~Niall
Przebudziłem
się jeszcze w nocy, wciąż na zimnym krawężniku. Obok mnie leżała zbita szklanka
po drinku, w którym Megan coś mi dosypała. Nikogo nie ma, odwróciłem się, klub
też jest zamknięty. Głowa cholernie mnie bolała, złapałem się za nią i zacząłem
przypominac sobie co zaszło wczorajszej nocy.
Moje oczy
momentalnie się rozszerzyły na myśl gdzie jest teraz Lucy. Wstałem prawie przy
tym upadając, otrzepałem spodnie z brudu i zacząłem walic w drzwi pubu. Kurwa,
otwórzcie te drzwi! Gdzie ona jest?! Odwróciłem się i nie wiedziałem co robic,
myślałem, aż w końcu przyszło mi na myśl, że ktoś ją porwał. Może to była
Megan, albo Harry. Zacząłem jeszcze bardziej się denerwowac, podbiegłem do
motoru i odpaliłem.
Pojechałem
prosto do domu. Może sama wróciła, w co wątpię. Z nadzieją przekręciłem klucz w
drzwiach i wszedłem do środka. Szybkim ruchem wyjąłem broń z kieszeni kurtki, meble
były poprzewracane, jak i inne rzeczy. Ktoś stłukł obraz z moją matką. Zapłaci
za to bolesną śmiercią. Podszedłem do starego pokoju brata, trzymając pistolet
z wyciągniętymi rękami. Kopnąłem je, otworzyły się, powolnym krokiem wszedłem
do środka. Był tam porządek, chyba ominął ten pokój ten ktoś. Poszedłem do
biurka, żeby zobaczyc czy nic nie ubyło. Wszystko ok. Usłyszałem zamykanie
drzwi, odwróciłem się i zobaczyłem faceta z którym się biłem na ringu. Miałem
broń na celu jego twarzy, chłopak podniósł ręce w znaku obronnym.
-Czego tu
szukasz? –Zapytałem ostrzegawczo. Zaczął się śmiac, strzeliłem przed jego
stopami. Jego śmiech od razu umilkł. Posłałem mu uniesienie brwi, ze mną się
nie zadziera, chuju.
-Spokojnie,
odłóż broń porozmawiajmy. –Usiadł bez pozwolenia na fotelu, coraz bardziej
kusiło mnie, aby nacisnąc spust. Złączył dłonie i powiedział:
-Mam twoją
zgubę. –Spojrzałem na niego jeszcze bardziej groźnie i przytrzymałem pistolet.
Przełknąłem ślinę i powiedziałem:
-Gdzie ona
jest? –Spytałem trochę spokojniejszym głosem, abym tylko wiedział gdzie ona
jest. Sukinsyn, wyrwę mu jaja. Zaśmiał się i odpowiedział:
-W takim
miejscu, o nazwie piwnica. –Kurwica mnie zaraz weźmie, poprawiłem spluwę, nie
mogę jeszcze go zastrzelic, bo muszę się dowiedziec czego chce, a poza tym
gdzie jest Lucy.
-Gadaj gdzie
ona jest! –Krzyknąłem przed nim, wstał i podał mi rękę.
-Jestem
Louis. –Nie obchodzi mnie to, gadaj lepiej gdzie ona jest! Zestrzelę ci prosto
w środek głowy.
-Nie
obchodzi mnie to, gdzie ona jest?! –Chłopak opuścił ręce i wypuścił powietrze.
Tym razem usiadł na biurku i wypił nie dopitą przeze mnie brandy.
-Gadaj, bo
zestrzelę ci mordę! –Przełknął napój i powiedział:
-Dobre, ah
no tak gdzie jest..hmm a może się zapoznamy? –Kurwa. Schowałem broń do kieszeni
i za tym pozostawiłem tam rękę, na bezpieczeństwo.
-Jestem
Niall, a teraz gadaj. –Nie było mi do śmiechu, oczywiście dla niego przeciwnie.
-Ja to wiem,
więc wiesz po co ją ci zabrałem? –Przestał się śmiac, ale wyszczerzył zęby ku
mnie.
Zaprzeczyłem
głową, a on powiedział:
-Planowałem
to zrobic już to kiedy ty mi ją zwinąłeś przed nosem, wtedy na stacji
benzynowej. –Skrzyżowałem ręce i nie mogłem uwierzyc.
-Dla kogo
pracujesz? –Spytałem odważnie.
-Dla
Harry’ego. –Dopił drinka i wyjął paczkę papierosów z kurtki, podał mi. Wziąłem
i wyjąłem zapalniczkę. Zapaliłem, on tak samo.
-Więc, nie
widziałem cię nigdy na spotkaniach w Londynie. Masz mi ją oddac. –Mówiłem
przygryzając przy tym ze złości papierosa.
-Nie ma
mowy, ona jest teraz w moich rękach. –Chwyciłem za papierosa. Zaraz mnie
poniesie.
-Gadaj
chuju! –Wyrzuciłem z jego ręki papierosa i przygną tłem go twarzą do blatu.
Przełożyłem swojego papierosa do prawej ręki i ostrzegłem:
-Papieros
powoli będzie zniżał się do twojej skóry, jeśli mi nie powiesz zostanie ci
niezapomniany ślad do końca życia. –Parsknąłem śmiechem.
-Nie powiem.
–Tak się bawimy.
-Na pewno?
–Papieros jest coraz bliżej jego twarzy.
-Tak!
–Jeszcze niedaleko. Louis zaczął się wyrywac i chwycił moją broń. W ostatnim
momencie zabrałem ją.
-Gadaj! Bo
ci spalę łeb! –Nic nie odpowiedział.
-Mów!
Ostatnia szansa! –Zaśmiał się i pokręcił głową. Papieros zaskwierczał, chłopak
zaczął wyc z bólu.
-Gadaj, albo
będzie z tobą gorzej! –Chwycił moją rękę, zrzuciłem go na podłogę i
przydeptałem rękę.
-Dobra
powiem, ale przestań! –Zszedłem z jego ręki i zabrałem papierosa. Louis usiadł
i złapał się za rękę. Miał wypalony bok głowy.
-Więc?
–Teraz ja oparłem się o blat. I zacząłem słuchac.
-Więc, jest
ona w Kilkenny. –Kurwa.
-Więcej
szczegółów? –Spytałem wkurwiony.
-Ballybought
13. –Zasyczał z bólu, dotykając twarzy.
-Kurwa coś
ty mi zrobił?! –Podbiegł do najbliższego lustra i nie mógł w to uwierzyc.
-Wynoś się z
mojego domu lalusiu! –Wstałem i popchnąłem go do drzwi. Wyrzuciłem go,
odwróciłem się i nie wiem co o tym myslec, czy Harry nasłał go na mnie, czy po
prostu kazał mu ją ukraśc. Nie rozumiem.
Muszę tam
jechac, teraz. Nie obchodzi mnie to czy on tam teraz jedzie. Muszę ją uratowac.
Nie pozwolę, żeby ktoś ją skrzywdził. To jeszcze nie koniec.
Zabrałem
klucze i wyszedłem z domu. Odpaliłem motor i ruszyłem do podanego mi adresu.
Mam
nadzieję, że nie skłamał. Jeśli tak, bez wahania go zastrzelę.
Dojechałem
tam w godzinę. Niebyło korków całe szczęście, spojrzałem na zegarek, jest
09:30.
Teraz tylko
ją ocalic. Obszedłem cały dom, kiedy byłem z tyłu domu zauważyłem okno od piwnicy.
Wyciągnąłem spluwę i podszedłem do niego, widziałem tam Lucy, która była
przywiązana do krzesła, ale leżała, ktoś ją przewrócił. Spojrzałem uważniej czy
aby na pewno nikogo nie ma, pustka. Zapukałem w okno, było trochę wychylone,
ale były kraty, więc nie mam jak się dostac. Dziewczyna podniosła głowę, ale
miała zawiązane oczy. Oraz zaklejone usta, kurwa.
-To ja,
Luc.. –Powiedziałem, tak aby tylko ona usłyszała. Lucy coś powiedziała z
radości, ale nie dało się tego zrozumiec. Uśmiechnąłem się i teraz tylko trzeba
tam się dostac.
Odszedłem od
okna i z lewej strony były tylne drzwi, bingo. Pistolet cały czas miałem w rękach,
na wszelki wypadek. Powoli otworzyłem drzwi, chociaż otwarte. Zamknąłem za
sobą, żeby nie było podejrzeń. Znajdowałem się w kuchni, w salonie ktoś
siedział, ten ktoś miał na sobie kaptur. Po co siedziec w domu w kapturze? –Pomyślałem.
Cichym
krokiem przeszedłem za nią, mój wzrok przywarł na drzwiach. Chyba to te. Tak mi
się wydaje. Lekko uchyliłem, tak to one. Wszedłem, dziewczyna wzdrygnęła. Jakby
się przestraszyła, czy ten ktoś jej coś robił?! Kurwa zajebie. Podniosłem
krzesło z Lucy.
-Nie bój się
to ja. –Przytuliłem ją i zdjąłem jej opaskę z oczu. Dziewczyna od razu mnie
przytuliła. Zaczęła płakac. Odwzajemniłem uścisk. Złapałem ją za ręce i powiedziałem:
-Już nigdy
cię nie zostawię, nigdy. –Uśmiechnąłem się i dopowiedziałem:
-Lucy, teraz
może trochę to zabolic, ale nie krzycz bo ktoś jest na piętrze. –Dziewczyna kiwnęła
głową. Pociągnąłem szybkim ruchem za taśmę, Lucy zacisnęła oczy i powstrzymała
krzyk.
Pocałowałem
ją w czoło i złapałem za rękę. Musimy stąd jak najszybciej wyjśc.
Wyszliśmy i
kiedy chciałem już isc zorientowałem się, że ta osoba jest w kuchni, byliśmy za
ścianą. Przyjrzałem się jej i to była.. Megan! Kurwa, Megan. Ona, mogłem się
domyślec, że to ona! Zauważyłem, że idzie z powrotem do salonu. Przycisnąłem
się z Lucy do ściany i kiedy przeszła, ruszyliśmy od wyjścia.
Nara dziwko,
posłałem jej faka. Pomogłem usiąść Lucy na motorze, wsiadłem i pojechaliśmy do
domu.
Przycisnąłem
jej ręce mocniej do mojego brzucha. Znowu jej gips mnie uciska, ale jej
bezpieczeństwo jest ważniejsze.
-Dziękuje
Niall. –Powiedziała. Pocałowała mnie przy tym w policzek.
-To ja
dziękuje. –Odpowiedziałem, przyspieszając tępo. Poczułem jak jeszcze mocniej
mnie się łapie. Spojrzałem na jej gips i od razu się uśmiechnąłem bo zobaczyłem
mój rysunek markerem.
Podjechaliśmy
pod dom, ale nie wiedziałem czy tu zostac w tym bałaganie. Więc miałem pomysł,
aby zameldowac się w hotelu. Wyłączyłem silnik i spojrzałem na Lucy, która
zabrała ręce i chciała już zejsc, ale ją zatrzymałem i powiedziałem:
-Lucy, tu
był pewien typ i zdemolował mieszkanie, może pojedziemy do hotelu? –Zapytałem przygryzając
dolną wargę.
-Jasne. A
kto to był? –Zapytała, trochę zdenerwowana.
-Ten typ co
cię ukradł. –Lucy kiwnęła lekko głową i wsiadła na motor, tym razem bez mojej
pomocy.
Ruszyliśmy
prosto pod hotel Annebrook House. Zaparkowałem na parkingu. Pomogłem jej zsiąść.
Uśmiechnęła się do mnie, ma taki piękny uśmiech. Stanęła przede mną, złapałem
ją za szyję rękami i pocałowałem w usta.
-Możemy już
iśc. -Weszliśmy do środka, budynek był dośc duży. Wydawał się dobry. Widziałem,
że recepcjonistka już się szczerzy do nas. Podeszliśmy do recepcji i Pani
Bistl, tak miała napisane na przypince, zapytała:
-Witam
państwa, w czym pomóc? –Uśmiechnęła się sztucznie, chyba jak każdy tutaj
pracownik, musi się szczerzyc do ludzi i czekac na ich wypłatę. Odwzajemniłem
uśmiech i oparłem się o blat.
-Chciałem
zamówic pokój. –Kiwnęła głową.
-Dobrze, dla
dwóch osób? –Podniosła wzrok zza komputera na, którym sprawdzała wolne miejsca.
Spojrzałem
na Lucy i zapytałem:
-To nie jest
dla ciebie problem, czy.. –Nie dokończyłem zdania bo powiedziała:
-Nie, niech
będzie razem. –Uśmiechnęła się i chyba się zdenerwowała, znowu.
-Dobrze,
pokój ma być na ogród, czy basen? –Zapytała, miałem pustkę w głowie.
-Na ogród. –Jak
romantycznie…
-Na ile dni?
–Spytała.
-Dwa. –Spojrzałem
znów na dziewczynę i powrotem na Panią Bistl.
-Dobrze, to
będzie razem 190 funtów. –Podałem gotówkę, zauważyłem że Lucy podeszła do
jakiegoś posągu.
-Tu są
klucze, życzymy miłego pobytu i zapraszamy ponownie. W apartamencie, czeka dla
państwa niespodzianka. –I znowu ten sztuczny uśmiech, ugh. Jaka znowu niespodzianka?
Podszedłem
do dziewczyny i chciałem spytac, ale sama powiedziała:
-Taką rzeźbę
mieli kiedyś moi rodzice, pamiętam jak ją kupowali i zawsze mówili że to
tajemniczy anioł. Nigdy nie wiedziałam o co im chodzi z nim. –Jakaś tajemnica,
jej rodzice byli dobrymi szpiegami. Nic nadal o nich nie wie.
-Chodźmy już
do pokoju. –Złapałem ją w pasie i weszliśmy do windy.
-Mamy pokój
23, tu mam klucze. Ta babka mówiła coś o niespodziance w pokoju. –Nic nie odpowiedziała
i wysiedliśmy z windy. Jesteśmy na 2 piętrze.
Otworzyłem
drzwi, pokój był nowocześnie urządzony. Dziewczyna od razu podbiegła do łóżka i
do niego wskoczyła.
-Ale
wygodne! –Krzyknęła z radości. Przed chwilą była więziona, a teraz jest pełna
energii. Uwielbiam ją.
-Aż muszę
zobaczyc! –Wskoczyłem za nią na łóżko i zaczęliśmy się śmiac.
-Jak tam
ręka? –Spytałem, dotykając palcami rysunki na nim.
-Dobrze, ale
tu jest świetnie. –Są lepsze miejsca księżniczko, o wiele. Kiedy się
przestaliśmy cieszyc z najmniejszych rzeczy, nasz wzrok utknął na paczce przed
nami.
-Co to jest?
–Zapytała, wstając z łóżka.
-Nie mam
pojęcia, to jest pewnie ta niespodzianka. –Wstałem za nią i wziąłem do ręki
kosz pełen słodyczy, ale pod spodem było coś jeszcze kwadratowe opakowania…
-Czy to są
prezerwatywy? –Zapytała przykładając rękę do twarzy. Znowu wybuchneliśmy śmiechem.
Odłożyłem „niespodziankę.”
A dziewczyna powędrowała na balkon.
Podszedłem
od tyłu za nią. Złapałem ją za biodra i odsunąłem włosy na bok. Pocałowałem
czule jej szyję i wyszeptałem:
-Pograjmy w
coś. –Lucy odwróciła się do mnie i kiwnęła głową.
Uśmiechnąłem
się i ją pocałowałem.
~Lucy
Podjechaliśmy pod hotel, wyglądał nieźle. Niall pomógł mi
zejśc z motoru. Chłopak mi się przyglądał. Cały aż promieniał, poczułam jak
łapie mnie za szyję i całuje w usta. Kiedy przestał powiedział:
-Możemy już iśc. –Kiwnęłam głową i zaczęłam rozmyślac, nad
tym co teraz będzie. Mam szczęście, że mam Niall’a bo tylko on by mnie
uratował. I to zrobił.
Weszliśmy do hotelu, w środku jest jeszcze ładniej.
Podeszliśmy do recepcji. Pani Bistl się przywitała.
-Dobrze dla dwóch osób? –Zapytała nas, a Niall spojrzał na
mnie i powiedział:
-To nie jest dla ciebie problem, czy.. –Nie dałam mu
dokończyc i powiedziałam:
-Nie, niech będzie razem. –Uśmiechnęłam się i trochę
zdenerwowałam, chociaż „mieszkam” z nim w jednym domu od prawie trzech tygodni,
więc nie będzie dużej różnicy.
Mój wzrok przywlókł uwagę na rzeźbę anioła. Podeszłam do
niego i mu się przyglądałam. Taki sam rodzice kupili. Po pewnym czasie Niall dołączył
do mnie i chciał zapytac, ale znów mu przerwałam.
- Taką rzeźbę mieli kiedyś moi rodzice, pamiętam jak ją
kupowali i zawsze mówili że to tajemniczy anioł. Nigdy nie wiedziałam o co im
chodzi z nim. –Niall wydął usta i pomarszczył czoło. Chce się o nim więcej
dowiedziec.
-Chodźmy już do pokoju. –Ok, załapał mnie w pasie i weszliśmy
do windy.
-Mamy pokój 23, tu mam klucze. Ta babka mówiła coś o
niespodziance w pokoju. –Chłopak zaczął coś mówic, ale za bardzo go nie słuchałam
bo skupiłam się na posągu.
Wyszliśmy z windy, Niall zaczął szukac pokoju, kiedy znalazł
otworzył je i pierwsze co zobaczyłam, było łóżko. Było ogromne, tak samo jak
apartament. Jest tu wspaniale. Zaczęłam biec na łóżko, odbiłam się od niego
plecami, tak aby nie upasc na gips. Bo bym chyba rozniosła ten hotel.
-Ale wygodne! –krzyknęłam w stronę chłopaka, a ten
odpowiedział:
-Aż muszę zobaczyc! –O nie! Skuliłam się w kulkę i kiedy już
był koło mnie, spojrzałam na niego i zaczęliśmy się śmiac. Kocham jego uśmiech.
Jest taki, że chce się życ. Kiedy przestaliśmy Niall, opuszkami swoich palców
zaczął jeździc po swoim arcydziele na moim gipsie.
-Jak tam ręka? –Zapytał. Miło, że jeszcze pamięta.
-Dobrze, ale tu jest świetnie. –Niall nic nie odpowiedział,
tylko o czymś dumał. Przed nami stał wielki koszyk.
-Co to jest? –Podeszłam do niego, a chłopak odpowiedział:
-Nie mam pojęcia, to jest pewnie ta niespodzianka. –Wstał za
mną i wziął do ręki. Odpakował, wszędzie jakieś słodycze, kawa, napoje, aż
nagle na samym dnie paczka. Przyłożyłam rękę do buzi i spytałam:
-Czy to prezerwatywy? –Zapytałam, jeszcze prawie a wybuchnę
śmiechem. Kiwnął głową i w tym samym czasie ponownie, się zaśmialiśmy, chyba w
całym hotelu było nas słychac.
Wstałam i podeszłam do balkonu, ten widok jest wspaniały.
Irlandia jest idealna. Poczułam jego ręce na moich biodrach, oderwałam ręce od
barierki, przeczesał moje włosy na bok i ucałował delikatnie mnie w szyję. Po
czym powiedział:
-Pograjmy w coś. –Wyszeptał mi w ucho, przeszły mnie te zapoznane
dreszcze. Odwróciłam się do niego i się zgodziłam. Chłopak ukazał swój krzywy
uśmiech i mnie pocałował. Dziękuje, że jesteś. Choc czasem jesteś niebezpieczny.
____________________________________________________
____________________________________________________
Louis Tomlinson- 22 lata
Sarkazm jest moim zyciem.
_________________________________________________
CZYTASZ=KOMENTUJESZ!
Hej wiec jest 15 rozdzial! smuci mnie jedno, ze jest coraz mniej komentarzy pod rozdzialami.
Prosze jesli czytasz to, skomentuj. Uzasadnij swoja wypowiedz, prosze.
Ilysm @Horan__HugMe x
CZYTASZ=KOMENTUJESZ!
Hej wiec jest 15 rozdzial! smuci mnie jedno, ze jest coraz mniej komentarzy pod rozdzialami.
Prosze jesli czytasz to, skomentuj. Uzasadnij swoja wypowiedz, prosze.
Ilysm @Horan__HugMe x

Matkooooooooo! Rozdział jest cudowny! Właśnie na to czekałam :) Ta fabuła jest super i przyjemnie się czyta. Powodzenia w dalszym pisaniu! @blue_michael_
OdpowiedzUsuńRozdział genialny!!
OdpowiedzUsuńJak z resztą każdy wcześniejszybko <3
Powodzenia i z niecierpliwością czekam na kolejny <3 / @angelap2807
Rozdział super i ciekawy czekam z niecierpliwością na next
OdpowiedzUsuń@Luv_My_Niall_
Kocham ten blog kocham kocham <33333
OdpowiedzUsuńWow, Niall jest taki opiekuńczy *-* tak bardzo go kocham w takim wydaniu ale kocham też wersję bad xD czekam na next! @Mardalenka
OdpowiedzUsuńświetnie piszesz misiu rozdziały i tak trzymaj *hug*
OdpowiedzUsuńJEJU >>> NIALL >>> LUCY >>> @awwNarreh
Aww Niall ♥ Tak bardzo kochany xD
OdpowiedzUsuńWspaniały rozdział :3
Czekam na ciąg dalszy :))
Ily xx /@skrobisia
Genialny rozdział!
OdpowiedzUsuńTak trzymaj ;) Czekam na następny
@awmybrooksxx
Świetny rozdział taki awww <3
OdpowiedzUsuń*-* / @kabanosek
Masło,masło :)
OdpowiedzUsuńCudny *-*
@megatightening
Żegnam.
Next ! ♥
OdpowiedzUsuńNieźle dał popalić Lou za Lucy. Ale no cóż, ma nauczkę że z nim się nie zadziała a zwłasza w takiej sprawie.
OdpowiedzUsuńMam nadzieję że wątek z posągiem będzie rozwinięty. No i w końcu też czekamy na pojawienie się Harr'ego.
A ta zabawa? Mm.. czyżby niespodzianka będzie potrzebna? XD
@AnneMaryClaire
Cudo! Czekam na nn
OdpowiedzUsuńJezu to jest świetn
OdpowiedzUsuńbardzo fajne i czekam na next ! :D /@DNatala
OdpowiedzUsuńŚwietny od razu zabieram się za czytanie kolejnego ;*
OdpowiedzUsuń