niedziela, 31 sierpnia 2014

17. Chcesz mi o czymś powiedziec?

~Niall

Skończyliśmy jeść i w mojej głowie jest pytanie, kto mógł zadzwonic po naszyjnik? Podejrzewam Harry’ego, który nie dawał znaku życia o sobie około tygodnia. Albo ktoś inny, ale kto?
-Podobno jeszcze jedna osoba się zgłosiła po naszyjnik. –Powiedziałem i przekręciłem głowę w stronę dziewczyny, która przełączała kanały. Zamyśliła się przez chwilę i wyłączyła telewizor. Skupiła wzrok na dywanie.
Machnąłem jej przed twarzą rękami, nagle powiedziała:
-To mogłabyc Am.. –Przerwała i udawała, że nic nie mówiła. Skrzywiłem minę, wiem że ona się domyśla kto to mógł być.
-Kto? –Zapytałem dosc niskim, ale spokojnym głosem.
-Amy. –Amy? Siostra Zayn’a? Nie wspominała mi, że ma przyjaciółkę, debil ze mnie na pewno ma dużo przyjaciół. Ona musi ciężko przeżywac porwanie Luc, pokręciłem głową żeby wyrzucic te myśli z mojej głowy jak najszybciej. Nie chce, żeby ona mnie opuściła, ja ją potrzebuję. Ona tego nie czuje co ja do niej, nigdy wcześniej nie poznałem takiej osoby. To najgorsze co może być, morderca który jest zadurzony w swojej zdobyczy. Inne kobiety odpycham, tamte jedzą mnie spojrzeniem, a ona jest inna. Może to ona mnie zmieniła? Zamyśliłem się, muszę załatwic sprawę z komisariatem, pojadę tam jutro. Jedno pytanie, czy rozpoznają Lucy? W wiadomościach aż huczy na jej temat. Nie poddam się.
Teraz muszę ją ukrywac, jak tylko potrafię.
-Jutro pojadę na komisariat. Zostaniesz w Irlandii. –Powiedziałem jakby do siebie, ale dziewczyna zdziwiła się.
-Nie mogę sama zostac, to jest zbyt niebezpieczne. –Pod jakim względem niebezpieczne, nie mogą jej znaleźć. Sam nie wiem co mam robic, po prostu musi przejść metamorfozę. Brzmi to banalnie, ale nikt nie powinien jej rozpoznac w brązowych włosach i trochę krótszych. Głupie, ale tylko tak jej nie rozpoznają.
-Lucy, pojadę do sklepu niedługo wrócę. –Dziewczyna niepewnie pokiwała głową. Wstałem i wyszedłem z pokoju hotelowego. Stanąłem naprzeciwko windy, zobaczyłem kątem oka jakąś postac, odwróciłem głowę i była to wytapirowana brunetka, która patrzyła na mnie od góry do dołu.
Zatrzymała wzrok na mojej twarzy, wyszczerzyła do mnie zęby, patrzyłem się na nią z niesmakiem, a gdzie jej chłoptaś? Powoli do mnie zaczęła podchodzic, stałem wryty i chciałem zobaczyc co zrobi dalej. Stanęła na palcach i szepnęła mi do ucha:
-Pokój 54, teraz. –Winda się otworzyła. Jej głos nie zrobił na mnie wrażenia, tak samo jak i ona.
Uśmiechnąłem się i pokręciłem głową. Przyszła mi pewna myśl do głowy.
-Mam lepszy pomysł. –Powiedziałem, a dziewczyna przygryzła dolną wargę. To na mnie nie działa.
Nagle zacząłem biec do schodów, zauważyłem że ona się nie poddaje i biegnie za mną. Chętnie popatrzę na twój pomarańczowy sprej, który spływa z ciebie. Szybko wbiegłem na schody, odwróciłem się na moment, była cała zdyszana i rzeczywiście, samoopalacz już jej spływał. Zacząłem się śmiac na całą klatkę. Jej mina była niezadowolona.
-Wal się dupku. –Wyszła, 1-0 dla mnie, barbie. Teraz spokojnie zszedłem.
Wychodząc z budynku przyjrzałem  się posągowi przedstawiającego anioła.
Odpaliłem silnik i podjechałem do najbliższego sklepu.
Nie mam pojęcia jak Lucy zareaguje na mój pomysł, zapewne mi nie pozwoli, ale jeśli chce choc oddychac świeżym powietrzem i widziec ludzi to powinna się posłuchac.
Chce dla niej jak najlepiej, robię to jak tylko potrafię. Żałuję niektórych rzeczy, które jej zrobiłem, bądź powiedziałem. Zapewne tego nie widzi, ale ja o tym myślę i żałuję.
Podszedłem do działu z kosmetykami, chwyciłem za ciemny brąz. Mam nadzieję, że taki będzie dobry.
Poczułem wibracje w kieszeni, wyjąłem telefon i spojrzałem na ekran. Liam.
-Halo? –Zapytał szybko i słuchałem jak sapie mi do słuchawki, biegł?
Ciężko oddycha, kurwa co mu jest.
-Co jest stary?! –Krzyknąłem prawie na cały sklep, parę głów odwróciło się w moją stronę, ale teraz mnie to nie obchodzi.
-Ha..rr… -Usłyszałem upadający telefon i głośny krzyk. Mój puls podskoczył, ścisnąłem pięści i zacząłem biec. Kurwa, muszę zapłacic, jebana farba. Ludzie mnie obserwowali, pewnie myślą że jestem psychopatą, tak jestem.
Kiedy już zapłaciłem, pojechałem z powrotem do hotelu. Zastałem pusty pokój, przestraszyłem się jeszcze bardziej. Kurwa, gdzie ona jest. Usłyszałem spuszczającą się wodę, odwróciłem wzrok w stronę łazienki, Lucy. Trochę mi ulżyło, ale co z Liam’em? Dziewczyna zauważyła jak się zachowuje i zapytała się:
-Co się stało? –Podeszła do mnie i złapała mnie za ramię.
-Porwał Liam’a. –Powiedziałem, jestem cholernie zdenerwowany, on nie ma prawa dotknąc moich przyjaciół. Kurwa, zlokalizowac telefon, za nim go roztrzaska. Nie odzyskałem od Lucy żadnej odpowiedzi, nie powie spokojnie, bo już nigdy nie będzie spokojnie.
Przeczytałem ulotkę hotelu, potrzebny mi komputer do namierzenia.
Jest! Biblioteka, akurat czynna.
-Poczekaj zaraz wrócę. –Kiwnęła głową, nic innego nie może zrobic.
Zbiegłem na sam parter, udałem się jak najszybciej do komputera.
Każdy się na mnie gapił jak na wariata, znowu. Dla mnie to nie nowośc.
Lokalizacja zakończona, obiekt znajduje się w San Marino Del Dragone 46, we Włoszech.
Usłyszałem głos mówiący do moich słuchawek, zamarłem.
Moja szczęka opadła, słyszałem tylko walenie mojego serca. Biło jak opętane.
Jeśli on zabił Liam’a, a jeśli nadal żyje? Muszę po niego jechac, nie zostawię go.
Sukinsyn Harry, pożałuje tego jak nigdy wcześniej.

~Liam

Wracam ciemną drogą do domu, akurat musiało mi się zepsuc auto. Tak to bym siedział i jechał spokojnie do domu, a teraz mam pewność, że ktoś mnie zaatakuje.
Moja okolica słynie z takich bandziorów, nie mówiąc ja jestem jednym z nich, tylko że oni zabijają niewinnych ludzi. Ja po prostu wykonuje swoje zlecenia. Moi rodzice nie wiedzą czym się zajmuję, tak samo dziewczyna. Gdyby się dowiedzieli znaleźliby się chyba w psychiatryku.
Niechciałem tej roboty, ale niebyło nas stac na utrzymanie mieszkania, więc pewnego razu poszedłem do pobliskiej kawiarni i tam siedział Harry, wtedy to się zaczęło. Usłyszał moją rozmowę o pracę, że potrzebuje pieniędzy i wtedy do mnie podszedł. Za pierwszym razem się krępowałem i niechętnie do tego podchodziłem, a teraz jest to dla mnie codziennośc. Podejrzenia moim rodzicom nie unikają, cały czas wypytują dlaczego mnie nie ma w mieście przez tyle tygodni, chociaż sam mieszkam i jestem dorosły to i tak o mnie się troszczą jak o małe dziecko.
Skręciłem w główną alejkę, jeszcze tylko parę przecznic i będę na miejscu. Słyszę z daleka samochód, przejechał obok mnie. Czarny van, coś tu nie gra, przejechał kilka metrów dalej i mocno zahamował. Drzwi od kierowcy się otworzyły w nich był..Harry. Kurwa co on tu robi, mam uciekac czy zostac.
Dośc odważnie do niego podszedłem tak jak i on. Ubrany cały na czarno, jak zwykle. Z daleka było czuc te mocne perfumy, od których aż oczy pieką. Ale miał poobijane oko, strupy na ustach. Od razu widac, że wpadł w bójkę.
-Liam, chcesz mi o czymś powiedziec? –Zapytał wesołym, ale chamskim głosem. Coś ukrywa. Ale tak jak i ja, ukrywam tylko jedną małą rzecz, o której on nie może się dowiedziec. Pokręciłem przecząco głową.
Chłopak podniósł brwi i przytaknął.
-Więc nie wiesz, ale szanowny pan Eric wszystko mi powiedział co planujecie z Horan’em. Mogłem się domyślic, choc nie mogłem działac wcześniej, to już dawno bym was zabił.
Przełknąłem ślinę i myślałem co powiedziec, musze cos wymyśleć, żeby mi uwierzył że to nie prawda co mówił Eric. Jak on mógł to zrobic, kurwa najlepszy przyjaciel. Jestem w dupie.
-Więc, to nie jest tak, my po prostu.. –Nie dał mi skończyc bo dał mi z kolana prosto w czułe miejsce. Zwinąłem się w kłębek, poczułem uderzenie w brzuch. Zajęczałem z bólu. Na własnych siłach wstałem i zacząłem biec przed siebie. Jak najdalej od niego.
-Jeśli Horan chce pogrywac to z chęcią przyjmę zaproszenie. –Usłyszałem z daleka, mój oddech stawał się coraz cięższy, coraz wolniej biegłem. Usłyszałem pisk opon, Odwróciłem się, wysiadł z auta i zaczął mnie gonic. Przyspieszyłem tępo jak tylko potrafiłem. Próbowałem wyjąc telefon, na nic. Za szybko biegnę.
Poczułem pchnięcie do tyłu, upadłem na ziemię. Uderzenie w twarz butem wydawało się dobrym pomysłem, ale nie miałem siły na nic. Jestem wyczerpany, nie poddam się. On nie zmęczył się ani trochę, od niego nie da się uciec. Kucnął nade mną i powiedział:
-No stary nie udało ci się tym razem, a teraz Horan się trochę pomęczy. –Przyłożył do mojej twarzy szmatkę nasączoną płynem usypiającym.

Hałas, ciemność, inny język. Tylko to słyszę, mam zawinięte oczy, ręce i nogi. Nie mogę się ruszyc, wsłucham się w dosc szybki, niezrozumiany język. To jest hiszpański..nie włoski!
Jestem we Włoszech, przynajmniej wiem gdzie jestem, jak ja tu dojechałem? W końcu to Harry, on wszystko potrafi. Ludzie mówią jakby z góry, a ja jestem w ciemnym pomieszczeniu gdzieś na dole. Ciemne to ono jest bo nic nie widzę przez szmatkę, ale zapewne jestem w piwnicy.
Hałas wydobywa się z góry, jakby jakiś bar. Ludzie rozmawiają, śmieją się, biegają, kłócą.
Dośc dużo wiem, teraz wystarczy się stąd wydostac. Dziś mam szczęście, bo akurat zabrałem nożyk od mojego ojca. Napiąłem mięśnie i rozciągnąłem wystarczająco mocną taśmę. Wyjąłem nożyk i rozciąłem na ślepo obydwie taśmy. Rozwiązałem szmatkę i nie widziałem nic oprócz, piwnicy obłożonej cegłami. Okna były porośnięte winoroślami, a z nich był widok na wielką górę i nogi przechodzących ludzi.
Teraz wystarczy wyjsc, drewniane stare drzwi znajdowały się na końcu schodów. Głosy były coraz bardziej słyszalne, aż w końcu wychyliłem trochę. Przede mną były dwie starsze kobiety przyjmujące zamówienia i paru kucharzy w młodym wieku, wszyscy oliwkowej cery. Przed nimi było pełno ludzi, siedzieli przy miętowych stolikach. Jedli różne włoskie potrawy. Zza myślenia się, jedna z kobiet do mnie podeszła i powiedziała coś nie w moim języku. Podniosłem ręce w znaku, że nie rozumiem. Patrzyła się na mnie groźnie, następnie reszta pracowników. Truchtem wybiegłem z małej restauracji.
Światło oświecało całą moją twarz, nic nie widziałem oprócz wielkiej góry przede mną i sporo ludzi. Ale czemu Hary przywiózł mnie tutaj? To są jego znajomi? Muszę stąd uciekac. Ruszyłem przed siebie, odwróciłem się i w drzwiach z których uciekłem stał on. Kurwa, znowu.
Przyspieszyłem, ciężej oddycham, nogi odmawiają pracy. Wbiegam pod górę. Spojrzałem w dół jest on dosc blisko. Ale nadal mogę mu uciec. Musze zawiadomic Niall’a, wyjąłem telefon z kieszeni i wybrałem numer. Odebrał dosc szybko.
-Halo? –Powiedziałem zdyszany, ale wciąż biegłem.
-Co jest stary?! –Niall krzyknął do słuchawki, góra jest coraz trudniejsza do przebycia. Ledwo co oddycham, dam radę nie poddam się!
-Ha..rr   -Nie dokończyłem imienia Harry’ego bo ten mnie złapał za nogę i zaciągnął w dół. Telefon wypadł mi z dłoni, już po mnie. Był wkurwiony, jego źrenice są powiększone. Ledwo co ze mną oddycha.
-Pożałujesz tego Payne, to będzie bolesna, wolna śmierc. –Wysyczał do mnie przez zęby, cały spocony.

Nie miałem siły nawet go kopnąc. Nie uda ci się Harry, on po mnie przyjedzie.
________________________________________________________
CZYTASZ=KOMENTUJESZ!
Hej wszystkim wiem że nie dodawałam rozdziału dosyc długo, ale nie miałam weny, pustka, zero. Wybaczcie. Ale proszę chce żebyście to skomentowali, jesli się wam spodobał, nawet jeśli nie, ja muszę to wiedziec. 
Skomentujcie proszę. Btw, przejdę do tego, że jutro rozpoczęcie roku, więc powodzenia i damy radę.  
Ilysm @Horan__HugMe x 

22 komentarze:

  1. Wow tu masło
    Wow nie spodziewałam się tego,że Liama porwie wow
    @megatgihtening

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawy rozdział. Porwanie Liama.. mam nadzieję, że Niall go uratuje.
    Czekam na następny @awmybrooksxx

    OdpowiedzUsuń
  3. TAK ! świetne ! aż nie mogę się doczekać dalszej akcji !:D CZEKAM !:D /@DNatala

    OdpowiedzUsuń
  4. mi sie podoba, ale rozdzialy mogly by byc dluzsze

    OdpowiedzUsuń
  5. boże świetny !! już nie moge się doczekać co się stanie z Luc i Niallem aww to takie zajebiste. dziewczyno masz talent c: czekam na następny weny !! love_in_horse

    OdpowiedzUsuń
  6. Cudo *~*
    Szkoda tylko, ze taki krótki ale bardzo fajny.
    Czekam na kolejny rozdział <3

    OdpowiedzUsuń
  7. O matko ma przesrane. Jak on mógł ich wydać! Oby dał radę i nie umierał póki Niall go nie uratuje. I ten wisiorek. Jeju jeju :/
    @Arixiel

    OdpowiedzUsuń
  8. To jest takie osbsjsbsjsj Kocham Cię za ten blog <333

    OdpowiedzUsuń
  9. podoba mi się :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Boski rozdział,mam nadzieję że Niall zdąży uratować Liama. KOCHAM TO FF ♥ @CrazyMofos9300

    OdpowiedzUsuń
  11. kiedy nastepny?

    OdpowiedzUsuń
  12. [Spam]
    Murder House jest z pozoru spokojnym miejscem, jednak nie wszystko nieraz wydaje nam się realne. Diabeł jest rzeczywisty. To nie stwór z czerwonymi nogami i ogonem. Może być piękny. To upadły anioł, a to jego królestwo, dom, w którym uwięzione są dusze. O tak, twoja również. Ale kto wie, może to właśnie tam się spotkamy? W każdym razie byłoby miło.
    Jestem Harry.
    Jestem Martwy.
    Chcesz się przyłączyć?

    Jeśli opis cię zaciekawił zapraszam również na zwiastun :
    https://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=l3LEqshImbs
    oraz intro :
    https://www.youtube.com/watch?v=ZlH6kwfAp04

    http://monster-fanfic.blogspot.com/

    przepraszam za spam ...

    OdpowiedzUsuń
  13. noo kiedy rozdział? ;o

    OdpowiedzUsuń
  14. fajne to 'jutro'

    OdpowiedzUsuń
  15. Liam porwany? *o*
    No nieźle ;o
    Cudowny ♥
    Czekam na następny :3 /@skrobisia

    OdpowiedzUsuń
  16. Swietne ff czekam na kolejny rozdzial @707mania

    OdpowiedzUsuń
  17. Czekam na kolejny! Naprawdę się postarałaś, sporo się działo i to lubię :3 powodzenia w pisaniu kontynuacji! @blue_michael_

    OdpowiedzUsuń
  18. Cudny *-*
    Wiem,że ostatnio moje komentarze są <<<<<
    Ale nie mam siły na nie, wybacz panno M :c
    @megatightening

    OdpowiedzUsuń
  19. Dobrze że już jest next ;D

    OdpowiedzUsuń