chce się o nim więcej dowiedziec.
-Chodźmy już do pokoju. –Ok, załapał mnie w pasie i weszliśmy do windy.
-Mamy pokój 23, tu mam klucze. Ta babka mówiła coś o niespodziance w pokoju. –Chłopak zaczął coś mówic, ale za bardzo go nie słuchałam bo skupiłam się na posągu.
Wyszliśmy z windy, Niall zaczął szukac pokoju, kiedy znalazł otworzył je i pierwsze co zobaczyłam, było łóżko. Było ogromne, tak samo jak apartament. Jest tu wspaniale. Zaczęłam biec na łóżko, odbiłam się od niego plecami, tak aby nie upasc na gips. Bo bym chyba rozniosła ten hotel.
-Ale wygodne! –krzyknęłam w stronę chłopaka, a ten odpowiedział:
-Aż muszę zobaczyc! –O nie! Skuliłam się w kulkę i kiedy już był koło mnie, spojrzałam na niego i zaczęliśmy się śmiac. Kocham jego uśmiech. Jest taki, że chce się życ. Kiedy przestaliśmy Niall, opuszkami swoich palców zaczął jeździc po swoim arcydziele na moim gipsie.
-Jak tam ręka? –Zapytał. Miło, że jeszcze pamięta.
-Dobrze, ale tu jest świetnie. –Niall nic nie odpowiedział, tylko o czymś dumał. Przed nami stał wielki koszyk.
-Co to jest? –Podeszłam do niego, a chłopak odpowiedział:
-Nie mam pojęcia, to jest pewnie ta niespodzianka. –Wstał za mną i wziął do ręki. Odpakował, wszędzie jakieś słodycze, kawa, napoje, aż nagle na samym dnie paczka. Przyłożyłam rękę do buzi i spytałam:
-Czy to prezerwatywy? –Zapytałam, jeszcze prawie a wybuchnę śmiechem. Kiwnął głową i w tym samym czasie ponownie, się zaśmialiśmy, chyba w całym hotelu było nas słychac.
Wstałam i podeszłam do balkonu, ten widok jest wspaniały. Irlandia jest idealna. Poczułam jego ręce na moich biodrach, oderwałam ręce od barierki, przeczesał moje włosy na bok i ucałował delikatnie mnie w szyję. Po czym powiedział:

-Pograjmy w coś. –Wyszeptał mi w ucho, przeszły mnie te zapoznane dreszcze. Odwróciłam się do niego i się zgodziłam. Chłopak ukazał swój krzywy uśmiech i mnie pocałował. Dziękuje, że jesteś. Choc czasem jesteś niebezpieczny.
____________________________________________________

Louis Tomlinson- 22 lata
Sarkazm jest moim zyciem.
_________________________________________________
CZYTASZ=KOMENTUJESZ!
Hej wiec jest 15 rozdzial! smuci mnie jedno, ze jest coraz mniej komentarzy pod rozdzialami.
Prosze jesli czytasz to, skomentuj. Uzasadnij swoja wypowiedz, prosze.
Ilysm @Horan__HugMe x

16 komentarzy:

  1. Matkooooooooo! Rozdział jest cudowny! Właśnie na to czekałam :) Ta fabuła jest super i przyjemnie się czyta. Powodzenia w dalszym pisaniu! @blue_michael_

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozdział genialny!!
    Jak z resztą każdy wcześniejszybko <3
    Powodzenia i z niecierpliwością czekam na kolejny <3 / @angelap2807

    OdpowiedzUsuń
  3. Rozdział super i ciekawy czekam z niecierpliwością na next
    @Luv_My_Niall_

    OdpowiedzUsuń
  4. Kocham ten blog kocham kocham <33333

    OdpowiedzUsuń
  5. Wow, Niall jest taki opiekuńczy *-* tak bardzo go kocham w takim wydaniu ale kocham też wersję bad xD czekam na next! @Mardalenka

    OdpowiedzUsuń
  6. świetnie piszesz misiu rozdziały i tak trzymaj *hug*
    JEJU >>> NIALL >>> LUCY >>> @awwNarreh

    OdpowiedzUsuń
  7. Aww Niall ♥ Tak bardzo kochany xD
    Wspaniały rozdział :3
    Czekam na ciąg dalszy :))
    Ily xx /@skrobisia

    OdpowiedzUsuń
  8. Genialny rozdział!
    Tak trzymaj ;) Czekam na następny
    @awmybrooksxx

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetny rozdział taki awww <3
    *-* / @kabanosek

    OdpowiedzUsuń
  10. Masło,masło :)
    Cudny *-*
    @megatightening
    Żegnam.

    OdpowiedzUsuń
  11. Nieźle dał popalić Lou za Lucy. Ale no cóż, ma nauczkę że z nim się nie zadziała a zwłasza w takiej sprawie.
    Mam nadzieję że wątek z posągiem będzie rozwinięty. No i w końcu też czekamy na pojawienie się Harr'ego.
    A ta zabawa? Mm.. czyżby niespodzianka będzie potrzebna? XD
    @AnneMaryClaire

    OdpowiedzUsuń
  12. Cudo! Czekam na nn

    OdpowiedzUsuń
  13. Jezu to jest świetn

    OdpowiedzUsuń
  14. bardzo fajne i czekam na next ! :D /@DNatala

    OdpowiedzUsuń
  15. Świetny od razu zabieram się za czytanie kolejnego ;*

    OdpowiedzUsuń