Za nim przeczytasz rozdzial, przeczytaj notke pod nim!!
~Lucy
Wtulilam się
w jego klatkę piersiową i zamknęła oczy. Jego spokojne bicie serca było jak
najcudowniejsza kolysanka na świecie. Nagle poczułam, że muszę do toalety.
Serio? W takim momencie? Wstałam z łóżka i szybko pobieglam do toalety. Po
chwili wróciłam do pokoju. Po cichu podeszłam do łóżka i położyłam się tak, aby
nie obudzic chłopaka. Kiedy kladlam głowę na klatkę piersiową chłopaka, wydał
on z siebie dziwny dźwięk przypominający chrapniecie . Zachichotalam cicho i zamknęłam
oczy.
Otworzyłam oczy, znajdowałam się w
parku, w ciemnym parku, była noc. W około nikogo nie było, siedziałam na ławce,
przede mną była kamienna fontanna, powolnym krokiem ruszyłam ku niej,
przejrzałam się w swoim odbiciu. Przyglądając się ujrzałam coś za mną, to była
jakaś postac miała na sobie czarne ubranie, była już koło mnie, przyglądała mi
się, odwróciła m się do niej szybko, aby upewnic sie czy to nie jest wymysł
mojego mózgu. Moim oczom ukazała się Amy, była uśmiechnięta jak zawsze, bez
obaw wtuliłam sie w nią. Kiedy kończyłyśmy uścisk, nie była to już ona, ale
Niall.
Co? Jak to? Nie rozumiem. Chłopak
miał zezłoszczoną twarz, jakby chciał mnie zaraz zabic. Zauważyłam jak powolnym
ruchem wyjmuje z kieszeni kurtki pistolet, moje źrenice się powiększyły.
Zaczęłam do niego krzyczec:
-Niall, przestań! Chłopak nijak zareagował.
Podszedł bliżej mnie był bardzo blisko mnie,
poczułam mocne popchnięcie do tyłu. Wpadłam do lodowatej wody, momentalnie
zaczęłam marznąc, Niall jak zahipnotyzowany, wszedł do fontanny i rzucił się na
mnie. Zaczął mnie dusic pod wodą, krzyczałam jak najgłośniej potrafię, wszystko na nic, poczułam
jak przykłada do mojej głowy pistolet, otworzyłam jeszcze na chwilę oczy,
zobaczyłam go, miał z tego satysfakcję. Usłyszałam głośny strzał, nic nie
poczułam, nic już nie widziałam.
~Niall
Z pięknego
snu wyrwał mnie głośny krzyk. Mruknąłem cicho i powróciłem do spania. Po chwili
otworzyłem szeroko oczy i wyskoczyłem z łóżka. Co tu się do cholery dzieje?
Nagle coś za mną narobiło strasznego hałasu. Odwróciłem się powoli i ujrzałem
ciało Lucy rzucające się po podłodze. Pobiegłem do niej i chwyciłem ją za
ramiona. Potrząsnąłem nią raz, drugi , trzeci i nic. Nagle dziewczyna zaczęła
krzyczeć jak pojebana żebym przestał. Wtedy się naprawdę wystraszyłem . Coraz
mocniej nią potrząsałem, aż w końcu krzyknąłem jej imię, nie zdziwiłbym się gdyby
było mnie słychać na zewnątrz. Na szczęście Lucy wreszcie się obudziła. Popatrzyła
się na mnie jakby z nienawiścią i odsunęła się w kąt pomieszczenia. O nie, tak
bawić się nie będziemy. Ruszyłem w jej stronę a ona zaczęła przesuwac sie w
stronę drzwi. Nagle wybiegła z pokoju i zamknęła się w łazience. O co jej kurwa
chodzi? Dziewczyna była jakby się mnie wystraszyła, ale ja jej nic nie
zrobiłem, nie wiem czemu tak zareagowała, może miała zły sen? Nie zwlekając
pobiegłem za nią. Złapałem za klamkę, zamknięte. Kurwa, znowu chce powtarzac
to.
-Lucy co się
stało? Krzyknąłem spokojnie.
-Zostaw
mnie! Dziewczyna wykrzyczała to jakby płakała.
-Wpuśc mnie
proszę! Poprosiłem.
Nie dostałem
żadnej odpowiedzi, położyłem zaspany czoło do drzwi i przyszedł mi do głowy
pewien pomysł. Zbiegłem szybko po schodach do kuchni, zacząłem szukac po
szufladach śrubokręta, pomyślałem, że mógłbym przekręcic jakoś zamek nim.
-Jest!
Wyciągnąłem i z powrotem wbiegłem na górę.
-Teraz się
dowiem co ci jest księżniczko! Krzyknąłem do niej.
Majsterkowałem
przy drzwiach jakieś 10 minut, aż w końcu po ciężkich męczarniach otworzyłem. Zastałem
w pomieszczeniu Lucy siedzącą w kącie za wanną. Kucnąłem koło niej i
powiedziałem:
-Ej Luc co
jest? Podniosłem jej podbródek do góry, żeby zobaczyc jej śliczną twarz.
-Śniłeś mi
się. Odpowiedziała szlochając.
-I co w nim
robiłem? Zapytałem.
-Zabijałeś
mnie. Dziewczyna się jeszcze bardziej przestraszyła i ponownie jej pociekły
łzy.
-Chodź tu.
Przyciągnąłem ją do siebie tuląc ją jak najmocniej.
-Od kiedy do
mnie mówisz w skrócie? Zapytała.
-Tak jest
seksowniej księżniczko. Poczułem lekkie uderzenie jej ręką w moje żebro.
-Zawsze będę
przy tobie i nigdy ciebie nie skrzywdzę.
Podniosłem
ją z ziemi i zaniosłem do mojego pokoju z powrotem. Przykryłem ją i pocałowałem
w nos.
Dziewczyna
się momentalnie po nim podrapała.
Wychodząc z
pokoju, rzuciłem spojrzenie na zegarek, wskazywał godzinę 5:30, super.
Zszedłem na
dół powolnym krokiem, udając się do kuchni. Zaparzyłem kawę i usiadłem przy
stole, czytając jakieś wiadomości z wczoraj, przerzucając strony, natknąłem się
na artykuł o zaginięciu. Trochę się wzdrygnąłem. „Zaginięcie kotki Isabel,
prosimy dzwonic pod numer..” Wypuściłem z ulgą powietrze z płuc. Wypiłem trochę
kawy i spojrzałem na ogród, który był przede mną.
-Przydałoby
się ciebie podkosic trochę. Powiedziałem sam do siebie.
Kiedy już
miałem w sobie dużo energii, ruszyłem w stronę pokoju. Postanowiłem, że już nie
będę spał, bo i tak bym nie zasnął po kawie, jestem zbyt nadpobudliwy. Wziąłem
z szafy jakieś ciuchy i wszedłem do łazienki. Wziąłem szybki prysznic,
przebrałem się i poszedłem do kuchni zrobic sobie śniadanie, może przy okazji też
i Lucy. Miałem ochotę na naleśniki, zrobiłem je i pomyślałem, że zaniosę jej to
do łóżka. Może to zbyt chujowe, ale chce żeby czuła się jak najlepiej. Kiedy
byłem już przy łóżku, odłożyłem tacę na szafkę i przysunąłem się do niej.
-Budź się
księżniczko. Szepnąłem jej do ucha.
Dziewczyna
zaczęła się wiercic i drapac po uchu, uśmiechnąłem się. Ponownie się nad nią schyliłem,
ale tym razem zacząłem ją całowac po szyi. Składałem pocałunki w każdym miejscu,
zatrzymałem się na ustach. Złożyłem czuły pocałunek, Lucy od razu wstała i się spytała:
-Co ty
robisz? Spytała przecierając oczy.
-Budzę cię.
Powiedziałem. Dziewczyna nic nie odpowiedziała, więc spytałem:
-Jesteś
głodna? Kiwnęła głową.
Zabrałem
z szafki tacę i jej podałem, Lucy chyba
się tego nie spodziewała i powiedziała:
-Nie wierze,
sam to zrobiłeś? Spytała niedowierzając.
-Tak.
Uśmiechnąłem się.
-Nie otrułeś
tego? Spojrzała się na mnie.
-Jedź i nie
marudź! Dziewczyna się uśmiechnęła.
Spróbowała
kawałek i się zapytałem:
-I co
zatrute?
Zaprzeczyła
głową, uśmiechając się i jedząc przy
tym.
-Co dziś
będziemy robic? Spytała.
-Miałem chęc
jechac do centrum handlowego, coś ci kupic, ale nie wiem czy nie popełnie błędu
zabierając cię.
-Czemu?
-Nie wiem
czy w Irlandii też cię poszukują.
-Aha.
-Dobrze
pojedziesz, ale będziesz siedziała w samochodzie.
-To po co
mam w ogóle jechac?!
-No to sama
zostaniesz w domu.
-Dobra
pojadę.. Powiedziała oburzając się przy tym.
-Dobra
dokończ jeść, a ja pójdę skosic trawę.
-Ok.
Wstałem z
łóżka i zszedłem prosto do garażu, wyciągnąłem kosiarkę. Przy włączaniu jej
przeszkodziła mi jakieś wołanie.
-Hej!
Pamiętasz mnie?
-Co do
chuja? Szepnąłem i spojrzałem przed siebie. Jakaś stara lumpa, wymalowana
neonową szminką, która widac z odległości 10 km, zaczęła do mnie machac.
Była za
płotem, więc, albo mogłem dalej Kosic, albo być grzeczny i podejść do niej się
przywitac. Wybrałem te pierwsze, wyciągnąłem słuchawki i udawałem, że słucham
muzyki. Włączyłem silnik kosiarki i zacząłem kosic. Ta baba wciąż do mnie
macha, niech już sobie idzie. Próbowałem unikac jej, ale w tym małym
pierdolonym ogródku się nie dało. Zauważyłem jak ta baba przechodzi przez
ogrodzenie, te sztuczne cyce, chyba zaraz się nadzieją i ulotnią się w kosmos,
pomyślałem, śmiejąc się przy tym.
Usłyszałem
wielki huk, spojrzałem w jej stronę, otrzepywała się z brudu, ale niestety już
na mojej parceli.
Wyłączyłem
kosiarkę i podszedłem do niej, wyciągając przy tym słuchawki z uszu.
-Dzień
dobry, nie mogła pani przejść przez furtkę? Tak jak człowiek?
Przestała
się na chwilę uśmiechac, po czym znowu zobaczyłem ten jej wyszczerz.
-Już dawno
się nie widzieliśmy! Opowiadaj co u ciebie!
-Emm w
porządku, jestem teraz zajęty, może wpadnie pani kiedy indziej
-Oh no
dobrze.. Ale wiem co ci poprawi nastrój!
O nie.
-Upiekłam
ciasto, zaraz je przyniosę! Wykrzyczała mi prosto w twarz, plując przy tym.
-Tak, niech
pani je przyniesie, nie musisz się spieszyc Daphne. Tak miała na imię, nic się
nie zmieniła odkąd byłem tu ostatnim razem.
Kobieta
wyszła przez furtkę, nareszcie.
Spojrzałem
na trawnik i osądziłem, że tyle wystarczy i mogę wracac do domu, zaklinowac
wszystkie drzwi i okna, aby ona tu nie weszła.
Schowałem
szybko kosiarkę i wbiegłem do domu zamykając przy tym drzwi ogrodowe,
ściągnąłem żaluzje i wbiegłem na górę. 10:00, za nim dojedziemy do centrum, to
możemy już jechac.
-Lucy!
-Co? Spytała.
-Chodź
jedziemy.
Dziewczyna
wstała z łóżka oglądając TV.
-Idę.
Zeszliśmy na
dół, usłyszałem dzwonienie do drzwi, dziewczyna się zapytała:
-Nie
otworzysz?
-Ciii
Szepnąłem do niej, machając jej rękami przed twarzą.
-Przejdziemy
do garażu od tyłu. Wyszeptałem
Pokiwała
głową i przeszliśmy tylnym wyjściem.
Kiedy
otwierałem drzwi od garażu usłyszałem:
-Przyniosłam
ciasto skarbeńku!
Lucy się
zaśmiała. Spojrzałem na nią błagalnym spojrzeniem.
Otworzyłem
drzwi i weszliśmy do auta.
-Trzymaj się
mocno.
Dziewczyna
siedziała obok mnie, zapięła pasy i ruszyliśmy z piskiem opon.
Spojrzałem
na tą babę, która ślęczała pod drzwiami, zacząłem się śmiac.
-Kim była ta kobieta Niall?
-To jest
moja natrętna sąsiadka.
Lucy zaczęła
się śmiac, a ja razem z nią.
______________________________________________________
CZYTASZ=KOMENTUJESZ!
Jutro dodam rozdzial do tego, nie udalo mi sie napisac dzisiaj tak jakby calej czesci tej, wiec jutro dodam dalsza!!
Wiec zapraszam do komentowania.
Ilysm @Horan__HugMe
awwh super! czekam do jutra na dalszą część :)
OdpowiedzUsuńDalej, ja chce dalszy ciąg! :D <3
OdpowiedzUsuńFajne czekam na next :) i przed masłem hehe :D //@payne_kiss_me
OdpowiedzUsuńJestem ciekawa czy ją znajdą i co zrobi Harry :3 pisz pisz <3
OdpowiedzUsuńMASŁOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOO
OdpowiedzUsuńCiesz się Liam, że przede mną! Haha Mam małe problemy z netem i to się tak dłuuuuuuuuuuuuuuuuuuuugo ładuje aż nie chce się czekać ehhh
Rozdział *-*-*-*-*-*-*
Siku jej się chciało hahahah
Boże to jest takie cudowne :)
OdpowiedzUsuńNiall jest taki mega :)
Oczywiście oczekuje na kolejny rozdział :P
świetne ! ;D
OdpowiedzUsuń