środa, 4 czerwca 2014

6. Jesteś moja księżniczko.

~Lucy 

Nie mam pojęcia jak długo spałam, chciałam się przeciągnąć, ale mam związane ręce sznurem. Zauważyłam, że koło materaca leży jedzenie. Jestem przywiązana do rury i nie mam władzy nad rękami. Ten idiota dobrze wie, że nie mam jak tego zjeść. Wiedziałam że jest dzień, widać było przez małe okna jak pada światło. Ciekawe czy zejdzie mnie odwiązać, jestem bardzo głodna. Patrzyłam się w jeden punkt na ścianie, przypominałam sobie cudowne chwile spędzone z Amy, strasznie za nią tęsknie, to była jedyna osoba, z którą mogłabym porozmawiać i się zwierzyć, była dla mnie jak siostra. Mam nadzieję, że kiedyś ją jeszcze zobaczę. Było dużo kłótni, wątpliwości, problemów, ale wszystko pokonaliśmy. Pojawiało się między nami wiele fałszywych twarzy, którzy nazywali siebie "przyjaciółmi", ale oni tylko czekali, abym się potknęła, a oni by mnie jeszcze dobili. Taka przyjaciółka jak Amy jest warta więcej niż tysiąc innych. Nasze najdłuższe kłótnie trwały z dzień. To zabawne zawsze spotykaliśmy się w połowie drogi do siebie z chęcią przeprosić. Nie ma ludzi bez wad. Same dostrzegamy w sobie wady(np. głośno chrapie),ale je ignoruje(czasami z trudnością).Nie potrzebujemy ich Ludzie uważają, że przyjaźń to wspólne imprezy, zdjęcia i dobra zabawa. Fakt to też, ale przede wszystkim upijaniem się do nieprzytomności na smutno, ocieranie łez i pójście w największe bagno, bo jest ta świadomość, że jest inna osoba, ale nie byle jaka, bo zaufana, która nieważne co by się stało jest przy tobie, wspiera. Nawet gdybym o 3 nad ranem do niej zadzwoniła to by odebrała i słuchała jak przeklinam na cały świat(choć kocha spać).Ona umie ze mną wytrzymać 24 godziny, lecz jej ciągle mało. To szalone. Nie muszę udawać kogoś innego przy niej. Ona zna mnie na wylot. Mogę się zachowywać głupio i nie myśli, że jestem niespełna rozumu. Po mojej mimice umie rozpoznać czy coś się dzieje, czy chcę o tym rozmawiać. A najlepsze jest to, że udziela mi wsparcia bez osądzania. To nie ja wybrałam taką przyjaciółkę, ani ona mnie. Przyjaciółkę się znajduję jak skarb, jak czterolistną koniczynkę. Nagle usłyszałam jak drzwi się otwierają Był to Niall. Zszedł po schodach. Ani razu jeszcze na mnie nie spojrzał. Szedł w moją stronę, patrząc się na mnie, jakby chciał mnie zabić.
-Wreszcie księżniczka wstała. Powiedział bez uczuć .

-Czas na jedzenie. Usiadł koło materaca i wziął miskę z jedzeniem. Wziął jedną kanapkę.
-Otwórz buzię, samolot leci. Zaśmiałam się. Niall zmarszczył czoło.
-Z czego się śmiejesz? Zdziwiło go to że momentalnie się roześmiałam.
 -Mówisz, że mam się ciebie bać, a tu wyskakujesz z samolo... Nie dał mi dokończyć, bo wepchnął mi kanapkę do buzi.
-Teraz żuj. Powiedział. To było takie oczywiste. Przełknęłam kawałek, a on ponownie wykonał swoją czynność. Przez cały czas patrzyliśmy sobie w oczy. Trochę było to nie zręczne. Każdy przyzna, że jest przystojny, ale jego oczy są boskie. Mogłabym się w nie wpatrywać całymi dniami. Musiałam mu to powiedzieć.
-Masz ładne oczy.- powiedziałam z pełną buzią. Zaskoczyło go.
-Emmm dzięki. Ty też masz ładne. Kiwnęłam głową w podziękowaniu. Powiedział pierwszą część niepewnie, a potem wyczułam hmmm szczerość? Po co mu to mówiłam, wyszłam na idiotkę, ale cóż kiedy on ma zamiar mnie tu przetrzymywać i nigdy nie spotkam mężczyzny, z którym założę rodzinę, to przynajmniej powiem co myślę.  
- Możesz mnie rozwiązać? Spytałam z powagą.
- Nie. Powiedział i dał mi następny kawałek kanapki, nawet chyba ostatni.
Muszę się umyć, mam nadzieję, że mi pozwoli. Nie chce, aby wchodził za mną to łazienki, ale już trudno, chce tylko się umyć.
Kiedy już chciał wstać, spytałam:
- Mogę się umyć?
Opuścił wzrok w dół, a następnie na mnie, patrzył się wzrokiem mordercy, którym jest.
Podszedł do mnie i zaczął rozwiązywać, miał swoją twarz bardzo blisko mojej, jego oczy są jak błękitna laguna, cały czas się na mnie patrzą, one potrafią zahipnotyzować. Kiedy już mnie rozwiązał nadal był kilka centymetrów ode mnie. Serce mi strasznie waliło, skupiłam się na jego bliźnie koło oka, wcześniej jej tam nie było, pobił się z kimś? Pewnie tak, przecież to zabójca. Odetchnęłam z ulgą, kiedy wstał i powiedział:
- Wstawaj.
Wstałam i szłam za nim. Kiedy przechodziliśmy przez salon, było tam jak po huraganie, dosłownie, wszystko było poprzewracane, stłuczone, przestraszyłam się. On jednak jest do tego zdolny. Patrzyłam na niego, szedł przede mną, więc nie widział, że go obserwuję.  Mam głupią myśl w głowie, myślę że on może zaraz wziąć ostre narzędzi e i mnie tym zadźgać. Widzę, że jest na mnie nieźle wkurwiony. Kiedy byliśmy już na piętrze, Niall się odwrócił. Wzdrygnęłam się i mało co nie skuliłam, za dużo myśli. Zakryłam twarz rękami, poczułam jak chłopak kładzie na moim ramieniu dłoń.
- Lucy, co ci jest? Spytał tak, jakby się o mnie troszczył.
- Nie pobijesz mnie? Odsłoniłam buzie i spojrzałam na niego.
Oglądał jak cała przestraszona się trzęsę.
- Idź się umyj, nie rozbieraj się, przyniosę ci jeszcze ubrania.
Kiwnęłam głową i weszłam niepewnie do pomieszczenia. Przejrzałam się w lustrze i przejechałam ręką po policzku, na którym był wielki siniak. Jeszcze bardziej się go boję, już sama nie wiem, czy jest miły dla mnie, czy chce mnie zabić, chociaż, gdyby chciał już dawno by to zrobił. Zastanawia mnie, dlaczego nie zabił mnie od razu, tylko mnie tu przetrzymuję, dziwne. Zawsze pewnie każdego na miejscu zamordowuje. Niall wszedł z ubraniami i ręcznikiem do łazienki i mi je podał.
- Dzięki. Powiedziałam jak najmilej.
- Tu masz szczoteczkę. Wyjął ze spodni. I mi ją podał. Jakie to miłe i jeszcze z kieszeni.
Wzięłam ją i patrzyłam z nadzieją, aż wyjdzie i tak zrobił. Bardzo mnie to zdziwiło, coś jest nie tak z nim. Nie będę się nim przejmować, mam go gdzieś, położyłam rzeczy na koszu do prania i się rozebrałam. Chwilę się zamyśliłam i przypomniałam sobie, że nie zamknęłam drzwi, więc jak najszybciej przekręciłam zamek. Uff chociaż mi nie wlezie tu jak będę brać prysznic. Weszłam do kabiny i czułam się jak w niebie. Nie myślałam o nim, myślałam o tym, że jestem w domu i jak tylko wyjdę spotkam tam Amy, która rzuci mi się w ramiona, że będziemy w nocy plotkować i rozmyślać o wszystkim.
~Niall

Wiedziałem, że czeka, aż sobie pójdę, więc nie chce już jej wkurwiać po tym jak ją uderzyłem w policzek, miała bardzo duży siniak, musiało boleć. Zasłużyła na niego, była nie miła, w dodatku uciekła. Muszę wyrzucić kartę i baterię, ta jej koleżanka może dać to policji i mnie namierzą. Zbiegłem po schodach do kuchni, wysunąłem szufladę, wziąłem młotek i nożyczki. Wyjąłem z kieszeni kartę, momentalnie ją poobcinałem na najmniejsze kawałki, następnie położyłem baterię, którą zacząłem rozbijać młotkiem. Dobra, zniszczyłem. Szybko wyrzuciłem i oparłem się na blacie zdychając powietrze. To mogło się źle skończyć, gdybym nie zszedł, wtedy do kuchni. Mogła wszystko wygadać, ale jednego nie wie, jak się nazywa ulica na, której mieszkam, dobre i to. Wczoraj po zdarzeniu, kiedy ją uderzyłem, pojechałem do baru, gdzie się upiłem, gdy wróciłem, zacząłem wszystko rozwalać, mam już dosyć tego. Czemu nie mogę jej zabić, tak po prostu jak każdego? Pomijając to, że muszę oddać ją mojemu szefowi.  Kiedy ją dusiłem, poczułem blokadę, w rękach, ona jest inna. Wszystkie się podlizywały, a ona ma mnie w dupie.
Kiedy przestałem już rozmyślać, pomyślałem, że muszę trochę ogarnąć ten salon. Zacząłem sprzątać. Kiedy minęło ok. pół godziny, usłyszałem jej głos:
- Czy mogę coś zjeść? Spytała.
- Teraz sprzątam, więc idź sama coś sobie zrób, masz nie uciekać.
Ostrzegłem ją, tym razem by było dla niej gorzej.
Kiwnęła głową, tak jakby się bała. Słyszałem jak się pałęta po kuchni. Po czym usłyszałem hałas upadającego szklanego naczynia, No żesz kurwa, jej na coś pozwolić! Kurwa co za pizda!
Chyba ją zamorduję.. a no tak nie mogę, niestety.
Nie odstawiając już szufelki, poszedłem zobaczyć co stłukła.
Kiedy zastałem ją siedzącą na podłodze, zdziwiło mnie to. Podszedłem bliżej i jej ręka była cała we krwi. No super, co za niezdara z niej.
- Co stłukłaś? Zapytałem zezłoszczony.
- Jakiś dzban. Popatrzyła się na mnie trzymając zakrwawioną rękę.
- Wstań, opatrzę ci dłoń.
Wstała i powiedziałem:
- Idź na kanapę, ja tu posprzątam.
Gdy poszła, pomyślałem, że musiałem komicznie wyglądać, ja taki wkurwiony i jeszcze ta szufelka..
Kiedy skończyłem, usiadłem obok niej z opatrunkami i wodą utlenioną.
- Wystaw do mnie dłoń. Poprosiłem jak najgrzeczniej się dało.
Podstawiła niepewnie rękę, pewnie się boi i dobrze.
Wylałem wystarczająco i wolno wodę utlenioną, słyszałem jak syczy z bólu, ma głęboką tą ranę. Przeczyściłem i okleiłem plastrem. No nie jestem pielęgniarzem, ale w takich rzeczach jestem dobry.
- Gotowe księżniczko. Uśmiechnąłem się do niej, a ona jak zwykle po moich słowach z księżniczką, byłą zła. Wygląda słodko, ma złą minę i jeszcze ta zabandażowana ręką.
-  Dziękuje. Powiedziała niepewnie.
Patrzyłem się na nią i usłyszałem jak jej zaburczało w brzuchu, muszę jej coś ugotować, znowu.
- Jesteś głodna, prawda?
Pokiwała głową.
- Możesz się odezwać, czuję się dziwnie, zawsze jesteś chamska, a teraz?!
Patrzyła się na mnie z przestraszoną miną.
- Masz się odezwać.
- Dobrze, już odezwałam się, lepiej.
- A żebyś wiedziała.
- Chodź ugotuję ci coś.
Ugotowałem jej spaghetti, no okej myślę, że jest.. byłbym dobrym kucharzem, ale wolę być mordercą, też mogę dusić, kroić i łamać.
Podstawiłem jej talerz, patrzyłem się na nią jak z prędkością światła to zajada, chyba była głodna.
Moja wcześniejsza kanapka jej nie smakowała pewnie.
- Smakuje ci?
- Tak. Odpowiedziała z pełną buzią, to było zabawne.
W trakcie kiedy Lucy jadła, zadzwonił mój telefon. Ciekawe kto to? Może Zayn?
Wziąłem telefon do ręki, spojrzałem na ekran: „Numer Nieznany”
Nie wiedziałem czy odebrać, a jeśli to ta policja, kurwa to nie  może być ona. Zaryzykowałem i odebrałem komórkę.
- Halo? Powiedziałem odważnym
- No nareszcie odebrałeś, masz ją jeszcze?
Od razu poznałem, że to głos szefa, zachrypnięty, dość męski głos.
- Tak, mam. Powiedziałem niepewnie.
- No to dobrze, a i muszę cię poinformować, że misje mi się przełożyły i już lecę po nią.
- Jak to?! Zdziwiłem i podenerwowałem się.
- No to ,że lecę po nią samolotem, za ok. godzinę będę u ciebie.
O nie, oni nie mogą jej zabrać! Kurwa nie dziś, nie mogą, ona nie jest niczemu winna, kurwa, wiem, że powinni ją zabić, ale nie! Bynajmniej na to nie pozwolę.
- Ale jest problem.
- Jaki? A i Niall, przywiozę ze sobą faceta, którego miałeś zabić dwa tygodnie temu, facet uciekł do Brazylii, z 10 kg marychy, czaisz?
Zaśmiał się mi do słuchawki, kurwa co za typ.
Widziałem, że Lucy się dziwnie na mnie gapi, przeszedłem na górę i do mojego pokoju.
- Ona uciekła rano i muszę ją jechać szukać. Musiałem skłamać.
- No Horan, ty idioto, policzę się z tobą na miejscu!
Wykrzyczał te słowa na mnie i tak nic mi nie zrobi, chuj zawsze mi tak gada, a później jest zadowolony i jest tak jakby nic nigdy nie zaszło.
Wróciłem do kuchni, muszę coś wymyślić, Lucy nie może być w domu, kurwa.
- Lucy posłuchaj mnie uważnie teraz.
Dziewczyna przestała jeść i spojrzała na mnie z zaniepokojeniem na mnie.
- Co się dzieje?
- Zadzwonił do mnie szef, musisz się gdzieś schować, on będzie tu za godzinę.
Powiedziałem jak najspokojniej, widziałem w jej oczach strach.
- Gdzie mam się schować?
- Chodź!
Dziewczyna wstała i pobiegła za mną, weszliśmy na górę, do pokoju, gdzie spał Zayn. Pomyślałem, że Lucy się schowa pod łóżkiem, było ono dosyć duże i pościel zakrywała dół.
- Kiedy on przyjedzie, masz wejść pod łóżko, zrozumiałaś?
- Tak. Powiedziała odważnie.
- Czemu chcesz mnie chronić? Spytała.
Ugh nienawidzę jak ona pyta się  o takie sprawy, tak samo o „czy mnie nie zabijesz?” „zabijesz mnie?” „czemu tego nie zrobiłeś?” Kurwa, chce ją chronić, ona jest inna, osoby, które zabijałem, były winne coś mojemu szefowi. Ale Lucy jest jedyną, którą, aż tak długo muszę przetrzymywać,  albo ten chuj dzwonił, żeby zabić od razu jakąś laskę. A teraz nie dzwoni, bo sam chce ją zabić.
- Bo chce cię chronić.
Dziewczyna się uśmiechnęła, podszedłem do niej niepewnie i przyłożyłem moją dłoń do jej policzka i szepnąłem:
- Przepraszam.
- Nic nie szkodzi. Odpowiedziała.
- Szkodzi.
Chyba się zarumieniła, wygląda tak pięknie, jak on może ją zabić? Nie wiem, często mnie wkurwia, ale muszę się hamować, bo wiem, że ona jest inna.
- Jesteś inny niż ci typowi mordercy, co są w wiadomościach.
Kiedyś nikomu nie odpuszczałem, aż do jej spotkania.
- Wiem.
Zauważyłem, że się trzęsie z zimna. Otuliłem ją i szepnąłem:
- Będzie dobrze, zobaczysz.
- Kiedy mnie wypuścisz?
- Nigdy.
Pewnie się wystraszyła, ale kiedy ją wypuszczę, będę musiał się kryć, jak cztery lata temu, kiedy mnie oskarżono o to, że zgwałciłem i zamordowałem własną matkę, to było okropne. Po śmierci mojej matki nie mam już nikogo. Dlatego myślałem, że będę zabijał niewinnych ludzi i mi ulży. Oczywiście, że mi było lepiej, ale później miałem wyrzuty sumienia, które i tak szybko się kończyły po drinkach.
Kiedy staliśmy wtuleni w siebie, usłyszałem pisk opon i otwierających się drzwi od samochodu.
- To on! Chowaj się.
Dziewczyna się wzdrygnęła i szybko się ukryła.
- Masz tam siedzieć, do tej pory, aż nie przyjdę.
Nic nie odpowiedziała, ale chyba nie jest na tyle głupia, żeby biec prosto w ręce większego mordercy ode mnie. Chociaż dużo razy mi uciekała.
Zbiegłem na dół i szybko wyszedłem na zewnątrz. Stał tam Harry, ze swoimi napakowanymi kolesiami, którzy trzymali w rękach Billy’ego. Gość, który ukradł parę tysięcy Harry’emu i miałem go zabić, ale wypadło mi z głowy, no cóż mecz był ważniejszy.  Stanąłem naprzeciwko szefa i spytałem:
- No proszę, znalazłeś Billy’ego?
- Tak, a gdzie jest ta moja zdobycz?

To jest moja zdobycz chuju! Harry podniósł głowę w górę, kurwa oby ona nie wychyliła się z okna.
Kiedy opuścił wzrok, powiedziałem:
- Wiedziałem, że o nią zapytasz, jeszcze jej nie znalazłem.
- Mam jeszcze czekać?
- Na to wygląda.
- Więc, no Nie wiem miała to być nagroda, ale i tak go zabijesz.
- Teraz?
- Tak
No super, kurwa.
- Masz broń?
- Joey wyjmij z bagażnika. Powiedział do jednego ze swoich pupilków.
Kiedy umięśniony facet podał mi go, otarłem go dokładnie ręką.
Niestety muszę to zrobić.
Naprężyłem spust, powoli podchodząc do Billy’ego. Przyłożyłem do niego pistolet.
- Jakieś ostatnie słowa?
- Proszę, nie ró…
Nacisnąłem spust, nigdy nie czekam, aż wypowie od końca swoje ostatnie słowa.
- Gratulację, prześlę ci dziś premię na konto.
- Dobrze
Odwrócił się i kiedy prawie wszedł do auta, odwrócił się i powiedział:
- A i po Pannę Lucy przyjadę równo za tydzień, o godzinie 16:00, jeśli jej nie będzie, pożegnasz się z pracą.
Patrzyłem się na niego wzrokiem, którym chciałbym go rozszarpać.
Kiedy odjechali, ruszyłem do pokoju gdzie jest Lucy.

~Lucy

Schowałam się pod łóżko, było strasznie nie wygodnie i za mało miejsca, więc wyszłam. Jego już nie było, podeszłam powoli do okna, gdzie był widok na ogród. Widziałam czarne auto, z którego wysiadł brunet z lokami zaczesanymi do tyłu i dwóch typów trzymających ledwo oddychającego człowieka. Pomyślałam, że ten z lokami to jego szef. Nagle zauważyłam Niall’a, stanął naprzeciw tego szefa. Starałam ich podglądać tak, żeby nie było mnie widać. Słyszałam jak Niall, rozmawia z nim o mnie, kurwa.
Zauważyłam, że brunet spogląda w górę, prosto w moje okno, momentalnie się schyliłam i modliłam się, żeby mnie tylko nie zauważył, nie słyszałam, aby krzyczał „widziałem ją”. Jak najlżej się wychyliłam, miał wzrok na Niall’u. Uff całe szczęście się nie zauważył mnie. Śledziłam ich każde słowo i gesty. Zauważyłam, że Niall trzyma broń w ręku. Widziałam jak dwoje napakowanych typów, próbuje przytrzymać, wyrywającego się człowieka. Chłopak przyłożył pistolet do jego głowy i nie wierzyłam w to co zobaczyłam, przez chwilę zaparło mi wdech, kurwa on go zastrzelił, widziałam tą krew i jeszcze ta czaszkę, po prostu słyszałam, każde miejsce, które złamało się przez kulkę w głowę. Jak on to mógł zrobić?! I jeszcze nijak reaguje, kurwa. Czemu mnie tak nie zabije? Już dawno by to zrobił na 100 procent.
Ale coś go blokuje, może to ja? Czy ja tak na niego działam? O co mu chodzi?
Nie chce mnie oddać szefowi, żeby mnie zabił, a on raz chce mnie zabić, a drugi mnie przeprasza i mówi, że będzie wszystko w porządku. Po tym usłyszałam tylko, że przyjedzie po mnie za tydzień. A jeśli już minie ten tydzień i mnie Niall nie zabiję? Kurwa, oczywiście, że nie chce umierać przez kulkę w łeb, ale i nie chce być.. nie wiadomo co by robił ze mną ten brunet.
Kiedy zauważyłam, że już odjechał, musiałam znowu iść pod łóżko. Otworzyły się drzwi, to Niall.
- Możesz wyjść
Przecisnęłam się po między łóżkiem, a podłogą i stałam na wprost chłopaka.
- Słyszałam strzały, zastrzelili kogoś? Musiałam przekręcić jakoś zdanie, żeby nie wyszło na to, że podglądałam.
- Lucy i tak wiem, że wszystko widziałaś, nie ukrywaj.
- Nie prawda!
Położył ręce na moich biodrach i zaczął całować moją szyję.
Kurwa co on do cholery wyprawia?!
- Nie kłam.
- Dobrze, widziałam
Muszę mu powiedzieć, nie chcę znów dostać w policzek, lub w co innego..
- Grzeczna dziewczynka
Boże on jest okropny.
Przełożył ręce na moje plecy i podniósł na mnie spojrzenie. Nie wiedziałam o co mu chodzi, poczułam jak blondyn przybliża moją twarz za moją głowę i zaszeptał do mojego ucha:
- Jesteś moja księżniczko.
Wystraszyłam się na jego słowa, chociaż powiedział je tak bardzo cicho, aż mnie dreszcze przeszły. Nienawidzę jak tak do mnie mówi! 
- Nie
Powiedziałam krótko. Poczułam jak przygryza mi lekko ucho i schodzi znów na szyję, którą namiętnie całuje, czy on kurwa może przestać, boję się że znowu mi coś zrobi, jeśli krzyknę, ale też nie chcę być czyjąś własnością.
- Czy możesz przestać, proszę?
Chłopak przestał, tylko kiedy dokończyłam zdanie.
- Tak
- Dziękuje
Wyszliśmy z pokoju gościnnego i spytałam:
- Czy ten facet w lokach, to twój szef?
- Tak
- Czemu zabiłeś… Nie dokończyłam bo chłopak popchnął mnie na ścianę. Znowu, boli. Tym razem nie trzyma mnie za szyję i nadgarstki.
- Musiałem go zabić, to moja praca.
- Więc czemu mnie jeszcze nie zabiłeś?
- Bo.. nie mogę
- Dlaczego?
Muszę to wiedzieć!
- Ponieważ jesteś inna!
- To znaczy?!
 - To znaczy to
 Nie spodziewałam się tego, Niall zaczął mnie nachalnie całować, nigdy nie zrozumiem tego człowieka. Pocałunki stały się czułe, czemu ja to robię?! On bardzo niesamowicie całuje, chyba mnie kręci w brzuchu. Nie mogę tego robić!
- Przestań już, proszę
Poprosiłam go o to, jak najciszej i najmilej.
- Dobrze
Całe szczęście się zgodził, boże on jest do nie do rozgryzienia.
- Idę na dół, obejrzeć telewizję, jak chcesz możesz dołączyć.

Byłam oparta o ścianę i patrzyłam jak chłopak schodzi po schodach, może on się we mnie zakochał? Nic już nie rozumiem. 







__________________________________________________

Harry, 22 lata, szef Niall'a. 
"Zabijanie jest moją pasją, jak malarz, który maluje farbami, tylko że ja maluje krwią" 









______________________________________________________________________

CZYTASZ=KOMENTUJESZ!

Hej! No i jest już 6 rozdział, wiem że dawno nie dodawałam, ale laptop poszedł do naprawy i takie tam, no ale jeśli ci się spodobało to skomentuj! x (zmieniłam wiek Harry'ego) 
Ilysm @Horan__HugMe

11 komentarzy:

  1. Super rozdział
    @Luv_My_Niall_

    OdpowiedzUsuń
  2. Tu Maaaaaaaaasło :)
    Rozdział o w mordę jeża haha (wiem te moje dojrzałe słownictwo np. spoczko foczko haha)
    Wowowowow pocałowali się woowowowowow
    Widziała jak go zabija wowowowowowo
    Ten rozdział >>>>>>>>>>
    Moje życie przed przeczytaniem rozdziału <<<<<<<<<
    Moje życie po przeczytaniu rozdziału >>>>>>>>>
    Moja ciekawość co dalej >>>>>>>>>>>>>>
    Czekam na nexta
    @megatightening

    OdpowiedzUsuń
  3. Uuu zakochał się w Lucy.. ^^
    A wgl świetny rozdział
    Czekam na kolejny xx

    @Niall_my_Angel x

    OdpowiedzUsuń
  4. Czuję ze ktoś tu sie zakochał hahaha ..
    Rozdział cudowny !
    Super !
    Proszę informuj mnie o rozdziałach jesli możesz ! ;)
    @mixdirection769








    OdpowiedzUsuń
  5. Nie lubię się powtarzać ale co tam
    rozdział super z niecierpliwością czekam na kolejny:)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie ma jak to czytac w środku nocy w totalnej ciemni, ale mniejsza z tym.
    To jest tak idealne i ta logika Horana >>>>

    OdpowiedzUsuń
  7. Wow! Najlepszy rozdział! Kocham tego bloga :) ~ Sylwia ♥

    OdpowiedzUsuń
  8. Super rozdział bardzo mi się podoba

    OdpowiedzUsuń
  9. świetny. jestem ciekawa co sie dalej wydarzy xx weny !! love_in_horse

    OdpowiedzUsuń