środa, 2 lipca 2014

10. Zawsze będę przy tobie. (1)

Za nim przeczytasz rozdzial, przeczytaj notke pod nim!! 

~Lucy


Wtulilam się w jego klatkę piersiową i zamknęła oczy. Jego spokojne bicie serca było jak najcudowniejsza kolysanka na świecie. Nagle poczułam, że muszę do toalety. Serio? W takim momencie? Wstałam z łóżka i szybko pobieglam do toalety. Po chwili wróciłam do pokoju. Po cichu podeszłam do łóżka i położyłam się tak, aby nie obudzic chłopaka. Kiedy kladlam głowę na klatkę piersiową chłopaka, wydał on z siebie dziwny dźwięk przypominający chrapniecie . Zachichotalam cicho i zamknęłam oczy.

Otworzyłam oczy, znajdowałam się w parku, w ciemnym parku, była noc. W około nikogo nie było, siedziałam na ławce, przede mną była kamienna fontanna, powolnym krokiem ruszyłam ku niej, przejrzałam się w swoim odbiciu. Przyglądając się ujrzałam coś za mną, to była jakaś postac miała na sobie czarne ubranie, była już koło mnie, przyglądała mi się, odwróciła m się do niej szybko, aby upewnic sie czy to nie jest wymysł mojego mózgu. Moim oczom ukazała się Amy, była uśmiechnięta jak zawsze, bez obaw wtuliłam sie w nią. Kiedy kończyłyśmy uścisk, nie była to już ona, ale Niall.
Co? Jak to? Nie rozumiem. Chłopak miał zezłoszczoną twarz, jakby chciał mnie zaraz zabic. Zauważyłam jak powolnym ruchem wyjmuje z kieszeni kurtki pistolet, moje źrenice się powiększyły. Zaczęłam do niego krzyczec:
 -Niall, przestań! Chłopak nijak zareagował.
 Podszedł bliżej mnie był bardzo blisko mnie, poczułam mocne popchnięcie do tyłu. Wpadłam do lodowatej wody, momentalnie zaczęłam marznąc, Niall jak zahipnotyzowany, wszedł do fontanny i rzucił się na mnie. Zaczął mnie dusic pod wodą, krzyczałam jak najgłośniej potrafię, wszystko na nic, poczułam jak przykłada do mojej głowy pistolet, otworzyłam jeszcze na chwilę oczy, zobaczyłam go, miał z tego satysfakcję. Usłyszałam głośny strzał, nic nie poczułam, nic już nie widziałam.

~Niall


Z pięknego snu wyrwał mnie głośny krzyk. Mruknąłem cicho i powróciłem do spania. Po chwili otworzyłem szeroko oczy i wyskoczyłem z łóżka. Co tu się do cholery dzieje? Nagle coś za mną narobiło strasznego hałasu. Odwróciłem się powoli i ujrzałem ciało Lucy rzucające się po podłodze. Pobiegłem do niej i chwyciłem ją za ramiona. Potrząsnąłem nią raz, drugi , trzeci i nic. Nagle dziewczyna zaczęła krzyczeć jak pojebana żebym przestał. Wtedy się naprawdę wystraszyłem . Coraz mocniej nią potrząsałem, aż w końcu krzyknąłem jej imię, nie zdziwiłbym się gdyby było mnie słychać na zewnątrz. Na szczęście Lucy wreszcie się obudziła. Popatrzyła się na mnie jakby z nienawiścią i odsunęła się w kąt pomieszczenia. O nie, tak bawić się nie będziemy. Ruszyłem w jej stronę a ona zaczęła przesuwac sie w stronę drzwi. Nagle wybiegła z pokoju i zamknęła się w łazience. O co jej kurwa chodzi? Dziewczyna była jakby się mnie wystraszyła, ale ja jej nic nie zrobiłem, nie wiem czemu tak zareagowała, może miała zły sen? Nie zwlekając pobiegłem za nią. Złapałem za klamkę, zamknięte. Kurwa, znowu chce powtarzac to.
-Lucy co się stało? Krzyknąłem spokojnie.
-Zostaw mnie! Dziewczyna wykrzyczała to jakby płakała.
-Wpuśc mnie proszę! Poprosiłem.
Nie dostałem żadnej odpowiedzi, położyłem zaspany czoło do drzwi i przyszedł mi do głowy pewien pomysł. Zbiegłem szybko po schodach do kuchni, zacząłem szukac po szufladach śrubokręta, pomyślałem, że mógłbym przekręcic jakoś zamek nim.
-Jest! Wyciągnąłem i z powrotem wbiegłem na górę.
-Teraz się dowiem co ci jest księżniczko! Krzyknąłem do niej.
Majsterkowałem przy drzwiach jakieś 10 minut, aż w końcu po ciężkich męczarniach otworzyłem. Zastałem w pomieszczeniu Lucy siedzącą w kącie za wanną. Kucnąłem koło niej i powiedziałem:
-Ej Luc co jest? Podniosłem jej podbródek do góry, żeby zobaczyc jej śliczną twarz.
-Śniłeś mi się. Odpowiedziała szlochając.
-I co w nim robiłem? Zapytałem.
-Zabijałeś mnie. Dziewczyna się jeszcze bardziej przestraszyła i ponownie jej pociekły łzy.
-Chodź tu. Przyciągnąłem ją do siebie tuląc ją jak najmocniej.
-Od kiedy do mnie mówisz w skrócie? Zapytała.
-Tak jest seksowniej księżniczko. Poczułem lekkie uderzenie jej ręką w moje żebro.
-Zawsze będę przy tobie i nigdy ciebie nie skrzywdzę.
Podniosłem ją z ziemi i zaniosłem do mojego pokoju z powrotem. Przykryłem ją i pocałowałem w nos.
Dziewczyna się momentalnie po nim podrapała.
Wychodząc z pokoju, rzuciłem spojrzenie na zegarek, wskazywał godzinę 5:30, super.
Zszedłem na dół powolnym krokiem, udając się do kuchni. Zaparzyłem kawę i usiadłem przy stole, czytając jakieś wiadomości z wczoraj, przerzucając strony, natknąłem się na artykuł o zaginięciu. Trochę się wzdrygnąłem. „Zaginięcie kotki Isabel, prosimy dzwonic pod numer..” Wypuściłem z ulgą powietrze z płuc. Wypiłem trochę kawy i spojrzałem na ogród, który był przede mną.
-Przydałoby się ciebie podkosic trochę. Powiedziałem sam do siebie.
Kiedy już miałem w sobie dużo energii, ruszyłem w stronę pokoju. Postanowiłem, że już nie będę spał, bo i tak bym nie zasnął po kawie, jestem zbyt nadpobudliwy. Wziąłem z szafy jakieś ciuchy i wszedłem do łazienki. Wziąłem szybki prysznic, przebrałem się i poszedłem do kuchni zrobic sobie śniadanie, może przy okazji też i Lucy. Miałem ochotę na naleśniki, zrobiłem je i pomyślałem, że zaniosę jej to do łóżka. Może to zbyt chujowe, ale chce żeby czuła się jak najlepiej. Kiedy byłem już przy łóżku, odłożyłem tacę na szafkę i przysunąłem się do niej.
-Budź się księżniczko. Szepnąłem jej do ucha.
Dziewczyna zaczęła się wiercic i drapac po uchu, uśmiechnąłem się. Ponownie się nad nią schyliłem, ale tym razem zacząłem ją całowac po szyi. Składałem pocałunki w każdym miejscu, zatrzymałem się na ustach. Złożyłem czuły pocałunek, Lucy od razu wstała i się spytała:
-Co ty robisz? Spytała przecierając oczy.
-Budzę cię. Powiedziałem. Dziewczyna nic nie odpowiedziała, więc spytałem:
-Jesteś głodna? Kiwnęła głową.
Zabrałem z  szafki tacę i jej podałem, Lucy chyba się tego nie spodziewała i powiedziała:
-Nie wierze, sam to zrobiłeś? Spytała niedowierzając.
-Tak. Uśmiechnąłem się.
-Nie otrułeś tego? Spojrzała się na mnie.
-Jedź i nie marudź! Dziewczyna się uśmiechnęła.
Spróbowała kawałek i się zapytałem:
-I co zatrute?
Zaprzeczyła głową, uśmiechając się i  jedząc przy tym.
-Co dziś będziemy robic? Spytała.
-Miałem chęc jechac do centrum handlowego, coś ci kupic, ale nie wiem czy nie popełnie błędu zabierając cię.
-Czemu?
-Nie wiem czy w Irlandii też cię poszukują.
-Aha.
-Dobrze pojedziesz, ale będziesz siedziała w samochodzie.
-To po co mam w ogóle jechac?!
-No to sama zostaniesz w domu.
-Dobra pojadę.. Powiedziała oburzając się przy tym.
-Dobra dokończ jeść, a ja pójdę skosic trawę.
-Ok.
Wstałem z łóżka i zszedłem prosto do garażu, wyciągnąłem kosiarkę. Przy włączaniu jej przeszkodziła mi jakieś wołanie.
-Hej! Pamiętasz mnie?
-Co do chuja? Szepnąłem i spojrzałem przed siebie. Jakaś stara lumpa, wymalowana neonową szminką, która widac z odległości 10 km, zaczęła do mnie machac.
Była za płotem, więc, albo mogłem dalej Kosic, albo być grzeczny i podejść do niej się przywitac. Wybrałem te pierwsze, wyciągnąłem słuchawki i udawałem, że słucham muzyki. Włączyłem silnik kosiarki i zacząłem kosic. Ta baba wciąż do mnie macha, niech już sobie idzie. Próbowałem unikac jej, ale w tym małym pierdolonym ogródku się nie dało. Zauważyłem jak ta baba przechodzi przez ogrodzenie, te sztuczne cyce, chyba zaraz się nadzieją i ulotnią się w kosmos, pomyślałem, śmiejąc się przy tym.
Usłyszałem wielki huk, spojrzałem w jej stronę, otrzepywała się z brudu, ale niestety już na mojej parceli.
Wyłączyłem kosiarkę i podszedłem do niej, wyciągając przy tym słuchawki z uszu.
-Dzień dobry, nie mogła pani przejść przez furtkę? Tak jak człowiek?
Przestała się na chwilę uśmiechac, po czym znowu zobaczyłem ten jej wyszczerz.
-Już dawno się nie widzieliśmy! Opowiadaj co u ciebie!
-Emm w porządku, jestem teraz zajęty, może wpadnie pani kiedy indziej
-Oh no dobrze.. Ale wiem co ci poprawi nastrój!
O nie.
-Upiekłam ciasto, zaraz je przyniosę! Wykrzyczała mi prosto w twarz, plując przy tym.
-Tak, niech pani je przyniesie, nie musisz się spieszyc Daphne. Tak miała na imię, nic się nie zmieniła odkąd byłem tu ostatnim razem.
Kobieta wyszła przez furtkę, nareszcie.
Spojrzałem na trawnik i osądziłem, że tyle wystarczy i mogę wracac do domu, zaklinowac wszystkie drzwi i okna, aby ona tu nie weszła.
Schowałem szybko kosiarkę i wbiegłem do domu zamykając przy tym drzwi ogrodowe, ściągnąłem żaluzje i wbiegłem na górę. 10:00, za nim dojedziemy do centrum, to możemy już jechac.
-Lucy!
-Co? Spytała.
-Chodź jedziemy.
Dziewczyna wstała z łóżka oglądając TV.
-Idę.
Zeszliśmy na dół, usłyszałem dzwonienie do drzwi, dziewczyna się zapytała:
-Nie otworzysz?
-Ciii Szepnąłem do niej, machając jej rękami przed twarzą.
-Przejdziemy do garażu od tyłu. Wyszeptałem
Pokiwała głową i przeszliśmy tylnym wyjściem.
Kiedy otwierałem drzwi od garażu usłyszałem:
-Przyniosłam ciasto skarbeńku!
Lucy się zaśmiała. Spojrzałem na nią błagalnym spojrzeniem.
Otworzyłem drzwi i weszliśmy do auta.
-Trzymaj się mocno.
Dziewczyna siedziała obok mnie, zapięła pasy i ruszyliśmy z piskiem opon.
Spojrzałem na tą babę, która ślęczała pod drzwiami, zacząłem się śmiac.
-Kim była ta kobieta Niall?
-To jest moja natrętna sąsiadka.
Lucy zaczęła się śmiac, a ja razem z nią. 


______________________________________________________
CZYTASZ=KOMENTUJESZ!

Jutro dodam rozdzial do tego, nie udalo mi sie napisac dzisiaj tak jakby calej czesci tej, wiec jutro dodam dalsza!! 
Wiec zapraszam do komentowania. 
Ilysm @Horan__HugMe 


7 komentarzy:

  1. awwh super! czekam do jutra na dalszą część :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dalej, ja chce dalszy ciąg! :D <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajne czekam na next :) i przed masłem hehe :D //@payne_kiss_me

    OdpowiedzUsuń
  4. Jestem ciekawa czy ją znajdą i co zrobi Harry :3 pisz pisz <3

    OdpowiedzUsuń
  5. MASŁOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOO
    Ciesz się Liam, że przede mną! Haha Mam małe problemy z netem i to się tak dłuuuuuuuuuuuuuuuuuuuugo ładuje aż nie chce się czekać ehhh
    Rozdział *-*-*-*-*-*-*
    Siku jej się chciało hahahah

    OdpowiedzUsuń
  6. Boże to jest takie cudowne :)
    Niall jest taki mega :)
    Oczywiście oczekuje na kolejny rozdział :P

    OdpowiedzUsuń